Wszystko wydarzyło się czwartek, 14 maja, tuż przed godziną 22:00. Jak donosi "Fakt" autobus miejski linii 289, który chwilę wcześniej ruszył z przystanku Brama Wyżynna w kierunku Oruni, został nagle zablokowany przez radiowóz. Mundurowi wbiegli do środka, wiedząc, że na pokładzie znajduje się uzbrojony i niebezpieczny mężczyzna.
"Byłabym pierwsza". Relacja świadka mrozi krew
W samym środku tych dramatycznych wydarzeń znalazła się 17-letnia Ola, która podróżowała tym samym kursem. Dziewczyna siedziała bezpośrednio przed agresorem i z bliska obserwowała moment interwencji.
- Do autobusu wsiedli policjanci i zaczęli krzyczeć do mężczyzny, za którym siedziałam, żeby wyjął nóż. On na początku nie reagował, tylko rozglądał się po autobusie. Po chwili zobaczyłam, jak wyciąga z kieszeni ogromną maczetę. Myślę, że mogła mieć około 50 cm. Ludzie zaczęli wtedy krzyczeć i pobiegli na drugi koniec autobusu. Nie mogliśmy wysiąść, bo kierowca nie otwierał drzwi. Wszyscy byli spanikowani
- relacjonuje w rozmowie z "Faktem" 17-letnia Ola z Gdańska.
Polecany artykuł:
Funkcjonariusze nie dali napastnikowi szans na ucieczkę ani atak. Pasażerowie w napięciu czekali na finał tej konfrontacji.
- Krzyczeli, żeby odłożył nóż i założył ręce za głowę. On stał z tym nożem i się rozglądał, to było przerażające. Po chwili jednak oddał nóż, a policjanci kazali mu się położyć na podłogę. Kiedy już leżał, policjanci skuli go kajdankami i zabrali do radiowozu
- przekazuje w rozmowie z portalem.
- Najbardziej przeraża mnie fakt, że gdyby ten mężczyzna zaatakował, to pewnie byłabym pierwsza, bo siedziałam najbliżej niego
- dodaje.
Choć akcja zakończyła się sukcesem, świadkowie zdarzenia przyznają, że ich poczucie bezpieczeństwa zostało mocno zachwiane.
Oficjalny komunikat policji. Agresor był kompletnie pijany
Gdańska policja potwierdziła w rozmowie z "Faktem", że interwencja miała związek ze zgłoszeniem o agresywnym mężczyźnie, który z nożem w ręku krążył wcześniej w okolicach ulicy Łagiewniki.
- Wczoraj przed godziną 22 policjanci otrzymali zgłoszenie o tym, że na ul. Łagiewniki znajduje się mężczyzna, który najprawdopodobniej jest nietrzeźwy i chodzi po ulicy z nożem w ręce, czym wzbudza niepokój mieszkańców. Na zgłoszenie natychmiast zareagowali policjanci, którzy pojechali pod wskazany przez zgłaszającego adres, a także sprawdzili sąsiadujące ulice - mówi "Faktowi" mł. asp. Aleksandra Philipp, oficer prasowy KMP w Gdańsku.
34-letni mężczyzna został zatrzymany. Miał ponad 2 promile alkoholu. Przewieziono go do pogotowia socjalnego dla osób nietrzeźwych.