Paweł Gulewski jest prezydentem Torunia od dwóch lat. Już teraz część mieszkańców otwarcie krytykuje sposób zarządzania miastem. Protestujący przypominają, że jego poprzednik, Michał Zaleski, rządził Toruniem przez 21 lat i w tym czasie nie dochodziło do podobnych demonstracji przeciwko władzom miasta.
Jednym z głównych tematów kampanii wyborczej Pawła Gulewskiego były darmowe przedszkola. Prezydent podkreślał wówczas, że sprawy dzieci i rodzin są dla niego priorytetem. Tymczasem rodzice zarzucają władzom miasta, że zamiast poprawy sytuacji w przedszkolach zwiększono zatrudnienie w magistracie. Według danych w ciągu dwóch lat pracy obecnych władz w Urzędzie Miasta Torunia przybyło około 50 nowych urzędników.
Czytaj: Prezydent zwiększył armię urzędników. Zapewnia, że dzięki temu mieszkańcom będzie lepiej
Obecnie trwa rekrutacja do miejskich przedszkoli. Jak wynika z danych magistratu, we wrześniu z miejskich placówek ma korzystać mniej dzieci niż obecnie. Aktualnie do miejskich przedszkoli uczęszcza 4432 dzieci w 199 oddziałach. Na dzień 11 maja rodzice zgłosili 3909 dzieci, dla których przygotowano 178 oddziałów.
Choć liczby mogą sugerować, że miejsc nie zabraknie, wielu rodziców zwraca uwagę na inny problem. Chodzi przede wszystkim o brak miejsc w przedszkolach znajdujących się blisko miejsca zamieszkania oraz tworzenie grup mieszanych wiekowo. W wielu przypadkach trzylatki mają uczęszczać do oddziałów razem z dziećmi starszymi nawet o dwa lata. Takich grup miasto planuje utworzyć aż 108.
To właśnie te decyzje doprowadziły do protestu mieszkańców. W niedzielę, 17 maja około 200 osób przeszło ulicami toruńskiej starówki, wyrażając sprzeciw wobec polityki miasta dotyczącej przedszkoli.
Nasi dziennikarze zapytali prezydenta Pawła Gulewskiego o powody tworzenia grup mieszanych. W odpowiedzi magistrat przekonuje, że takie rozwiązanie ma wiele zalet wychowawczych i społecznych.
– Tworzenie grup mieszanych wiekowo w przedszkolach ma wiele zalet rozwojowych, społecznych i wychowawczych – zarówno dla młodszych, jak i starszych dzieci. Takie grupy przypominają bardziej naturalne środowisko społeczne, w którym ludzie funkcjonują na co dzień – przekazał rzecznik prezydenta Marcin Centkowski.
Miasto argumentuje także, że grupy mieszane ułatwiają organizację pracy przedszkoli, pozwalają lepiej zarządzać liczbą dzieci oraz są zgodne z nowoczesnymi modelami edukacji, m.in. pedagogiką Montessori czy rozwiązaniami stosowanymi w krajach skandynawskich.
Z takim stanowiskiem nie zgadza się jednak Bartosz Szymański, znany toruński społecznik, który w ostatnich wyborach popierał Pawła Gulewskiego.
– Niech prezydent w sprawie grup mieszanych porozmawia z psychologami – komentuje Szymański.