Mechanizm jest tutaj prosty. Firma wysyła pismo do wybranych na chybił trafił ludzi. Dokument jest tak naprawdę wezwaniem do zapłaty, tytułem zadośćuczynienia za... nielegalne ściągnięcie filmów pornograficznych z sieci. To, czy ktoś rzeczywiście ma coś na sumieniu, czy nie, nie ma tutaj wielkiego znaczenia. Firma liczy, że ktoś uiści wskazaną w dokumencie zapłatę.
Trochę przypomina to niektóre wirusy, które potrafią zablokować komputer. Na ekranie monitora pojawia się policyjna strona i komunikat o tym, że z tego komputera nielegalnie ściągano filmy. W zamian za odblokowanie komputera i wycofanie ewentualnych zarzutów, "wirus" żąda od nas kilkaset złotych zapłaty na podane konto.
Lex Superior: Sądowe akta liczą już ponad 80 tomów
Gdańska spółka Lex Superior nie wysyła maili, ani wirusów. Wysyła pocztą wezwania do zapłaty. O szczegółach całej sprawy opowiada Tomasz Zacharczuk, reporter Radia ESKA, który rozmawiał z przedstawicielami gdańskiej prokuratury.
Osoby, które dostały takie pisma zgłosiły się do prokuratury i to właśnie spółka Lex Superior została teraz wzięta na celownik prokuratury. W siedzibie firmy zabezpieczono sprzęt komputerowy. Na razie w tej sprawie nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów. Sądowe akta liczą już ponad 80 tomów.