Spis treści
Podpalił willę z przedszkolem. Sąd: „To nie był incydent”
Do dramatycznych wydarzeń doszło 27 kwietnia 2025 r. nad ranem. W zabytkowej willi przy ul. Piłsudskiego wybuchł pożar – w budynku mieściło się niepubliczne przedszkole „Zaczarowany pałacyk” oraz pokoje do wynajęcia. Ogień pojawił się również w klatce schodowej kamienicy przy ul. Matejki i w pobliskiej wiacie śmietnikowej.
W piątek, 4 września Sąd Rejonowy w Słupsku zakończył proces Piotra G. i ogłosił wyrok. Asesor Stefan Daniluk podkreślił, że sprawstwo i wina oskarżonego nie budziły żadnych wątpliwości.
Straty gigantyczne. Ponad 2 mln zł szkód
Sąd orzekł wobec Piotra G. nie tylko karę więzienia, ale także obowiązek naprawienia szkody i świadczenie pieniężne w wysokości 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.
Skala zniszczeń jest ogromna:
- właściciel willi stracił 1,8 mln zł,
- przedszkole – ponad 95 tys. zł,
- lokatorzy – od 260 zł do ponad 5 tys. zł,
- wspólnota i ZBM – ponad 98 tys. zł,
- jedno z mieszkań – 13 tys. zł,
- lokal użytkowy – 59 tys. zł,
- spalona wiata śmietnikowa – 4,5 tys. zł.
Sąd zwrócił uwagę, że zniszczone zostały miejsca ważne dla lokalnej społeczności.
Dramatyczna ewakuacja. W środku byli śpiący mieszkańcy
Choć w przedszkolu nie było dzieci, w willi spali lokatorzy. Dym zauważył patrol policji – funkcjonariusze natychmiast ruszyli na pomoc. Razem z mieszkańcem pobliskiego budynku ewakuowali 10 osób, w tym kilkoro dzieci. Kamienicę przy ul. Matejki mieszkańcy opuścili sami.
Monitoring szybko pomógł ustalić sprawcę. Na nagraniach widać było, jak mężczyzna przeskakuje przez płot i podkłada ogień. Piotr G. został zatrzymany 28 kwietnia.
Sąd: „Kara surowa, ale nie nadmierna”
Oskarżony przyznał się do winy, nie utrudniał postępowania i – jak podkreślał obrońca – próbuje zmienić swoje życie. Jest bezrobotny, bezdomny, korzysta z pomocy specjalistów od uzależnień. W chwili popełniania czynów był pijany.
Mimo to sąd uznał, że społeczna szkodliwość czynów jest bardzo wysoka.
– Tam były dzieci. To, że nikt nie odniósł obrażeń, nie może być okolicznością łagodzącą – mówił asesor Daniluk.
Podkreślił również, że oskarżony był już wcześniej karany za podpalenia.
„Bardzo żałuję tego, co zrobiłem” – ostatnie słowa oskarżonego
Przed ogłoszeniem wyroku Piotr G. przeprosił za swoje czyny.
Prokurator domagała się 5 lat więzienia, obrona – łagodniejszej kary. Ostatecznie sąd wymierzył karę 4 lat i 8 miesięcy.
Wyrok nie jest prawomocny.