Papierosy, disco polo z przenośnych głośników i konwersacje, które można usłyszeć będąc jeszcze na deptaku. Tak często wygląda wypoczynek na plaży, gdzie w szczycie sezonu, wiele osób zapomina o obowiązującym regulaminie. I choć latem wszystkim udziela się wakacyjny klimat, a służby często kończą swoją interwencję na pouczeniu, to jednak są sytuacje, w których mandat jest konieczny.
Polecany artykuł:
Hotel na plaży
Obudzić się o wschodzie słońca, wypić kawę siedząc na piasku... i dostać mandat. Tak może skończyć się rozbicie namiotu nad morzem, bowiem w Polsce taki czyn traktowany jest jako wykroczenie. W myśl polskiego prawa plaża jest terenem przynależnym do urzędu morskiego. Jeśli więc chcemy rozbić namiot na plaży i spędzić w ten sposobów urlop, musimy wystąpić o zgodę do właściwego urzędu. Bez niej grozi nam mandat w wysokości do 500 złotych.
Quad zostaw w garażu
Wjazd na plażę pojazdem mechanicznym jest surowo zabroniony. Zakaz ten dotyczy zarówno samochodów, jak i motocykli czy quadów. Pojazdami mechanicznymi po plaży mogą się poruszać tylko uprawnione służby. Za złamanie zakazu grozi kara od 50 do nawet 500 złotych.
Najlepsze lodziarnie w Trójmieście! Znamy wyniki głosowania [RANKING]
Bez stroju nie przychodź
Kiedyś nudystów gonił po plaży Louis de Funes. Dziś robi to policja. Zgodnie z prawem opalanie się w stroju Adama i Ewy może kosztować nawet 500 złotych. Zanim jednak funkcjonariusze wystawią taki mandat, muszą zostać poinformowani o publicznym zgorszeniu bądź nieobyczajnym wybryku. Dopiero takie zgłoszenie pozwala na ukaranie nudysty.
Dla osób, które i tak chciałyby opalać się bez zbędnych ubrań, powstały specjalne plaże nudystów, na których ograniczenia odnośnie stroju są zdecydowanie mniej restrykcyjne. W Trójmieście tajemnicą poliszynela jest, że golasy mają dla siebie skrawek na plaży w okolicy Stogów.
Sezonowy przyjaciel
Słono kosztować może też spacer z pupilem, bowiem po większości plaż można chodzić z psem wyłącznie poza sezonem, czyli w okresie od września do maja. Później grozi za to spory mandat, bo nawet 500 złotych.
Miłość - wyjątkowo nie w Zakopanem
Najwyższa kara czeka na tych, którzy plaże wykorzystają jako miejsce do skonsumowania swojej... wakacyjnej miłości. Jak się okazuje, "wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym" może kosztować nawet... 5 tysięcy złotych.
Plaże nudystów nad Bałtykiem [LISTA]. Gdzie w Trójmieście i okolicach poopalasz się nago?
- Jeśli sprawa trafi do sądu, grzywna może przekroczyć nawet 1500 złotych. Pamiętam taki ciekawy przypadek z zeszłego roku. O godzinie 8:00 rano odwiedziła mnie pani, która chciała złożyć zażalenie na jednego ze strażników. Otóż wspomniany funkcjonariusz przerwał jej stosunek płciowy, więc kobieta postanowiła wyciągnąć konsekwencje. Jak tłumaczyła, przez jego interwencję jej humor znacząco się popsuł - opowiada Tomasz Dusza z sopockiej straży miejskiej. Posłuchaj szczegółów: