CBA weszło do Szpitala Południowego. Agenci zabezpieczają dokumenty także w ratuszu

Od rana agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego prowadzą działania w sprawie nieprawidłowości wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Funkcjonariusze pojawili się nie tylko w samej placówce, ale też w stołecznym ratuszu i urzędzie dzielnicy Ursus. Na razie śledczy zabezpieczają dokumenty, które mają zostać przeanalizowane w ramach toczącego się śledztwa.

Budynek Warszawskiego Szpitala Południowego, obok na miniaturze puste prosektorium. O akcji CBA przeczytasz na SE.
Autor: Shutterstock, Marek Kudelski/Super Express/ Shutterstock Szpital Południowy
  • CBA od rana prowadzi czynności w sprawie Szpitala Południowego.
  • Agenci zabezpieczają dokumenty w szpitalu, stołecznym ratuszu i urzędzie dzielnicy Ursus.
  • Sprawa dotyczy śledztwa w sprawie nieprawidłowości ujawnionych w placówce.
PACJENCI SOR W SZPITALU POŁUDNIOWYM. PATOLOGIA! POMYLILI MOJĄ RĘKĘ Z ŁYDKĄ! - KOMENTERY

CBA zabezpiecza dokumenty w kilku miejscach

O akcji poinformował w czwartek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Jak przekazał, działania prowadzone są na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie i mają związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym.

Z informacji podanych przez Dobrzyńskiego wynika, że agenci zabezpieczają dokumenty w szpitalu, w Urzędzie m.st. Warszawy oraz w Urzędzie Dzielnicy Ursus. Na tym etapie służby nie zdradzają więcej szczegółów. Wiadomo jedynie, że przejęta dokumentacja ma zostać teraz dokładnie sprawdzona i zweryfikowana.

Afera wokół Szpitala Południowego wybuchła po publikacjach medialnych

Sprawa dotyczy głośnych doniesień o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Jednym z głównych wątków jest lekarz bez specjalizacji, który pełnił funkcję koordynatora SOR-u. Z medialnych ustaleń wynikało, że tylko w 2025 roku miał wypracować w placówce 3976 godzin, co daje średnio 331 godzin miesięcznie na kontraktach. Łącznie, pracując w kilku miejscach, miał w ubiegłym roku zarobić 1,6 mln zł.

To jednak nie wszystko. Lekarz był również radnym Ursusa z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Według ujawnionych informacji na oddziale, którym kierował, politycy KO mieli być przyjmowani poza kolejnością, a część badań wykonywano im niemal od razu po rejestracji.

Dwa śledztwa, kontrole i dymisje

W sprawie Szpitala Południowego prowadzone są obecnie dwa śledztwa. Jedno dotyczy oszustwa na ponad pół miliona złotych, drugie - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Chodzi m.in. o wątpliwości wokół zasad triażu, czyli sposobu kwalifikowania pacjentów na szpitalnym oddziale ratunkowym.

Równolegle ruszyły też kontrole w innych instytucjach. Placówkę sprawdzają już stołeczny ratusz, NFZ, prokuratura, Naczelna Izba Lekarska, a do tego dołączyć ma także Państwowa Inspekcja Pracy. Ministerstwo Zdrowia poleciło ponadto przeprowadzenie kontroli nie tylko w SOR-ze Szpitala Południowego, ale też w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim.

Rząd zapowiada zmiany w ochronie zdrowia

Afera wokół warszawskiej placówki odbiła się szerokim echem również na szczeblu centralnym. Po ujawnieniu sprawy premier Donald Tusk zażądał przygotowania zmian w systemie ochrony zdrowia. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła już propozycje, które mają ograniczyć podobne patologie. Wśród zapowiadanych zmian znalazły się m.in. jawność umów zawieranych przez placówki mające kontrakty z NFZ, limit wynagrodzeń godzinowych dla medyków, dokładniejsza ewidencja czasu pracy oraz określenie, jaka część budżetu szpitala może być przeznaczana na pensje.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki