Matka Iwony Wieczorek podupadła na zdrowiu. Kobieta już jakiś czas temu wybaczyła mordercy córki

2026-06-16 10:06

Choć od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło niemal 16 lat, śledczy wciąż próbują rozwikłać jedną z największych kryminalnych zagadek w Polsce. Archiwum X prowadzi kolejne działania, prokuratura przesłuchuje świadków i oczekuje na wyniki kluczowej ekspertyzy. W związku ze zbliżającą się rocznicą matka 19-latki, Iwona Główczyńska, zabrała głos w mediach społecznościowych i poinformowała, że z powodu pogorszenia stanu zdrowia wycofuje się w tym roku z aktywności medialnej.

Matka Iwony Wieczorek podupadła na zdrowiu. Kobieta już jakiś czas temu wybaczyła mordercy córki
Autor: archiwum policji/ Materiały prasowe

Nie było zbrodni doskonałej? Błędy popełnione na początku śledztwa do dziś ciążą nad sprawą Iwony Wieczorek

To, że ciała Iwony Wieczorek nie odnaleziono od 16 lat, nie musi świadczyć o wyjątkowym sprycie sprawcy ani o perfekcyjnie zaplanowanym morderstwie. Jak podkreślał niegdyś w jednym z wywiadów były dyrektor Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, insp. Marek Dyjasz, nie ma morderstw idealnych — są jedynie błędy popełniane przez śledczych. Taka właśnie jest sprawa Iwony Wieczorek z 2010 roku.

Gdy dziewiętnastoletnia gdańszczanka zaginęła, policja zakwalifikowała sprawę do drugiej kategorii zaginięć, czyli takich, w których nie występuje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia. W konsekwencji nie zabezpieczono na czas wszystkich nagrań z monitoringu. Dziś dysponujemy jedynie fragmentem obrazu trasy, jaką 19-latka pokonała, wracając do domu z sopockiego Dream Clubu.

Ostatnie nagranie, na którym widać żywą Iwonę Wieczorek, zarejestrowano 17 lipca 2010 roku o godz. 4.12 w pobliżu wejścia nr 65 na plażę w gdańskim Jelitkowie. Co wydarzyło się później? Tego nie wiadomo do dziś. Pewne jest natomiast, że Iwona nigdy nie wróciła do domu. Z czasem coraz więcej osób, w tym śledczy i jej najbliżsi, nabrało przekonania, że młoda kobieta nie żyje. Straciła życie feralnej nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku.

Od lat jest o tym przekonana również Iwona Główczyńska, matka zaginionej. W jednym z ubiegłorocznych wywiadów przyznała, że wybaczyła zabójcy swojej córki. Jak tłumaczyła, zrobiła to po to, by móc żyć dalej i próbować podnieść się po tragedii. Nie potrafi jednak zapomnieć mu jednego — pozbawienia jej możliwości godnego pochowania własnego dziecka. Dlatego zaapelowała do osoby odpowiedzialnej za śmierć Iwony.

- Dla swojego spokoju niech wskaże miejsce, gdzie jest Iwonka. Żebym ja mogła ją odprowadzić na miejsce. Tam, gdzie ona powinna być. A nie tam, gdzie w tej chwili jest. Bo możemy zakładać, że jest w różnych miejscach, na które sobie po prostu nie zasługuje – mówiła w programie "Interwencja" stacji Polsat w 2025 roku.

Matka Iwony Wieczorek wycofuje się z mediów przed 16. rocznicą zaginięcia córki

Za miesiąc minie 16 lat od zaginięcia Iwony Wieczorek. W związku ze zbliżającą się rocznicą Iwona Główczyńska po raz kolejny zabrała głos. Tym razem zaapelowała jednak przede wszystkim do mediów.

- Zbliża się 16 rocznica zaginięcia mojej córki. Ze względu na konieczność zadbania o własne zdrowie, które ostatnio podupadło, podjęłam decyzję o wycofaniu się w tym roku z aktywności medialnej. Na moją prośbę we wszystkich kontaktach z mediami, związanych z tą rocznicą reprezentować mnie będzie Pani Anna Trojanowska – podała w mediach społecznościowych.

Jak podkreśliła, chciałaby przy tej okazji serdecznie podziękować wszystkim redakcjom telewizyjnym i prasowym, a także dziennikarzom za nieustające zainteresowanie sprawą zaginięcia jej córki.

- To dzięki Państwa zaangażowaniu, przy wsparciu życzliwych Polek i Polaków jako opinii publicznej, działania na rzecz ustalenia prawdy o losie Iwonki nigdy nie ustały – czytamy.

Czy Iwona Wieczorek zginęła w Parku Reagana? Eksperci od lat podważają tę teorię

Sprawą zaginięcia Iwony Wieczorek zajmuje się krakowskie Archiwum X. W tym roku aż kilka razy informowano o dużych postępach w śledztwie. Śledczy prowadzą zarówno działania operacyjne, jak i terenowe na Pomorzu, głównie w Trójmieście. Prokuratura zapowiadała kolejne przesłuchania świadków. Wśród przesłuchiwanych są zarówno osoby już wcześniej związane ze sprawą, jak i nowi świadkowie, których wcześniej nie badano. Wiadomo również, iż w toku postępowania pojawił się nowy „obiektywny” i materialny dowód, którego szczegółów prokuratura nie ujawniła. Prokuratura wskazywała też, że oczekuje na wyniki kluczowej ekspertyzy biegłych, która może wpłynąć na dalszy kierunek śledztwa.

Jak wynika z zapisu monitoringu, ślad po 19-latce urywa się w pobliżu wejścia do Parku Reagana. Istnieje jednak niewielkie prawdopodobieństwo, że to właśnie tam Iwona straciła życie. Jeśli rzeczywiście weszła do parku, kontynuując drogę do domu, najprawdopodobniej opuściła go cała i zdrowa, a swojego oprawcę spotkała dopiero na dalszym odcinku trasy.

Choć w pierwszych latach śledztwa Park Reagana był wielokrotnie przeszukiwany i dla wielu obserwatorów wydawał się najbardziej prawdopodobnym miejscem zbrodni, dziś teoria ta wydaje się nieprawdopodobna. Jak wskazywali eksperci, w tym policyjny analityk Marek Siewert, praktycznie niemożliwe jest, aby ktoś zaatakował młodą kobietę w tym miejscu i jednocześnie pozostało to niezauważone i nieusłyszane przez świadków. W chwili zaginięcia było już jasno, a w okolicy przebywali spacerowicze. Dodatkowo szamotanina pomiędzy Iwoną a sprawcą jej zniknięcia pozostawiłaby ślady na miejscu zbrodni. Takich nigdy nie stwierdzono.

- Który sprawca dokonuje przestępstwa, napadu, zabójstwa w chwili, kiedy przemieszcza się tyle osób? Zaciągnął ktoś dziewczynę w krzaki i zjadł ją? Bo gdzie są zwłoki? - mówił Marek Siewert w serialu dokumentalnym "Sprawa Iwony Wieczorek" dla platformy Netflix.

Czy Iwona Wieczorek zginęła daleko od miejsca zaginięcia? Ta hipoteza zyskuje coraz więcej zwolenników

Wiadomo również, że na teren Parku Reagana nie można było swobodnie wjeżdżać samochodami. Uprawnienia do poruszania się po nim miały jedynie służby oraz pojazdy firm sprzątających. Wśród licznych hipotez pojawiła się także teoria zakładająca, że Iwona została potrącona przez śmieciarkę, a jej ciało miało zostać ukryte przez pracowników. To jednak scenariusz bardzo mało prawdopodobny. Pracownicy musieliby znacząco zboczyć z wyznaczonej trasy i udać się w odludne miejsce, aby ukryć zwłoki. To spowodowałoby wielogodzinne opóźnienie w realizacji obowiązków, które musiałoby zostać odnotowane. Nic takiego nie stwierdzono.

Jeszcze trudniejsze byłoby przewiezienie ciała do bazy firmy. Taki transport zostałby zauważony przez innych pracowników, a także zarejestrowany przez monitoring. Bazy są pilnowane przez ochronę, a pracownicy nie mogą swobodnie wjeżdżać tam prywatnymi samochodami. Oznaczałoby to, że pracownicy musieliby ręcznie przenieść ciało na parking pracowniczy, a następnie przełożyć je do prywatnego samochodu.

Wiele wskazuje natomiast na to, że Iwona Wieczorek mogła spotkać swojego oprawcę znacznie bliżej miejsca zamieszkania, niż niektórzy przypuszczają. To właśnie tam mogła wsiąść do samochodu sprawcy i odjechać z nim w dowolne miejsce na terenie Trójmiasta, nawet oddalone o wiele kilometrów od jej domu. W tym miejscu dojść do tragedii.

Nie można również wykluczyć scenariusza, w którym Iwona wcale nie zmierzała feralnej nocy bezpośrednio do swojego mieszkania, lecz do osoby, która odpowiada za jej zniknięcie. Jak wskazywał m.in. dziennikarz śledczy Janusz Szostak, na trasie pomiędzy Parkiem Reagana a mieszkaniem 19-latki znajduje się m.in. blok, w którym w 2010 roku mieszkał jej były chłopak.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Na dobre i na złe. Huczne urodziny Stefana Trettera w Leśnej Górze!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki