W ciągu minionych trzech tygodni na alarmowy numer 986 kilkakrotnie przekazywane były informacje o barszczu Sosnowskiego. Miał on rosnąć między innymi przy Trakcie św. Wojciecha, w rejonie ulicy Borkowskiej, a także przy Inspektorskiej i Dąbrowszczaków. Za każdym razem we wskazane miejsce jechał patrol straży miejskiej.
Mundurowi jednak najczęściej znajdowali czarny bez, którego kwiatostany są podobne do kwiatostanów barszczu. Ale to nie znaczy, że groźnej rośliny na terenie Gdańska nie ma. W ubiegłych latach funkcjonariusze mieli z nią do czynienia między innymi przy ulicy Łostowickiej, na Chełmie, Oruni Górnej i w rejonie Twierdzy Wisłoujście. Barszcz Sosnowskiego jest wyjątkowo trudny do wyplenienia, dlatego istnieje spore prawdopodobieństwo, że pojawi się we wskazanych miejscach również w tym roku.
Mimo tego, że mieszkańcy o występowaniu chwastów mogą alarmować Straż Miejską pod numerem numerem 986 lub dzwoniąc do Dyżurnego Inżyniera Miasta (nr tel. 58 524 45 00), mundurowi nie mają narzędzi do walki z barszczem. To jednak oni często przekazują informacje o zagrożeniu do osób, które odpowiadają za zahamowanie jego rozrostu na terenie miasta.
- Strażnicy miejscy nie mają odpowiedniego sprzętu, by zajmować się barszczem. Informacje o stanowiskach tej rośliny na terenie miejskim przekazywane są do Działu Utrzymania Zieleni w Zarządzie Dróg i Zieleni. Barszczem, który rośnie na gruncie prywatnym, muszą zająć się właściciele nieruchomości– mówi Dorota Gwizdalska, inspektor ds. Ochrony Środowiska Straży Miejskiej w Gdańsku.
Jak uniknąć spotkania z barszczem Sosnowskiego?
Barszcz Sosnowskiego często jest mylony z innymi roślinami. Jak go rozpoznać? Łodygi barszczu mogą osiągać nawet cztery metry wysokości. Jego korzenie sięgają dwóch metrów w głąb ziemi. Kwiatostany to baldachy, podobne do kopru, jednak dużo większe. Ich średnica może wynosić nawet pół metra. Płatki kwiatów są białe lub lekko zaróżowione.
Barszcz Sosnowskiego pochodzi z Kaukazu. Do Polski został sprowadzony pod koniec lat 50. ubiegłego wieku jako roślina pastewna. Na pokarm dla zwierząt się jednak zupełnie nie nadawał. Co gorsza, zaczął się szybko rozprzestrzeniać i powodować znaczne szkody w środowisku naturalnym.