Spis treści
Ogromny rachunek za gofry we Władysławowie
Jak informuje portal Fakt.pl, turystka wypoczywająca we Władysławowie postanowiła kupić rodzinie popularne nadmorskie przysmaki. Zamówiła dwa gofry z dodatkami oraz lody. Największe zaskoczenie czekało ją jednak przy kasie – kwota widniejąca na paragonie wyniosła niemal 70 zł. Kobieta przyznała, że liczyła się z wyższymi cenami w okresie letnim, jednak tak wysoki rachunek okazał się dla niej sporym zaskoczeniem.
Osłupiałam: prawie 70 zł za dwa gofry i lody. Oj, drogo wyszła ta "impreza" - mówiła turystyka portalowi Fakt.
Ceny nad Morzem Bałtyckim szokują
Jeszcze kilka lat temu gofry uchodziły za jedną z najtańszych wakacyjnych przekąsek. Obecnie za najprostszą wersję, bez żadnych dodatków, trzeba zapłacić nawet 10–11 zł. W przypadku gofrów z bitą śmietaną, owocami czy polewą cena potrafi wzrosnąć do 20–30 zł za sztukę.
Nie taniej jest również w lodziarniach. W wielu nadmorskich kurortach koszt jednej gałki lodów sięga już 8–10 zł. Dla rodziny spędzającej urlop nad morzem taki deser może więc oznaczać wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych. Nic dziwnego, że wraz z nadejściem sezonu wakacyjnego regularnie powracają dyskusje o tzw. „paragonach grozy”.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Ceny w restauracji w Hotelu Gołębiewski Pobierowo
"Paragony grozy" nad Bałtykiem
Jedną z głównych przyczyn wysokich cen nad morzem jest sezonowy charakter turystyki. Wiele punktów gastronomicznych, sklepów i miejsc oferujących wakacyjne atrakcje zarabia przede wszystkim w ciągu kilku letnich miesięcy. To właśnie wtedy przedsiębiorcy muszą pokryć koszty prowadzenia działalności i wypracować zysk na pozostałą część roku. Z tego powodu ceny w szczycie sezonu bywają znacznie wyższe niż poza wakacjami.
Na końcowe kwoty płacone przez turystów wpływają też rosnące koszty utrzymania biznesu. Właściciele restauracji, kawiarni i budek gastronomicznych mierzą się m.in. z droższą energią, wyższymi rachunkami za wodę, kosztami wynajmu lokali oraz wzrostem cen produktów spożywczych. Do tego dochodzą wydatki związane z zatrudnieniem pracowników sezonowych, których w wakacje często trudno znaleźć.