Lider poległ w Gdańsku! Tak kibicowaliście podczas meczu Lechia - Jagiellonia

2026-03-06 22:24

Mecz Lechii Gdańsk z Jagiellonią Białystok zapowiadano jako jedno z najciekawszych spotkań 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Nic w tym dziwnego, w końcu kandydat do mistrzostwa Polski przyjechał na teren jednej z najbardziej rozrywkowych drużyn w lidze. Zobaczcie zdjęcia kibiców z meczu Lechia - Jagiellonia i naszą relację!

Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 3:0 (1:0) (Kapić 43', Cirković 81', 90+4')

Lechia Gdańsk: Paulsen - Wójtowicz (90+3 Kłudka), Diaczuk, Rodin, Vojtko - Kapić, Żelizko, Mena (74' Neugebauer), Cirković - Sezonienko (89' Wjunnyk), Bobcek

Jagiellonia Białystok: Abramowicz - Wojtuszek (61' Nahuel Leiva), Pelmard, Konstantopoulos, Wdowik (61' Montoia) - Romanczuk, Imaz, Mazurek (88' Sylla), Pozo, Szmyt - Pululu (72' Bazdar)

Sędzia: Piotr Lasyk

Lider poległ na Polsat Plus Arenie

91 bramek w 23 ligowych meczach Lechii Gdańsk - te liczby mówiły wszystko. M.in. dlatego nie możemy się doczekać kolejnych spotkań z udziałem podopiecznych Johna Carvera. A skoro do stolicy województwa pomorskiego przyjechał lider PKO BP Ekstraklasy, to nastawialiśmy się na ligową piłkę w najlepszym wydaniu. Carver i Adrian Siemieniec rzucili do boju swoich najlepszych zawodników.

Początek był obiecujący dla Lechii. Po dobrym zagraniu Camilo Meny spudłował Tomas Bobcek, a chwilę później Kolumbijczyk zmusił do interwencji Sławomira Abramowicza. Im dalej w las, tym coraz częściej mówiliśmy o rozczarowaniu. Oba zespoły miały problemy z kreowaniem dobrych sytuacji. Piłkarzom wyraźnie przeszkadzała murawa, która - pisząc delikatnie - nie była w najlepszym stanie. W 33. minucie Bobcek trafił do siatki, ale w momencie podania ze skrzydła był na spalonym. Na fajerwerki musieliśmy poczekać do 43. minuty. Kapitalną akcję przeprowadził Rifet Kapić. Bośniacki kapitan Lechii ograł w polu karnym Pelmarda i Romanczuka, po czym pokonał Abramowicza.

Gdańszczanie schodzili na przerwę w dobrych nastrojach, a Jagiellonia miała o czym myśleć. Zupełnie niewidoczny był Jesus Imaz, a Afimico Pululu ani razu nie zatrudnił Alexa Paulsena. Napastnikiem dobrze "opiekował się" Diaczuk, na którego postawił szkoleniowiec gospodarzy. Wydawało się, że "Jaga" aktywniej ruszy do odrabiania strat, ale nic bardziej mylnego.

Po zmianie stron Gdańszczanie spokojnie kontrolowali przebieg spotkania. W końcu trener Siemieniec zmienił bezproduktywnego Pululu i wpuścił Sameda Bazdara. W ostatni kwadrans spotkania Lechia weszła bez Camilo Meny. Jeden z najlepszych zawodników "Biało-Zielonych" doznał kontuzji mięśniowej. To bardzo złe wieści dla wszystkich sympatyzujących z drużyną Johna Carvera. Niedługo po wejściu na boisko okazję miał Bazdar. Strzelał Leiva, piłkę odbił Paulsen. Golkiper Lechii zebrał się na czas i uprzedził Bośniaka.

W 81. minucie drugi cios wyprowadzili gospodarze. Znakomite długie zagranie posłał Diaczuk, a fenomenalną podcinką popisał się Aleksandar Cirković. Goście sygnalizowali spalonego, ale pomylili się. Jeden z głównych kandydatów do mistrzostwa Polski nie potrafił znaleźć odpowiedzi na dobrze dysponowaną Lechię. Swoje okazje "Jaga" miała jedynie w doliczonym czasie gry, ale rezerwowi Sylla i Nahuel Leiva nie zdołali pokonać golkipera gospodarzy. W ostatniej akcji meczu "Biało-Zieloni" dobili przeciwnika. Wjunnyk podał do Bobceka, a najlepszy napastnik Lechii wykazał się altruizmem i wyłożył piłkę jak na tacy Cirkoviciowi. Ten ostatni wbił piłkę do pustej bramki!

Bezbarwna Jagiellonia poległa w Gdańsku i musi nerwowo oczekiwać na to, co zrobią Lech Poznań i Zagłębie Lubin. Z kolei "Biało-Zieloni" mogą nieśmiało spoglądać w kierunku strefy europejskich pucharów.

Galeria ze zdjęciami: Tak kibicowaliście podczas meczu Lechia - Jagiellonia. Fotorelacja Marcina Gadomskiego

Jan Tomaszewski grzmi: Panu Niemcowi pomyliła się odwaga z odważnikiem!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki