Spis treści
Dramatyczne wezwanie z duńskiego statku
Do zdarzenia doszło w czwartek, 19 lutego, na Bałtyku – około 25 mil morskich (46,5 km) od Łeby. Pomocy medycznej potrzebował mężczyzna przebywający na statku na otwartym morzu. Jak informuje Radio Gdańsk, chodziło o jednostkę pod duńską banderą.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało w mediach społecznościowych, że do interwencji skierowano śmigłowiec ratowniczy z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. W akcji brała udział również Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa.
- Załoga podjęła osobę potrzebującą specjalistycznej pomocy medycznej z pokładu jednostki i bezpiecznie przetransportowała ją do szpitala w Wejherowie, gdzie została przekazana pod opiekę zespołu medycznego - czytamy w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Niepokojąca seria wypadków na morzu
To, co wydarzyło się w czwartek, nie jest niestety odosobnionym przypadkiem. Jak podaje Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych – to była już szósta taka akcja w tym roku.
- W historii Brygady była to już 832. akcja ratownicza oraz 451. osoba, której załogi samolotów i śmigłowców lotnictwa morskiego udzieliły pomocy - podaje Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych w social mediach.
Dlaczego jest tak niebezpiecznie? Ekspert wyjaśnia
Sebastian Kluska, dyrektor SAR w Gdyni, w rozmowie z Radiem Gdańsk wyjaśnił, że większa liczba akcji ratunkowych wynika z trwających prac przy budowie morskich farm wiatrowych. Podkreślił, że podobnych zgłoszeń może przybywać, dlatego służby rozbudowują zaplecze techniczne i inwestują w nowy sprzęt, by jeszcze sprawniej reagować na wezwania o pomoc.