Spis treści
Drzwi się zamknęły, pociąg ruszył. Sekundy grozy na peronie
Jak informuje TVN24, do zdarzenia doszło w piątek około godziny 15.20. Jak ustalili policjanci, pasażerka najpierw wystawiła na peron wózek z dzieckiem, a następnie sama zaczęła wysiadać. W tym momencie drzwi pociągu zaczęły się zamykać i przytrzasnęły kobietę. Mimo że pasażerowie i kierownik pociągu krzyczeli, że dzieje się coś niebezpiecznego, skład ruszył. Wózek przewrócił się i zatrzymał tuż przy krawędzi peronu.
Dzięki błyskawicznej reakcji świadków maszynista zatrzymał pociąg, zanim ten zdążył się rozpędzić. Kobieta i dziecko nie odniosły obrażeń – co w świetle podobnych tragedii można uznać za cud.
Maszynista był pijany. „Myślał, że zdąży wytrzeźwieć”
Policjanci przebadali 51‑letniego maszynistę alkomatem – wynik potwierdził, że był nietrzeźwy. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, za co grozi do trzech lat więzienia. Podczas przesłuchania miał tłumaczyć, że „jechał po 15, więc liczył, że zdąży wytrzeźwieć po spożyciu alkoholu”.
Policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu i analizuje przebieg zdarzenia sekunda po sekundzie. Jeśli potwierdzi się, że maszynista sprowadził realne zagrożenie dla życia kobiety i dziecka, zarzuty mogą zostać rozszerzone.
„Takie zdarzenie nie powinno mieć miejsca”
Firma Arriva, która zatrudniała maszynistę, przeprosiła za sytuację i poinformowała, że mężczyzna nie jest już jej pracownikiem. Spółka prowadzi własne postępowanie wyjaśniające.
Historia, która przypomina tragedię Dominika
Wypadek w Racławkach natychmiast przywołuje dramatyczną historię 17‑letniego Dominika z Mazowsza. Chłopak – pomagając kobiecie z wózkiem – został przytrzaśnięty przez drzwi pociągu, a ruszający skład wciągnął go pod koła. Dominik doznał ekstremalnego urazu zmiażdżeniowego, przeszedł wielogodzinną operację i tygodnie walki o życie. Ostatecznie stracił obie nogi.
W jego przypadku zawiodły procedury, nadzór i reakcja obsługi pociągu. W Racławkach – jak podkreślają policjanci – tylko czujność pasażerów i natychmiastowe zatrzymanie składu sprawiły, że matka i dziecko nie podzieliły losu Dominika.
Czy polskie koleje wyciągną wnioski?
Dwa podobne zdarzenia w krótkim czasie – jedno zakończone kalectwem, drugie cudem bez ofiar – pokazują, jak poważnym zagrożeniem jest brak nadzoru nad procedurami bezpieczeństwa oraz kontrolą trzeźwości pracowników.
Policja zapowiada dalsze czynności, a przewoźnik – wewnętrzne postępowanie. Pasażerowie oczekują jednak czegoś więcej: realnych zmian, które sprawią, że drzwi pociągu nie będą narzędziem tragedii.