Spis treści
W Polsce to robota za grosze. Za granicą można zarobić nawet kilkanaście tysięcy
Sezon zbiorów owoców zbliża się wielkimi krokami. W wielu regionach Polski plantatorzy już zaczynają szukać pracowników do zbierania truskawek, malin czy borówek. Problem w tym, że wynagrodzenia oferowane w kraju często są niskie i nie zachęcają do ciężkiej pracy w polu. Coraz więcej osób decyduje się więc na wyjazd za granicę, gdzie za podobną pracę można zarobić znacznie więcej.
Polecany artykuł:
W Polsce chętnych coraz mniej
Praca przy zbiorach owoców jest wymagająca - odbywa się głównie na świeżym powietrzu, często w upale, a wynagrodzenie bywa uzależnione od liczby zebranych kilogramów. Nic więc dziwnego, że wielu Polaków rezygnuje z takich zajęć lub traktuje je tylko jako dorywcze zajęcie. Rolnicy od kilku lat skarżą się, że coraz trudniej znaleźć pracowników sezonowych, a stawki w kraju często nie rekompensują wysiłku fizycznego.
Sytuacja wygląda zupełnie inaczej za granicą. Niemieckie gospodarstwa regularnie rekrutują pracowników sezonowych z Europy Środkowej, w tym z Polski. Minimalne wynagrodzenie w rolnictwie wynosi tam ponad 12 euro za godzinę, a w wielu ofertach można zarobić około 13–14 euro za godzinę pracy. W praktyce oznacza to, że za miesiąc pracy przy zbiorach u naszych zachodnich sąsiadów można zarobić nawet 8500 zł.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Nowe zawody przyszłości. To "pewniaki" na rynku pracy
Jeszcze więcej można zarobić w Skandynawii
Co ciekawe, jeszcze wyższe zarobki oferują gospodarstwa w krajach skandynawskich, np. w Danii. Praca polega najczęściej na zbiorze, sortowaniu i pakowaniu owoców, takich jak truskawki czy groszek. Według portali rekrutacyjnych osoby pracujące przy zbiorach mogą zarobić nawet do około 3 tys. euro miesięcznie, czyli równowartość kilkunastu tysięcy złotych.