Spis treści
Areszt dla 22-letniego Francuza po wtargnięciu do warszawskiego metra
Jak dowiedzieli się dziennikarze Onetu, sąd zdecydował o trzymiesięcznym aresztowaniu 22-latka z Francji, który spacerował podziemnymi korytarzami kolejki w stolicy. Stołeczna prokuratura okręgowa potwierdziła ten fakt, jednak odmawia ujawniania szczegółów prowadzonego dochodzenia. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Marta Banaszak-Gałczyńska w wypowiedzi dla portalu powiedziała: „W sprawie trwają czynności mające na celu ustalenie przebiegu zdarzenia. Zatrzymany obywatel Francji został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Na chwilę obecną, z uwagi na dobro postępowania, nie udzielamy dalszych informacji odnośnie do jego przebiegu i poczynionych ustaleń”.
Niebezpieczna sytuacja miała miejsce w środowy poranek na M1, czyli pierwszej linii podziemnej kolei. Zgodnie z komunikatami wydawanymi przez Metro Warszawskie, systemy bezpieczeństwa wykryły czyjąś obecność w tunelu między stacjami Ursynów i Służew. Policjanci złapali obcokrajowca, gdy próbował opuścić tunel na stacji Służew.
Przez nieodpowiedzialne zachowanie 22-latka metro częściowo nie kursowało, komunikacja zastępcza była przepełniona, panował chaos. Konieczne było całkowite wyłączenie z użytku stacji Służew, a pociągi musiały jeździć na znacznie krótszym odcinku. Policjanci i pirotechnicy przeszukiwali tunele. Po kilku godzinach służby musiały wrócić do tunelu i zarządzić kolejny przestój ze względu na odkrycie usterki w zabezpieczeniach wentylacji.
Prokuratura zarzuca 22-latkowi z Francji zamach na infrastrukturę metra
Dziennikarze Onetu pisali wcześniej, że ujęty cudzoziemiec najpierw chętnie tłumaczył powody swojego wtargnięcia, jednak w pewnym momencie zamilkł i odmówił dalszej współpracy. Badania potwierdziły, że w chwili zdarzenia był trzeźwy, ale pobrano od niego krew w celu poszukiwania ewentualnych śladów narkotyków. W jego kieszeniach nie odkryto żadnych niebezpiecznych narzędzi ani broni. Według zakulisowych doniesień obcokrajowiec miał otrzymać zarzut z artykułu 254a Kodeksu karnego, który w polskim prawie oznacza próbę uszkodzenia krytycznej infrastruktury zakłócającą jej działanie, za co grozi kara od pół roku aż do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Z informacji udostępnionych przez Onet wynika również, że całe postępowanie zostało skierowane bezpośrednio do 8. Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledczy stanowczo odmawiają na ten moment oficjalnego potwierdzenia charakteru postawionych zarzutów, powołując się na konieczność zabezpieczenia interesów toczącego się jeszcze dochodzenia.