Miał ruszyć kluczowy etap procesu, który ma przynieść odpowiedzi na dręczące pytania w sprawie śmierci 16-letniej Mai z Mławy. Zamiast tego, sala rozpraw stała się areną batalii prawnej.
Atak na sąd i wniosek o alkomat
Zamiast odczytania aktu oskarżenia, posiedzenie zdominował ostry spór. Obrończyni oskarżonego, mecenas Agnieszka Prętczyńska, zarzuciła sądowi utrzymywanie „fałszywego przekazu medialnego” i wniosła o wyłączenie ze sprawy przewodniczącej składu oraz jednego z sędziów.
W przestrzeni medialnej cały czas pojawiały się fałszywe informacje co do nagrania i sąd nic z tym nie zrobił – grzmiała na sali.
Jej postawę poparł oskarżony Bartosz G. – Uważam, że to jest niesprawiedliwe, że mecenas Kasprzyk zabierał głos, a moja obrończyni nie może mówić. To rażąco niesprawiedliwe – stwierdził.
Eskalacja napięcia doprowadziła do sytuacji, której nikt się nie spodziewał! Obecna na sali dziennikarka Polsatu złożyła wniosek o zbadanie mec. Prętczyńskiej alkomatem (ta, poza salą tłumaczyła, że piła wodę źródlaną i ma chore struny głosowe). Prokurator podsumowała całą sytuację, wnosząc, by obrończyni „skończyła teatr i kształtowanie przekazu medialnego”. W pewnym momencie głos zabrał nawet Bartosz G., który stwierdził, że mec. Kasprzyk i prokurator to przestępcy.
Ojciec Mai znów przechodzi przez piekło
W centrum tego chaosu znalazł się ojciec zamordowanej dziewczyny, Jarosław Kowalski. Dla niego każda chwila w sądzie to konfrontacja z niewyobrażalnym bólem.
Zero odruchów, zero pokory i skruchy. Przeprosin, absolutnie nic z tych rzeczy – mówił tuż przed wejściem na salę, opisując postawę oskarżonego.
Pan Jarosław spodziewa się, że linia obrony będzie próbowała oczerniać jego córkę. Mimo to jest zdeterminowany.
Straciłem córkę w tak niezwykle okrutny i drastyczny sposób. Cały czas mam z tyłu głowy myśli o tym, co to dziecko musiało przeżyć – dodaje.
Proces potrwa miesiącami. Sprawiedliwość to maraton
Pełnomocnik rodziny, mecenas Wojciech Kasprzyk, nie ma wątpliwości, że proces będzie długi i wyczerpujący.
Spodziewamy się na pewno około 20 rozpraw. Procedura jest taka, że musimy przeprowadzić wszystkie dowody, a same mowy końcowe potrwają co najmniej jeden dzień – zapowiada. Dla rodziny Mai oznacza to kolejne miesiące bólu w oczekiwaniu na sprawiedliwość.