Spis treści
Góry śmieci na warszawskiej Olimpii
Każdej niedzieli obszar należący do klubu WRKS Olimpia Warszawa przyciąga rzesze amatorów zakupów. Można tu dostać dosłownie wszystko, od jedzenia po elementy garderoby czy wyposażenie domu, a całe targowisko mocno nawiązuje swoim stylem do lat 90. i cieszy się ogromną popularnością wśród kupujących.
Problem zaczyna się jednak w momencie zakończenia handlu. Kiedy kupcy i klienci opuszczają plac, na miejscu pozostaje zatrważająca ilość rozrzuconych śmieci. Rozrzucone opakowania, stare buty czy puste butelki po alkoholu tworzą przygnębiający obraz, który przypomina widoki z najbiedniejszych rejonów Indii. Skala zanieczyszczeń jest ogromna i psuje estetykę całej okolicy.
Najbardziej cierpi na tym sąsiedni Park Moczydło. Zwłaszcza w niedziele jest on miejscem spacerów i odpoczynku dla wielu osób, ale niestety podmuchy wiatru często przenoszą odpady ze zrujnowanego bazaru prosto na parkowe alejki. Taki stan rzeczy bardzo utrudnia relaks w otoczeniu zieleni. Zamiast udawać, że problemu nie ma, trzeba o nim głośno powiedzieć.
Interwencje i prośby bez skutku
Ponieważ teren bazaru jest prywatny, skierowaliśmy pytania do właściciela gruntu. Spółka zarządzająca obszarem wyjaśniła, że z tytułu umowy dzierżawy to Wolski Robotniczy Klub Sportowy Olimpia Warszawa jest zobligowany do dbania o czystość jako zarządca targowiska.
Prezes Colin Investments Sp. z o.o. potwierdził nam, że jego firma regularnie przypomina dzierżawcy o jego obowiązkach względem utrzymania porządku na działce. Próby nawiązania kontaktu z władzami WRKS Olimpia spełzły jednak na niczym. Z fanpage'a klubu dowiedzieliśmy się tylko, że ta strona odpowiada wyłącznie za aspekt sportowy działalności klubu, a zapytania kierowane do Zarządu pozostały bez echa.
Skontaktowaliśmy się również z Urzędem Dzielnicy Wola. Rzecznik Marcin Jakubik przypomniał o prywatnym charakterze terenu, ale potwierdził znajomość sprawy.
Przedstawiciel Woli przyznał, że regularnie wnoszą do Straży Miejskiej o wsparcie prewencyjne i przeciwdziałanie handlowi na terenie samego parku, lecz z marnym rezultatem.
Dodał również, że początki tygodnia zawsze oznaczają nowe sterty porzuconych gabarytów i odpadów. Wydział Ochrony Środowiska nie może wystawiać mandatów sprzedawcom, dlatego proszą o interwencję odpowiednie służby, a zgłoszenia do samego klubu Olimpia pozostają bez jakiejkolwiek skutecznej reakcji.
Jak poprawić sytuację na Olimpii?
Straż Miejska z kolei tłumaczy, że ich działania skupiają się głównie na zwalczaniu dzikiego handlu, a nie na karaniu za bałagan. Co ciekawe, od początku tego roku aż do końca sierpnia nie otrzymali oni żadnych skarg od mieszkańców na stan czystości po bazarze.
Wydaje się, że lokalna społeczność pogodziła się z cotygodniowym widokiem stert śmieci przy ulicy Górczewskiej. Po niedzielnych zakupach służby odpowiedzialne za porządek na stadionie potrzebują często wielu godzin ciężkiej pracy, by doprowadzić to miejsce do ładu, a nieraz działania te trwają jeszcze w poniedziałek.
Oczywiste jest, że handel generuje odpady, ale na Olimpii sytuacja wymyka się spod kontroli ze względu na niewiarygodną ilość porozrzucanych śmieci. Rozwiązanie mogłoby być banalne: wystarczyłoby, by wzmocnić nadzór nad wystawcami i wymusić na nich sprzątanie swojego stanowiska i wyrzucanie śmieci do koszy. To uchroniłoby okolicę przed ponurym, wysypiskowym krajobrazem.