Podpalił przedszkole, kamienicę i śmietnik. Sąd podjął decyzję w sprawie Piotra G.

Sąd podjął decyzję w głośnej sprawie podpaleń w Koszalinie. 45‑letni Piotr G., który wzniecił ogień w zabytkowej willi z przedszkolem „Zaczarowany pałacyk”, a także w kamienicy i śmietniku, został skazany na 4 lata i 8 miesięcy więzienia. Sąd nie miał wątpliwości co do jego winy – szkody przekraczają 2 mln zł, a zagrożenie dla ludzi było ogromne.

Podpalił willę z przedszkolem. Sąd: „To nie był incydent”

Do dramatycznych wydarzeń doszło 27 kwietnia 2025 r. nad ranem. W zabytkowej willi przy ul. Piłsudskiego wybuchł pożar – w budynku mieściło się niepubliczne przedszkole „Zaczarowany pałacyk” oraz pokoje do wynajęcia. Ogień pojawił się również w klatce schodowej kamienicy przy ul. Matejki i w pobliskiej wiacie śmietnikowej.

W piątek, 4 września Sąd Rejonowy w Słupsku zakończył proces Piotra G. i ogłosił wyrok. Asesor Stefan Daniluk podkreślił, że sprawstwo i wina oskarżonego nie budziły żadnych wątpliwości.

Straty gigantyczne. Ponad 2 mln zł szkód

Sąd orzekł wobec Piotra G. nie tylko karę więzienia, ale także obowiązek naprawienia szkody i świadczenie pieniężne w wysokości 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.

Skala zniszczeń jest ogromna:

  • właściciel willi stracił 1,8 mln zł,
  • przedszkole – ponad 95 tys. zł,
  • lokatorzy – od 260 zł do ponad 5 tys. zł,
  • wspólnota i ZBM – ponad 98 tys. zł,
  • jedno z mieszkań – 13 tys. zł,
  • lokal użytkowy – 59 tys. zł,
  • spalona wiata śmietnikowa – 4,5 tys. zł.

Sąd zwrócił uwagę, że zniszczone zostały miejsca ważne dla lokalnej społeczności.

Dramatyczna ewakuacja. W środku byli śpiący mieszkańcy

Choć w przedszkolu nie było dzieci, w willi spali lokatorzy. Dym zauważył patrol policji – funkcjonariusze natychmiast ruszyli na pomoc. Razem z mieszkańcem pobliskiego budynku ewakuowali 10 osób, w tym kilkoro dzieci. Kamienicę przy ul. Matejki mieszkańcy opuścili sami.

Monitoring szybko pomógł ustalić sprawcę. Na nagraniach widać było, jak mężczyzna przeskakuje przez płot i podkłada ogień. Piotr G. został zatrzymany 28 kwietnia.

Sąd: „Kara surowa, ale nie nadmierna”

Oskarżony przyznał się do winy, nie utrudniał postępowania i – jak podkreślał obrońca – próbuje zmienić swoje życie. Jest bezrobotny, bezdomny, korzysta z pomocy specjalistów od uzależnień. W chwili popełniania czynów był pijany.

Mimo to sąd uznał, że społeczna szkodliwość czynów jest bardzo wysoka.

– Tam były dzieci. To, że nikt nie odniósł obrażeń, nie może być okolicznością łagodzącą – mówił asesor Daniluk.

Podkreślił również, że oskarżony był już wcześniej karany za podpalenia.

„Bardzo żałuję tego, co zrobiłem” – ostatnie słowa oskarżonego

Przed ogłoszeniem wyroku Piotr G. przeprosił za swoje czyny.

Prokurator domagała się 5 lat więzienia, obrona – łagodniejszej kary. Ostatecznie sąd wymierzył karę 4 lat i 8 miesięcy.

Wyrok nie jest prawomocny.

Za zabójstwo grozi dożywocie. A wiesz, ile można dostać za inne przestępstwa?
Pytanie 1 z 12
Jaka kara więzienia grozi za kradzież w włamaniem?
Pożar przedszkola

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki