Poranny rajd po Lęborku. 11-latkowie zaczęli od hulajnogi, skończyli w bibliotece
Wszystko zaczęło się od hulajnogi wartej około tysiąca złotych. We wtorek, 17 lutego 11-letni chłopiec i jego rówieśniczka zabrali ją spod jednego z bloków w Lęborku. Sprzęt należał do 80-latka. Dzieci ruszyły na przejażdżkę po mieście, aż pod sklepem wypatrzyły niezabezpieczony rower. Jednoślad należał do 72-letniego mężczyzny, który na chwilę wszedł na zakupy. Chłopiec wsiadł na rower i odjechał w stronę osiedla. Gdy znudziła mu się jazda, porzucił go na chodniku. Hulajnogę zachowali dla siebie.
To jednak nie był koniec. W innym sklepie 11-latek ukradł nóż i próbował przeciąć nim zabezpieczenie kolejnego roweru. Gdy plan się nie powiódł, porzucił ostrze. Jeszcze przed południem dzieci pojawiły się w bibliotece. Tam wykorzystały chwilę nieuwagi 73-latki grającej w szachy i wyjęły z jej torebki telefon oraz portfel z gotówką i kartami płatniczymi.
- Wykorzystały gotówkę i karty seniorki na zakupy w kilku sklepach. Kupując kebaby, napoje i słodycze, a nawet namiot, poduszki i walkie-talkie, wykonały łącznie 11 płatności zbliżeniowych na kwotę prawie 200 złotych. Namiot próbowały rozłożyć w okolicznym parku, ale bezskutecznie, więc stwierdziły, że już nie jest im potrzebny. Hulajnoga też już im się znudziła, dlatego ze skradzionym w bibliotece telefonem „wylądowała” w rzece - informuje policja z Gdańska.
Sprawcy szybko namierzeni. Teraz ich losem zajmie się sąd rodzinny
Funkcjonariusze błyskawicznie ustalili, kto stoi za serią kradzieży. Zebrali materiał dowodowy i wezwali do komendy dwoje 11-letnich mieszkańców Lęborka wraz z ich rodzicami. Dokumentacja sprawy trafi teraz do Sądu Rodzinnego, który zdecyduje, jakie konsekwencje poniosą dzieci.