Dwa wielkie pożary w Warszawie. Śledczy nie mają wątpliwości: to rosyjska wojna hybrydowa

2026-09-07 10:57

Warszawą w 2024 roku wstrząsnęły dwa potężne pożary: marketu OBI i centrum handlowego Marywilska 44. Śledczy nie mają wątpliwości – to celowe akty sabotażu, będące częścią rosyjskiej wojny hybrydowej prowadzonej przez służby specjalne. Incydenty te mają na celu destabilizację Polski i całej Europy, potwierdzając agresywną strategię Kremla.

Płonąca hala Marywilska 44 w Warszawie nocą. O działaniach rosyjskich służb i pożarach przeczytasz na SE.
Autor: Tadeusz Mróz/ Archiwum prywatne

Rosyjskie służby wywołały dwa wielkie pożary w Warszawie

W ostatnich latach wiele się mówi o wojnie hybrydowej, jaką Rosja za pomocą swoich służb specjalnych prowadzi przeciwko Zachodowi, w tym wobec Polski. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że agresywne zachowania naszego sąsiada dawno wykroczyły poza cyberataki, czy incydenty z obcymi myśliwcami wlatującymi w polską przestrzeń powietrzną. W poczet rosyjskiej wojny hybrydowej wpisać należy również potężne pożary, które wybuchły w Polsce w ostatnich latach.

Dwa najpotężniejsze tego typu incydenty w stolicy miały miejsce w ciągu zaledwie jednego miesiąca - wpierw w kwietniu 2024 pożar ogarnął market budowlany OBI mieszczący się przy ul. Radzymińskiej w Warszawie. Spłonęła wówczas część sklepu, a straty materialne oszacowano na ponad 3,5 mln zł. Na szczęście nie było ofiar w ludziach, ani osób rannych.

Zarzut podpalenia usłyszał w tej sprawie Białorusin Stepan K. Jak do niego doszło? - [Mężczyzna - przyp. red.] Pozostawił ładunek w strefie ogólnodostępnej sklepu, następnie w godzinach nocnych go uruchomił zdalnie, powodując pożar - mówił rok później podczas konferencji prasowej prokurator Przemysław Nowak. Mężczyzna wpadł m.in. dlatego, że nagrał telefonem przebieg pożaru i umieścił w rosyjskojęzycznych portalach internetowych. Ustalono, że podejrzany działał na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej.

Mężczyzna został aresztowany przez polskie służby.

Chmurę dymu było widać z całej Warszawy

Kolejny pożar wybuchł 12 maja 2024 roku. Był na tyle spektakularny, że mówiła o nim nie tylko cała Warszawa, ale i Polska. Mowa o płonącym  kompleksie handlowym Marywilska 44 na Białołęce. Doszczętnie spłonęło wówczas około półtora tysiąca punktów handlowych należących głownie do przedstawicieli mniejszości azjatyckiej handlującej w tym miejscu. Na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach. 

Jak ustaliły polskie organy ścigania Marywilska została podpalona na zlecenie wywiadu Federacji Rosyjskiej przez członków grupy przestępczej o charakterze terrorystycznym. Odpowiada ona za podobne zdarzenia na terenie całej Unii Europejskie. Prokuratura skierowała w tej sprawie akt oskarżenia przeciwko 5 osobom, które jednak nie dokonały bezpośredniego podpalenia kompleksu (te osoby są wciąż poszukiwane). Co więcej, w toku śledztwa okazało się, że członkowie grupy powiązani są z wcześniejszym pożarem stołecznego OBI. 

Od tamtego czasu, przez już ponad 2 lata, sprzedawcy z Białołęki zmuszeni są kontynuować działalność w tymczasowym, kontenerowym miasteczku. Ostatnio pojawiły się jednak dobre wieści - inwestor uzyskał pozwolenie na budowę umożliwiające realizację nowego obiektu w miejscu spalonej hali. To znacząco przybliża budowę nowego kompleksu handlowego. 

Wojna hybrydowa trwa

Liczne pożary na terenie Polski (dwa warszawskie zdarzenia to jedynie wierzchołek góry lodowej), wspomniane na początku tekstu zdarzenia, wtargnięcie do Polski kilkudziesięciu rosyjskich dronów we wrześniu 2025, czy kryzys graniczny związany ze sztucznym napływem imigrantów na granicę polsko-białoruską to wszystko odsłony jednego i tego samego zjawiska: wojny hybrydowej wypowiedzianej Polsce i całemu Zachodowi przez rosyjski reżim Władimira Putina. 

Niestety głosy płynące z wywiadów państw zachodnich nie są w tym kontekście optymistyczne - wiele wskazuje na to, że Moskwa szykuje tej jesieni lub zimy jeszcze bardziej poważne naruszenie ładu międzynarodowego, które może być czymś z pogranicza wojny hybrydowej i wojny pełnoskalowej. Podejrzenia padają na atak na infrastrukturę krytyczną, prowokację graniczną (np. z którymś z państw bałtyckich), czy inwazję tzw. "zielonych ludzików" (rosyjskie wojska w przebraniu próbujące od środka dokonać np. aneksji jakiejś części terytorium NATO), a więc przykład znany dobrze z Krymu sprzed 12 lat. Metody zatem dobrze znane, aczkolwiek skrajnie niebezpieczne; a cel? Wciąż ten sam - zdestabilizować sytuację w Europie, siać ferment i niepokój wśród społeczeństwa i stopniowo, krok po kroku osłabiać NATO, licząc na konflikt wewnętrzny, który doprowadzi do erozji Sojuszu. 

Tak wyglądał pożar centrum handlowego Marywilska 44:

Tak wygląda spalone centrum handlowe Marywilska 44. Widok przerażający

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki