Toruń: Sąsiedzi Ewy L. i jej syna nie wierzą, że się pozabijali. "Oni zostali zamordowani!"

Ich mieszkanie na 9. pietrze było zamknięte od wewnątrz. Trzeba było wywiercić zamki, by do niego wejść. Matka miała poderżnięte gardło, a syn rany na całym ciele. Wykrwawili się. Policjanci mówią, że najbardziej prawdopodobne jest to, że matka z synem pozabijali się nawzajem. Ich najbliżsi sąsiedzi są innego zdania. Są przekonani, że w mieszkaniu Ewy L. doszło do podwójnego zabójstwa, a morderca uciekł przez balkon. Prokuratura nie zajmuje w tej sprawie jednoznacznego stanowiska.

Toruń: Sąsiedzi Ewy L. i jej syna nie wierzą, że się pozabijali. Oni zostali zamordowani!
Autor: Piotr Lampkowski / Super Express Ciało Ewy było zmasakrowane. Wstrząsające ustalenia ws. morderstwa w Toruniu

Toruń: Sąsiedzi nie wierzą, że matka walczyła z synem na noże. Mówią o zabójcy

- Tak nie można było wejść do ich mieszkania. Trzeba było przewiercić zamki. Zrobił to szwagier Ewy. Ale co z tego, że nie można było wejść do ich mieszkania przez drzwi, bo klucz był w zamku. Balkon był otwarty. My nie wierzymy, że oni mogli sobie albo komuś zrobić krzywdę - mówi nam jeden z mieszkańców bloku przy ulicy Konstytucji 3 maja w Toruniu.

Zobacz więcej: Toruń: Ewa L. walczyła z synem na noże! Ich ciała znaleziono w mieszkaniu

To w tym bloku w ostatnią sobotę w mieszkaniu Ewy L. jej szwagier po wywierceniu zamków odkrył jej zwłoki i syna Macieja. Policjanci i prokuratorzy próbują dokładnie wyjaśnić, co się stało w mieszkaniu kobiety. Jedno jest pewne. - Śmierć tych dwójki osób nastąpiła na wskutek wykrwawienia - mówi prokurator Jarosław Kilkowski, naczelnik I wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Toruniu. - Na żadne inne pytanie nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć - dodaje prokurator.

Według wstępnych ustaleń, Ewa i jej syn wykrwawili się od ran nawzajem sobie zadanych. Matka i syn zdaniem policjantów walczyli z sobą na noże. - To jest niemożliwe. Ona i on to byli spokojni ludzie. Ponad 30 lat temu wyjechali z Polski do Niemiec. Teraz w w kwietniu wrócili do Polski. Maciek tam pracował. To spokojny opanowany chłopak był. Znałem go od małego. A Ewę dwa tygodnie temu widziałem jak kupowała ciasto. To musiało być morderstwo. Otwarte okno od balkonu było - mówi ich sąsiad który zna ich prawie od zawsze.

Nawet śmierć was nie rozłączyła

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki