O włos od tragedii. Pociąg ruszył, gdy kobieta wysiadała z dzieckiem. Maszynista był pijany

Na przystanku kolejowym w Racławkach (Pomorskie) doszło do skrajnie niebezpiecznej sytuacji: drzwi pociągu przytrzasnęły wysiadającą kobietę, a skład – prowadzony przez nietrzeźwego maszynistę – ruszył. Wózek z dzieckiem przewrócił się i zatrzymał tuż przy krawędzi peronu. Choć tym razem nikt nie odniósł obrażeń, scenariusz mógł być równie dramatyczny jak głośny wypadek 17‑letniego Dominika z Mazowsza, który po podobnym zdarzeniu stracił obie nogi.

Tory kolejowe biegnące prosto w dal wśród zieleni. O pijanym maszyniście w Racławkach przeczytasz na SE.
Autor: Pexels.com

Drzwi się zamknęły, pociąg ruszył. Sekundy grozy na peronie

Jak informuje TVN24, do zdarzenia doszło w piątek około godziny 15.20. Jak ustalili policjanci, pasażerka najpierw wystawiła na peron wózek z dzieckiem, a następnie sama zaczęła wysiadać. W tym momencie drzwi pociągu zaczęły się zamykać i przytrzasnęły kobietę. Mimo że pasażerowie i kierownik pociągu krzyczeli, że dzieje się coś niebezpiecznego, skład ruszył. Wózek przewrócił się i zatrzymał tuż przy krawędzi peronu.

Dzięki błyskawicznej reakcji świadków maszynista zatrzymał pociąg, zanim ten zdążył się rozpędzić. Kobieta i dziecko nie odniosły obrażeń – co w świetle podobnych tragedii można uznać za cud.

Maszynista był pijany. „Myślał, że zdąży wytrzeźwieć”

Policjanci przebadali 51‑letniego maszynistę alkomatem – wynik potwierdził, że był nietrzeźwy. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, za co grozi do trzech lat więzienia. Podczas przesłuchania miał tłumaczyć, że „jechał po 15, więc liczył, że zdąży wytrzeźwieć po spożyciu alkoholu”.

Policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu i analizuje przebieg zdarzenia sekunda po sekundzie. Jeśli potwierdzi się, że maszynista sprowadził realne zagrożenie dla życia kobiety i dziecka, zarzuty mogą zostać rozszerzone.

„Takie zdarzenie nie powinno mieć miejsca”

Firma Arriva, która zatrudniała maszynistę, przeprosiła za sytuację i poinformowała, że mężczyzna nie jest już jej pracownikiem. Spółka prowadzi własne postępowanie wyjaśniające.

Historia, która przypomina tragedię Dominika

Wypadek w Racławkach natychmiast przywołuje dramatyczną historię 17‑letniego Dominika z Mazowsza. Chłopak – pomagając kobiecie z wózkiem – został przytrzaśnięty przez drzwi pociągu, a ruszający skład wciągnął go pod koła. Dominik doznał ekstremalnego urazu zmiażdżeniowego, przeszedł wielogodzinną operację i tygodnie walki o życie. Ostatecznie stracił obie nogi.

W jego przypadku zawiodły procedury, nadzór i reakcja obsługi pociągu. W Racławkach – jak podkreślają policjanci – tylko czujność pasażerów i natychmiastowe zatrzymanie składu sprawiły, że matka i dziecko nie podzieliły losu Dominika.

Czy polskie koleje wyciągną wnioski?

Dwa podobne zdarzenia w krótkim czasie – jedno zakończone kalectwem, drugie cudem bez ofiar – pokazują, jak poważnym zagrożeniem jest brak nadzoru nad procedurami bezpieczeństwa oraz kontrolą trzeźwości pracowników.

Policja zapowiada dalsze czynności, a przewoźnik – wewnętrzne postępowanie. Pasażerowie oczekują jednak czegoś więcej: realnych zmian, które sprawią, że drzwi pociągu nie będą narzędziem tragedii.

Czy dobrze znasz slang kolejowy?
Pytanie 1 z 10
"Badyle" to określenie:
Koszmarny dworzec tuż przy granicy z Polską

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki