Dostał grób na Powązkach po 82 latach od śmierci. Tajemnica Jana Nowickiego "Rysia" odkryta

2026-10-31 4:20

Zginęli razem w Warszawie, przysypani gruzami zbombardowanej kamienicy. On był przedwojennym piłkarzem Lecha Poznań i - jak się dopiero niedawno okazało – jednym z najgroźniejszych żołnierzy polskiego podziemia w Warszawie. Ona jego łączniczką. Przez 82 lata od czasów Powstania Warszawskiego nie mieli nawet własnych grobów. Dopiero niedawno porucznik Jan Nowicki „Ryś” i „Halinka”, której nazwiska wciąż nie dało się ustalić, doczekali się symbolicznych mogił na Powązkach. Tyle że pod nimi nie ma trumny z ich szczątkami.

  • Po 82 latach udało się ustalić, że tajemniczy żołnierz AK „Ryś” to Jan Nowicki, przedwojenny piłkarz Lecha Poznań.
  • Dzięki pracy historyka, kryptologa i biegłej sądowej rozszyfrowano meldunki kontrwywiadu AK.
  • We wrześniu na Powązkach Wojskowych powstały symboliczne groby „Rysia” i jego łączniczki „Halinki”. Szczątki obojga nadal pozostają niezidentyfikowane.
Tu spoczywa niezapomniany Kusy z „Rancza”. Grób Pawła Królikowskiego

Sensacyjna historia jak ze „Stawki większej niż życie”

To historia jak z sensacyjnego filmu na podstawie której mogłyby powstać nowe odcinki „Stawki większej niż życie”. Jest w niej konspiracja, wojenne szyfry, tajne meldunki, egzekucje wykonywane w okupowanej Warszawie i współczesna wielomiesięczna praca kryptologa i pasjonata historii, którym po latach udało się rozszyfrować tożsamość żołnierza polskiego podziemia.

We wrześniu na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach odbyła się niezwykła uroczystość. W kwaterze C10, wśród mogił żołnierzy Powstania Warszawskiego, poświęcono dwa symboliczne groby. Jeden należy do porucznika Jana Nowickiego „Rysia” (zginął w wieku 34 lat), drugi do jego łączniczki „Halinki” (w chwili śmierci miała 18 lat).

To nie był zwyczajny pogrzeb. Nie było trumien ani urn z prochami. Była historia, która dopiero po ośmiu dekadach zaczęła odsłaniać swoje tajemnice. Oboje zginęli 21 sierpnia 1944 r.w rejonie ul. Długiej.To wiadomo z dokumentów AK. Ale przez lata nie wiedziano, kim był zakonspirowany „Ryś”. O 18-letniej wtedy „Halince” do dziś wiadomo tak niewiele, że na jej nagrobku można było umieścić jedynie pseudonim.

Zginęli pod gruzami kamienicy. Przez lata nie znano ich tożsamości

21 sierpnia 1944 r. Stare Miasto kona pod niemieckimi bombami. Porucznik „Ryś”, dowódca plutonu „Juliusz”, wyrusza z patrolem do majora Gustawa Billewicza „Sosny”. Towarzyszą mu kapral podchorąży Marian Kosterna „Marian” i młodziutka łączniczka „Halinka”. Nie docierają do celu. W rejonie kamienicy przy Długiej 15 spadają niemieckie bomby. Budynek wali się, grzebiąc pod gruzami całą trójkę. To jedna z tysięcy tragedii, jakie rozegrały się podczas Powstania Warszawskiego, ale ta historia ma wyjątkowo przejmujący dalszy ciąg. Współczesny.

W 1945 r. podczas ekshumacji udało się zidentyfikować tylko Mariana Kosternę. Ciał dwójki nie rozpoznano. Prawdopodobnie pochowano ich w rejonie dzisiejszej Katedry Polowej WP, potem przeniesiono do Ogrodu Krasińskich, a w 1947 r. na Powązki Wojskowe wśród innych niezidentyfikowanych ofiar wojny. „Ryś” i „Halinka” mogą leżeć w kwaterze C10, ale nie wiadomo, pod którymi krzyżami.

Zagadkę rozwiązali dzięki tajnym szyfrom AK

Kim był człowiek, który przez ponad 80 lat był jedynie pseudonimem w dokumentach AK? Historię „Rysia” rodzina Jana Nowickiego poznała dopiero niedawno. Niezwykła historia ujrzała światło dzienne dzięki badaniom Wojciecha Königsberga współautora książki „Tajemnica »Rysia« z oddziału »993/W« rozwiązana!”. To on trafił na meldunki akowskiego kontrwywiadu.

– Intrygowały mnie te meldunki. W nich zakodowane były dane personalne „Rysia”. Nazwiska nie było. Ale mimo że odnalazłem kilka kluczy do szyfrów AK, nie pasowały. Dopiero z pomocą kryptologa prof. Remigiusza Wiśniewskiego i biegłej sądowej Kamili Hołówko udało się zidentyfikować „Rysia” – opowiada Wojciech Königsberg.

Prof. Remigiusz Wiśniewski (współautor książki) przyznaje, że materiały, które otrzymał bardziej przypominały „zapiski szalonego matematyka” niż klasyczne szyfry.

– Matrix, dosłownie Matrix. Tak wyglądało moje pierwsze spojrzenie na te zapiski. Ułamki, dodawania, odejmowania. To nie przypominało mi absolutnie nic – przyznaje naukowiec. W Muzeum Powstania Warszawskiego pokazał, jak w kilka miesięcy dochodził do rozwiązania zagadki szyfrów. Na pokazanych przez niego kartkach widniały ciągi liczb.

Dostał grób na Powązkach po 82 latach od śmierci. Tajemnica Jana Nowickiego „Rysia” odkryta
Autor: BRUNNER / Super Express

– Wartość 172/421, to jest właśnie zakodowany „Ryś”. Jego imię i nazwisko – pokazywał ciągi, które postronnym osobom nie powiedzą nic. Wywołają tylko uśmiech bezradności na twarzach, jak zadanie na egzaminie z matematyki, do którego nie wiadomo jak się zabrać.

Najbardziej niezwykłe jest to, że współczesna technologia okazała się niemal bezużyteczna. Kryptolog kierował się przede wszystkim intuicją.

– Kluczowym przełomem były powtórzenia. Dzięki nim udało mi się odkryć zależności alfabetyczne ukryte w liczbach. I odszyfrować że „Ryś” to Jan, czasem Janusz Nowicki. W mojej opinii jest to jeden z najmocniejszych szyfrów tamtych czasów – ocenia prof. Wiśniewski.

Ale fakt, że z szyfru wyszło nazwisko „Jan Nowicki” nie oznaczało końca tajemnicy. Trzeba było to potwierdzić. A to już była robota Wojciecha Königsberga. W ostatecznej identyfikacji pomogła biegła sądowa Kamila Hołówko, której historyk dostarczał materiał grafologiczny.

Dostał grób na Powązkach po 82 latach od śmierci. Tajemnica Jana Nowickiego „Rysia” odkryta
Autor: MUZEUM HISTORII FOTOGRAFII KRAKÓW/ Materiały prasowe

Przedwojenny piłkarz Lecha był jednym z najgroźniejszych żołnierzy podziemia

Połączenie historycznej wiedzy, matematycznej intuicji i kryminalistycznej analizy dokumentów pozwoliło odkryć prawdę ukrytą przez ponad osiem dekad! Historia strzelca przedwojennej drużyny Lecha Poznań splotła się w jedno z historią warszawskiego kontrwywiadowca, strzelającego do konfidentów i wrogów Armii Krajowej.

– Sama zastanawiałam się wielokrotnie, kim jest porucznik „Ryś” – przyznaje Katarzyna Utracka z Muzeum Powstania Warszawskiego. Dla niej historia „Rysia” jest czymś więcej niż tylko odkryciem personaliów jednego z żołnierzy podziemia.

– To przykład nowoczesnego podejścia do badań historycznych. Niezwykle ważna okazała się interdyscyplinarność, połączenie różnych umiejętności, pasji i kompetencji. Klasyczny warsztat historyka połączony z umiejętnościami i ogromną wiedzą naukowca dały coś naprawdę wielkiego – ocenia Katarzyna Utracka, historyk MPW.

Dostał grób na Powązkach po 82 latach od śmierci. Tajemnica Jana Nowickiego „Rysia” odkryta
Autor: BRUNNER / Super Express

Odkrycie prawdy o „Rysiu” okazało się ogromnym przeżyciem dla rodziny Jana Nowickiego. Bliscy dowiedzieli się o identyfikacji z… telewizyjnego programu. Okazało się, że ich krewny – Jan Nowicki, przed wojną utalentowany napastnik Lecha Poznań, który wychował się w kolejarskiej rodzinie na poznańskiej Wildzie w 1942 r. trafił do elitarnego oddziału „993/W” kontrwywiadu Komendy Głównej AK. Była to jednostka wykonująca najniebezpieczniejsze zadania, w tym wyroki śmierci na konfidentach Gestapo i funkcjonariuszach niemieckiego aparatu terroru. „Ryś” początkowo dowodził drużyną, a od początku 1944 r. plutonem liczącym ponad 30 żołnierzy. W Powstaniu Warszawskim walczył na Woli i Starym Mieście. O jego żołnierzach mówiło się „Tygrysy Woli”. Za odwagę został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Drugi raz - pięć dni przed śmiercią.

– Dowiedzieliśmy się o tej historii z telewizji, gdy zobaczyliśmy nasz dom i mówiono o złamaniu szyfrów. Nasza rodzina pamiętała Jana jako żołnierza AK, ale nie wiedziała, jak ważną rolę odgrywał w konspiracji – przyznał Igor Czapczyk, praprawnuk najstarszej siostry „Rysia”, Marianny.

Po wojnie rodzina bezskutecznie szukała informacji o zaginionym. Pisała do Polskiego Czerwonego Krzyża i innych instytucji, odpowiedzi nie przynosiły jednak wtedy rozwiązania zagadki.

Dostał grób na Powązkach po 82 latach od śmierci. Tajemnica Jana Nowickiego „Rysia” odkryta
Autor: BRUNNER / Super Express

Po 82 latach rodzina ma gdzie zapalić znicz

Jan Nowicki przez 82 lata nie miał grobu. Dopiero w tym roku 25 września z inicjatywy Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Fundacji „Przeszłość Jutra” Igora Czapczyka zorganizowano symboliczną mogiłę na Powązkach Wojskowych. Pieniądze na urządzenie mogiły pochodziły ze zbiórki społecznej prowadzonej w ramach akcji „Ratujmy groby powstańcze”. Dzięki temu 1 listopada 2026 r., w tę niedzielę - po raz pierwszy od 82 lat od śmierci „Rysia” – jego rodzina będzie miała gdzie zapalić mu świeczkę w dzień Wszystkich Świętych.

Obok niego jest krzyż „Halinki” jego 18-letniej łączniczki. Nadal tylko z pseudonimem, bez nazwiska. Czy kiedykolwiek uda się zidentyfikować, kim była także „Halinka”?

Dostał grób na Powązkach po 82 latach od śmierci. Tajemnica Jana Nowickiego „Rysia” odkryta
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI