Ceny na stacjach paliw rosną jak szalone! Apogeum w Warszawie. Ogromna zmiana w dziesięć godzin
Odkąd Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, ceny paliw poszybowały w górę także na stacjach w Polsce. Podwyżki zaczęły się niemal od razu 28 lutego, czyli pierwszego dnia wojny, teraz ceny robią się astronomiczne. Przykłady? Dziś, 23 marca w ciągu kilku godzin w niektórych miejscach ceny paliw wzrosły o 40 groszy na litrze. Na stacji Orlen przy ulicy Chodakowskiej w Warszawie o godzinie 7:35 litr ropy kosztował 8,14 zł, o godzinie 18:00 już 8,54 zł. W Nowym Dworze Mazowieckim na Orlenie o godzinie 7:30 cena ropy wynosiła 8,29 zł za litr, około południa już 8,49 zł. W tym samym czasie na warszawskiej Białołęce również na Orlenie było nadal 8,29 zł. Benzyna jest tańsza, ale też bardzo droga. W niektórych miejscach za litr bezołowiowej 95 trzeba zapłacić 7,34 zł. Z czego to wszystko wynika? Co takiego dzieje się w Iranie, że podwyżki jeszcze przyspieszyły?
Trump groził atakiem na elektrownie Iranu, potem mówił o negocjacjach. Iran dementował te doniesienia
Ceny związane są oczywiście z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Wystarczy jedno zdanie Donalda Trumpa, by efekty jego gróźb dało się odczuć na drugiej półkuli. Tymczasem Trump postawił Iranowi ultimatum, grożąc atakiem na elektrownie, jeśli Teheran nie otworzy całkowicie cieśniny Ormuz dla ruchu statków w ciągu 48 godzin. Termin ten miał upłynąć po północy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego. Potem amerykański prezydent tonował wypowiedzi, twierdząc, iż negocjacje z Iranem trwają, a on kazał odroczyć moment ataku na te zakłady. 23 marca napisał w serwisie Truth Social: „Poinstruowałem ministerstwo wojny, aby odroczyło wszelkie ataki na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną o pięć dni pod warunkiem pomyślnego przebiegu trwających spotkań i dyskusji”. Iran z kolei twierdzi, że żadnych negocjacji nie ma. Nie wiadomo, kto kłamie, a niepewność polityczna odbija się na sytuacji na stacjach paliw również w miejscach tak oddalonych od Iranu, jak Polska.