400 tysięcy osób zgromadziło się w centrum Warszawy. Więcej zebrali tylko papież i Tusk

2026-10-24 12:11

W 1956 roku Władysław Gomułka zgromadził na Placu Defilad w Warszawie blisko 400 tysięcy osób, obiecując Polakom powiew wolności po latach stalinizmu. To historyczne zgromadzenie, pełne nadziei, przez dekady pozostawało bezkonkurencyjne pod względem frekwencji. Dopiero papież Jan Paweł II, a znacznie później Donald Tusk, byli w stanie przyciągnąć do stolicy liczniejsze tłumy. Przyglądamy się fenomenowi masowych manifestacji w polskiej historii.

Władysław Gomułka przemawia do tłumów. Na miniaturach Donald Tusk i Jan Paweł II. O wielkich wiecach przeczytasz na SE.
Autor: PAP/Jerzy Baranowski, PIOTR GRZYBOWSKI/SUPER EXPRESS, ART SERVICE/SUPER EXPRESS/ PAP

Wielkie tłumy w sercu stolicy. Tak 70 lat temu czarował Gomułka

24 października 1956 Warszawa była świadkiem historycznego zgromadzenia - i to w znaczeniu podwójnym: nie tylko z uwagi na rangę politycznych wydarzeń, ale i liczbę zgromadzonych w jednym miejscu i czasie osób. To właśnie wtedy na placu Defilad pod świeżo oddanym do użytku Pałacem Kultury i Nauki odbył się wielki wiec polityczny, którego centralnym wydarzeniem było przemówienie nowego I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki.

Zachowane materiały filmowe, zdjęciowe oraz relacje świadków dowodzą, że na placu w centrum stolicy Polski zgromadziły się ogromne rzesze ludzi - szacunki mówią o 300-, a nawet 400-tysięcznym tłumie. Wszyscy przyszli powitać nowego przywódcę partii, z którym wiązano wielkie nadzieje. Choć dziś może to wydawać się skrajnie naiwne wówczas Gomułka postrzegany był jako szansa na liberalizację systemu Polski Ludowej i powiew wolności. 

Szczególna była historyczna chwila, a mianowicie moment wyraźnego przesilenia w bloku wschodnim - kilka miesięcy wcześniej miał miejsce słynny referat Chruszczowa krytykujący wypaczenia stalinizmu, pod koniec czerwca w Poznaniu krwawo stłumiono robotnicze protesty, a dzień przed wystąpieniem Gomułki na Węgrzech wybuchło powstanie antykomunistyczne.  

Ludzie pamiętali też, że jeszcze kilka lat wcześniej, w dobie szalejącego stalinizmu Gomułkę internowano z uwagi na "odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne”. Z kolei na wieść o powrocie Gomułki do władzy w partii (polityk stał już na czele PPR w latach 40.) Moskwa uruchomiła wojska radzieckie stacjonujące w Polsce - zaczęły jechać na Warszawę, ale na szczęście negocjacje polityczne Gomułki z liderem ZSRR Nikitą Chruszczowem powstrzymały rozlew krwi. 

To wszystko dawało nadzieje na zmiany. Niestety sam towarzysz "Wiesław" (okupacyjny pseudonim nowego lidera był tamtego październikowego dnia głośno skandowany) szybko rozwiał wątpliwości apelując, aby nie popadać w ton antyradziecki i podkreślając bratni związek Polski z ZSRR. 

Również kolejne lata jego rządów pokazały, że "mała stabilizacja" jak nazywano ten czas to nic innego, jak polityczne wegetowanie w PRL-owskim marazmie i szarzyźnie, na krótkim pasku ZSRR.  

Nie tylko "Wiesław". Inne wielkie tłumy w stolicy

Liczba 400 tysięcy osób zgromadzonych wokół warszawskiego Pałacu Kultury musi robić wielkie wrażenie. Tym bardziej, że przez kolejne lata nikomu nie udało się tego pobić i zgromadzić podobnych tłumów. Być może to zasługa ogromnego, spontanicznego entuzjazmu, jaki wybuchł wtedy w kraju po latach brutalnego stalinizmu. Gomułka stał się wówczas (niestety mylnym) ucieleśnieniem zmian i nadziei społecznych. 

Wynik frekwencyjny pobił dopiero papież Polak. W 1979 roku podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II w historycznej mszy świętej na Placu Zwycięstwa brały udział zbliżone tłumy - niektóre szacunki mówią, że nawet większe, bo dochodzące do 500 tysięcy osób. Podczas drugiej wizyty papieża w 1983 tłumy były jeszcze większe - u schyłku stanu wojennego w mszy na Stadionie Dziesięciolecia wzięło udział łącznie (licząc tłumy zgromadzone wokół areny) ponad milion osób. Rok później wielkie tłumy zebrał również pogrzeb zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki - wzięło w nim udział pomiędzy 600 tysięcy a milionem uczestników. 

W III RP wynik Gomułki udało się pobić dopiero Donaldowi Tuskowi. W 2023 roku w Warszawie odbyły się dwa wielkie marsze polityczne ówczesnej opozycji zorganizowane właśnie przez Tuska - w Marszu 4 Czerwca przeszło od 300 do 500 tysięcy uczestników, a w październikowym Marszu Miliona Serc od 600 tys. do nawet około miliona. Podobnie jak w 1956 motywacja była tu czysto polityczna - niechęć manifestantów do ówczesnej władzy i potrzeba zmian. 

Marsz Miliona Serc w Warszawie:

Marsz 4 czerwca w Warszawie. Gigantyczna manifestacja w stolicy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI