Spis treści
Tak spędzano majówkę w PRL
Zbliżająca się majówka sprawia, że wielu Polaków planuje wyjazdy, w tym zagraniczne wojaże. Interesujące jest to, że w epoce PRL długi majowy weekend był równie mocno oczekiwany, choć celebrowano go w zupełnie innych realiach. Sposób, w jaki ówcześni Polacy wykorzystywali ten wolny czas, dla wielu może być dziś dużym zaskoczeniem.
Polecany artykuł:
Brak paszportu zmuszał do majówki w kraju
W okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej wyjazdy poza granice kraju napotykały na ogromne przeszkody. Paszporty wydawano na konkretne wyjazdy, co wiązało się z biurokratyczną gehenną i koniecznością uzyskania oficjalnej zgody władz. Z tego powodu zagraniczne urlopy pozostawały w sferze marzeń dla zdecydowanej większości obywateli. W konsekwencji majowy wypoczynek organizowano w Polsce, co wcale nie równało się z monotonią i nudą.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Tak wyglądała majówka w PRL
Działka jako centrum majówkowego życia
Wyjazd na działkę stanowił najbardziej typowy sposób spędzania wolnego czasu. Rodzinne ogródki działkowe ożywały natychmiast, gdy tylko pojawiały się pierwsze ciepłe dni. Niezbędnym elementem majówkowej tradycji były wiosenne porządki: grabienie liści, przygotowywanie grządek i sadzenie warzyw po zimowej przerwie.
Istniała również ta bardziej relaksująca strona działkowego wypoczynku. Na stołach królowały kiełbasy z grilla, domowe sałatki i nieodłączna oranżada. Dzieci beztrosko spędzały czas na alejkach, podczas gdy dorośli oddawali się długim rozmowom. Brak telefonów komórkowych i dostępu do internetu sprawiał, że czas zdawał się płynąć zdecydowanie wolniej.
Polecany artykuł:
Majówka w PRL kojarzy się z piękną pogodą
Wspomnienia z dawnych lat bardzo często łączą się z jednym elementem - piękną pogodą. Powszechnie panuje przekonanie, że "kiedyś majówki były cieplejsze". Dla wielu osób z pokolenia naszych rodziców maj nierozerwalnie wiąże się z nadejściem prawdziwej wiosny, a niekiedy nawet pierwszych dni z wysokimi temperaturami. Działkowicze cieszyli się słońcem, dzieci biegały w lekkich ubraniach, a podczas wieczornych ognisk grube kurtki były zbędne. Choć deszcz i chłód również się zdarzały, to współcześnie często odnosi się wrażenie, że to właśnie kapryśna pogoda częściej krzyżuje wyjazdowe plany.