Arystokrata Michał Sobański walczy w sądzie o kamienicę przy Nowogrodzkiej

Biznesmen i właściciel licznych nieruchomości Michał Sobański walczy o kamienicę przy Nowogrodzkiej. Odzyskał rodzinny majątek, jak twierdzi – zgodnie z prawem, zainwestował w nieruchomość, ale komisja reprywatyzacyjna chce mu go odebrać. Dziś strony spotkają się w tej sprawie w sądzie.

Kamienica przy Nowogrodzkiej 10 w Warszawie. Na miniaturze Michał Sobański. O sporze w sądzie przeczytasz na SE.
Autor: PAP/Marcin Kaliński, Hojny Artur/Super Express Arystokrata Michał Sobański walczy w sądzie o kamienicę przy Nowogrodzkiej

Historia kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej 10 to nie jest kolejny przypadek „dzikiej reprywatyzacji”. To przykład tego, jak odium przekrętów przy zwrotach warszawskich nieruchomości odbija się także na tych, którzy przejęli nieruchomości po rodzinie.

Nowogrodzka 10 należała przed wojną do rodziny Czartoryskich. Wojnę przetrwała, w 1945 r. przejęło ją państwo na podstawie dekretu Bieruta. Spadkobiercy dawnych właścicieli przez lata zabiegali o odzyskanie rodzinnego majątku. Nastąpiło to w 2012 r. Decyzja o zwrocie objęła budynek, grunt i działkę obejmującą podwórko. I od tej ostatniej działki zaczął się spór między obecnym właścicielem kamienicy a komisją weryfikacyjną d.s reprywatyzacji, działającą przy Ministerstwie Sprawiedliwości.

W 2024 r. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, najogólniej mówiąc, że nabywcy roszczeń do nieruchomości dekretowych nie powinni być stroną w postępowaniach zwrotowych. Ta wykładnia posłużyła komisji weryfikacyjnej za pretekst do podważenia „z urzędu” zwrotów wielu nieruchomości, w których dochodziło do obrotu roszczeniami, w tym także Nowogrodzkiej 10. Właścicielem tej nieruchomości jest dziś Michał Sobański, który nabył prawa do nieruchomości od kolejnych członków rodziny.

Sobański dla "SE": - Nie jestem handlarzem roszczeń

- Nie jestem handlarzem roszczeń. Kupiłem je od kuzynów, a udziały w spadku po jednej ze spadkobierczyń dały mi prawa spadkobiercy – tłumaczy „Super Expressowi” Michał Sobański. Zapewnia, że udziały od członków rodziny kupił po rynkowej cenie, za ponad 11 mln zł i że nie zachowywał się jak brutalny kamienicznik, finansował wykwaterowania lokatorom.

- Miałem w planach remont elewacji, ale wstrzymałem się, w związku z ryzykiem, że państwo zabierze mi tę nieruchomość – tłumaczy arystokrata.

Miasto stroną w sporze o kamienicę

Dziś Wojewódzki Sąd Administracyjnych ma rozpatrzeć jego skargę na decyzję komisji reprywatyzacyjnej. Na razie dotyczy ona tylko podwórka przy budynku, na którym dziś jest ogródek restauracji.

– Wykreślono mnie już z księgi wieczystej. Jako właściciel wpisane jest miasto. I miasto już zgłosiło się do restauracji po czynsz. Musiałem więc zareagować. Nie mam wątpliwości, że jest to testowanie mojej reakcji przed decyzjami dotyczącymi całej nieruchomości - stwierdza biznesmen.

- Miasto nie wnosiło skargi na decyzje komisji, jest w postępowaniu przed WSA stroną. I podejmuje czynności zmierzające do ochrony interesu miasta – stwierdza rzecznik ratusza Monika Beuth. Przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, Zrzeszenia Osób Dotkniętych Skutkami Dekretu Warszawskiego „Dekretowiec” oraz spadkobiercy dawnych właścicieli zaapelowali kilka dni temu do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o powstrzymanie mechanizmów uznaniowego uchylania dawnych decyzji reprywatyzacyjnych.

- Komisja Weryfikacyjna funkcjonuje w całkowitym oderwaniu od standardów państwa prawa. Prawowici właściciele od lat 40. dochodzili swoich praw, a dziś odbiera się im to, co zdołali odzyskać – grzmiał Juliusz Cercha-Fedorowicz ze zrzeszenia „Dekretowiec”.

Czy jednak głos biznesu przebije się przez odium krzywd lokatorów reprywatyzowanych kamienic?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI