Poszukiwaczy biegowych atrakcji nie trzeba do tej imprezy długo przekonywać. W końcu rywalizacja w takich warunkach to naprawdę rzadkość. Co więcej - start w tym maratonie to także możliwość zwiedzenia niemal całego Półwyspu Helskiego za jednym razem, a dokładniej – za jednym przebiegnięciem.
- Trzeba powiedzieć, że jesteśmy jedynym, polskim maratonem brzegiem morza, ale także i drugim w Europie. Oczywiście, w tym wypadku za wbiegnięcie do wody nie ma dyskwalifikacji. Zawodnicy próbuj walczyć na wiele sposobów. Oznacza to, że biegacze często np. porzucają podczas trasy swoje obuwie. Zdarzyła się taka historia, kiedy to zawodniczka po dwóch latach przypomniała sobie o pozostawionych u nas butach. Naturalnie adidasy trafiły do właścicielki – mówi Piotrzkowski.
W tym roku po raz piąty równolegle z maratonem zostanie rozegrany półmaraton na trasie Jastarnia – Kuźnica – Jastarnia.
- Dla tych, którzy z przyczyn treningowych nie chcą się jeszcze zbytnio eksploatować przed sezonem jesiennych maratonów, przygotowaliśmy także półmaraton. Nie zapomnieliśmy także o dzieciach, które mogą startować na dystansie 200 i 500 m – dodaje Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni.
W ubiegłym roku na trasie półmaratonu i maratonu zameldowało się ponad 200 osób. Niepokonany okazał się Paweł Kosek, który morderczy dystans 42 km pokonał w niespełna 3 godziny. Kto dziś jako pierwszy dobiegnie do mety? Odpowiedź już niebawem!