Tajemnicze zaginięcie 23-letniego Norwega w Warszawie. Ciało wyłowiono setki kilometrów dalej

2026-04-09 12:11

Trwające od kilku miesięcy poszukiwania obywatela Norwegii zakończyły się najgorszym z możliwych scenariuszy. Z rzeki wyłowiono zwłoki, a przeprowadzone analizy DNA potwierdzają, że to najpewniej 23-letni Olivier E., po którym ślad urwał się w zeszłym roku w stolicy.

Zaginięcie 23-letniego Norwega przy klubie SEN w Warszawie

Dramat rozpoczął się 22 listopada 2025 roku w stolicy Polski. To właśnie w tym dniu ślad po 23-letnim Olivierze E., obywatelu Norwegii, nagle się urwał. Mężczyznę widziano po raz ostatni w ścisłym centrum Warszawy, nieopodal znanego lokalu nocnego SEN, zlokalizowanego tuż przy nadwiślańskich bulwarach.

Gdy cudzoziemiec nie wracał do swojego miejsca zakwaterowania i nie odzywał się do bliskich, zaniepokojona rodzina postanowiła zawiadomić służby o jego zaginięciu. Natychmiast ruszyła szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza z udziałem funkcjonariuszy policji oraz ratowników, którzy dokładnie przeczesywali różne obszary miasta, skupiając się zwłaszcza na terenach nadrzecznych, bulwarach oraz okolicach warszawskich dyskotek.

Rodzina 23-letniego mężczyzny do samego końca nie traciła nadziei na jego szczęśliwe odnalezienie. Niestety przez wiele kolejnych tygodni brakowało jakichkolwiek nowych tropów, mogących rzucić światło na losy młodego obcokrajowca w Polsce.

Zwłoki wyłowiono w Ciechocinku. Śledztwo prokuratury w Aleksandrowie Kujawskim

Szokujący przełom w tym tajemniczym śledztwie nastąpił dopiero po upływie kilku miesięcy. Wodniacy z Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego odebrali 13 marca 2026 roku zawiadomienie o ludzkich zwłokach, które bezwiednie unosiły się na powierzchni rzeki.

Ciało zlokalizowano na wysokości przystani rzecznej w Ciechocinku. Znajdowało się ono w tak zaawansowanym stadium rozkładu, że bezpośrednia identyfikacja na miejscu zdarzenia okazała się absolutnie niemożliwa, co wymusiło na śledczych zlecenie specjalistycznych badań DNA.

O makabrycznym znalezisku błyskawicznie zawiadomiono organy ścigania, a sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa w Aleksandrowie Kujawskim. Śledczy zainicjowali oficjalne postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka, a w trakcie prowadzonych działań szybko powiązali wyłowione ciało z trwającymi poszukiwaniami zaginionego obywatela Norwegii.

Do rozwikłania zagadki włączyło się Biuro Międzynarodowej Współpracy Komendy Głównej Policji. Strona norweska udostępniła profil genetyczny matki poszukiwanego, aby polskie służby mogły go bezbłędnie zestawić z próbkami pobranymi od denata.

Analizą laboratoryjną zajęli się eksperci z Instytutu Genetyki Sądowej w Bydgoszczy. Zwrócone 24 marca wyniki ekspertyzy dowiodły z ogromnym prawdopodobieństwem, że zmarły to właśnie Olivier E., za którym od miesięcy trwała akcja poszukiwawcza w Warszawie.

Biegli ujawnili przyczynę śmierci Oliviera E.

Cztery dni wcześniej, 17 marca, medycy sądowi wykonali wnikliwą sekcję zwłok. Początkowe wnioski specjalistów nie wskazały na ciele żadnych śladów świadczących o udziale osób trzecich w zdarzeniu, a biegli jednoznacznie stwierdzili, że bezpośrednią przyczyną zgonu było utonięcie. Równocześnie zabezpieczono próbki krwi denata do szczegółowych badań toksykologicznych, aby sprawdzić obecność alkoholu i narkotyków.

Rezultaty tych skomplikowanych analiz chemicznych mają okazać się kluczowe dla organów ścigania, ponieważ mogą pomóc zrekonstruować dokładny przebieg feralnego dnia i wyjaśnić zachowanie obcokrajowca.

Postępowanie wyjaśniające w sprawie śmierci cudzoziemca wciąż trwa. Funkcjonariusze nieustannie badają wszystkie aspekty sprawy i kompletują materiał dowodowy, który pozwoli ostatecznie rozwikłać zagadkę tajemniczego zaginięcia w centrum Warszawy.

Prokuratorzy zaznaczają, że na obecnym etapie nie można kategorycznie przesądzać o ostatecznym przebiegu dramatu. Zasadniczym celem prokuratorskiego śledztwa jest drobiazgowe odtworzenie ostatnich godzin życia 23-letniego Norwega oraz bezsporne ustalenie, w jakich dokładnie okolicznościach mężczyzna wpadł do wód Wisły.

Z punktu widzenia krewnych zmarłego jest to niezwykle bolesne przypieczętowanie najczarniejszego ze scenariuszy. Wielomiesięczna walka o odnalezienie młodego człowieka zakończyła się dramatem i wciąż pozostawia pogrążonych w żałobie bliskich z wieloma niewiadomymi.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki