- Rafał Trzaskowski przyjął dymisje wiceprezydentek Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry.
- Po aferze w Szpitalu Południowym prezydent zapowiedział dalsze kontrole, audyty i „zero tolerancji dla cwaniaków i oszustów”,
- Członkowie zarządów i rad nadzorczych miejskich spółek mają czas do końca lipca, by zdecydować: albo praca dla Warszawy, albo legitymacja partyjna.
Polecany artykuł:
Dymisje po kryzysie w Szpitalu Południowym
Konferencja Trzaskowskiego była bezpośrednią odpowiedzią na kryzys wokół Szpitala Południowego. Prezydent Warszawy podkreślał, że to, co ujawniły media, „nigdy nie miało prawa się wydarzyć” i „nie ma prawa się powtórzyć”.
- Ta sprawa jest i będzie wyjaśniona do samego końca. Bez żadnych półśrodków, bez udawania, że jakoś to będzie - mówił Trzaskowski.
Chwilę później ogłosił najważniejszą decyzję polityczną: przyjął rezygnacje dwóch swoich wieloletnich współpracowniczek: Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry.
- Nie rozstrzygam o żadnej winie, ale w sprawach publicznych oczekiwania i odpowiedzialność są po prostu wyższe niż w życiu prywatnym - podkreślił. Jednocześnie zaznaczył, że to nie była łatwa decyzja i podziękował obu wiceprezydentkom za lata pracy dla stolicy.
„Albo praca dla Warszawy, albo członkostwo w partii”
Druga zapowiedź może wywołać polityczne trzęsienie ziemi w miejskich spółkach. Trzaskowski ogłosił, że rozszerza zasadę odsuwania partyjnych działaczy od nadzoru nad spółkami miejskimi. Dotąd dotyczyło to spółek medycznych. Teraz obejmie wszystkie miejskie spółki.
- Osoby, które zasiadają w zarządach i radach, otrzymują czas do końca lipca na jasną decyzję: albo praca dla Warszawy, albo członkostwo w partii - powiedział prezydent. - Jeżeli ktoś jest dobrym fachowcem i zdecyduje się zrezygnować z członkostwa w partii politycznej, będzie mógł dalej pracować w zarządzie czy radzie nadzorczej miejskich spółek.
Jak tłumaczył, nie chodzi o stygmatyzowanie polityków, bo wielu z nich to dobrzy fachowcy. Ale po aferze w Szpitalu Południowym - jak przekonywał - trzeba wprowadzić standardy, które nie zostawią żadnych wątpliwości co do niezależności osób zarządzających miejskimi pieniędzmi i usługami.
Audyty, kontrole i ostrzeżenie dla szpitali
Trzaskowski zapowiedział też dalsze działania w warszawskiej ochronie zdrowia. W środę spotkał się z prezesami i dyrektorami 11 miejskich szpitali. Jak mówił, przypomniał im o bezwzględnym stosowaniu polityki antykorupcyjnej, zasad zgłaszania nieprawidłowości i reguł dotyczących konfliktu interesów. W miejskich placówkach mają trwać dodatkowe kontrole i audyty, a w samym Szpitalu Południowym, także w prosektorium, sprawą zajmują się już prokuratura i CBA.
- Dla cwaniaków i oszustów ma być zero tolerancji. Trzeba ich tropić i bezwzględnie tępić - grzmiał prezydent Warszawy.
Zapowiedział też, że politycy, choć mają prawo leczyć się w miejskich placówkach, nie mogą liczyć na żadne przywileje ani obsługę poza kolejnością.
Trzaskowski: biorę odpowiedzialność i wyciągam konsekwencje
Podczas konferencji ze strony dziennikarzy padły też pytania o polityczną odpowiedzialność za zatrudnienie Dawida Kasprzyka i całą aferę w Szpitalu Południowym. Trzaskowski przekonywał, że zareagował natychmiast po ujawnieniu sprawy: odwołano dotychczasowe władze placówki, powołano nowy zarząd i nową radę nadzorczą, a dziś przyszły kolejne decyzje personalne.
- Jak państwo widzicie, bardzo poważnie traktuję to, co się stało w Szpitalu Południowym. Wyciągam z tego jasne, twarde konsekwencje - mówił.
Na razie nie wiadomo jeszcze, kto zastąpi Kaznowską i Machnowską-Górę w zarządzie miasta. Trzaskowski zapowiedział, że nazwiska nowych zastępców poda w najbliższym czasie.