Chciałem wejść do schronu, kazano mi wysłać maila. Po naszej kontroli nie będziesz spać spokojnie

2026-06-10 17:30

Czy punkty schronienia w Warszawie faktycznie zapewnią bezpieczeństwo w sytuacji kryzysowej? Postanowiliśmy to sprawdzić! Odwiedziliśmy kilka wybranych lokalizacji w samym centrum stolicy. Wyniki naszej kontroli pokazują, że rzeczywistość może zaskoczyć...

„A może jest pan terrorystą?!”. Sprawdziłem warszawską mapę schronów. One istnieją, ale tylko na papierze

i

Autor: WW/schrony.straz.gov.pl

Sprawdziliśmy w praktyce, jak działa system, który ma zapewniać mieszkańcom bezpieczeństwo w sytuacji kryzysowej. Wybraliśmy kilka adresów w centrum Warszawy: w okolicach ulic Złotej, Widok, Tamka, Nowogrodzkiej i Grzybowskiej. Były to lokalizacje widoczne w publicznych zestawieniach i mapach jako obiekty, które w założeniu mogą pełnić funkcję ochronną.

Już pierwszy adres pokazał, że dostępność takich miejsc w praktyce nie zawsze odpowiada ich statusowi w systemie. Przy ulicy Złotej w sekretariacie budynku poinformowano nas, że wejście do części wskazywanej jako schronienie musi być wcześniej uzgodnione, najlepiej mailowo.

Weryfikacja punktów schronienia w centrum Warszawy

Wcześniej trzeba się umówić, najlepiej mailowo − poinformowano nas na miejscu. Na pytanie, co w sytuacji realnego zagrożenia, padła odpowiedź: − Gdyby były bomby albo rakiety, to wtedy sytuacja byłaby inna.

W kolejnym punkcie przy ulicy Widok problem nie dotyczył formalności, ale zaufania. Ochrona budynku nie mogła wpuścić osoby z zewnątrz bez zgody administracji. − A może pan jest terrorystą? − usłyszeliśmy wprost od ochrony. Lokalizacja oznaczona jako dostępna całodobowo w praktyce nie była dostępna dla osób z zewnątrz.

Na ulicy Tamka sytuacja wyglądała inaczej, ale efekt końcowy był podobny. Zarządca budynku przyznał, że nie ma jednoznacznych informacji potwierdzających, czy obiekt formalnie spełnia funkcję schronienia. − Straż pożarna robiła oględziny, ale nie mamy jasnych decyzji, które by to wprost potwierdzały − usłyszeliśmy w rozmowie.

Na Nowogrodzkiej nie uzyskaliśmy dostępu ani informacji w sekretariacie. Wskazano, że osoba decyzyjna jest nieobecna. Na Grzybowskiej kontakt ograniczył się do domofonu i braku możliwości wejścia do budynku.

W jednym z obiektów spółdzielczych w rejonie stacji metra Rondo ONZ pracownik administracji określił funkcję wskazywanych tam pomieszczeń wprost jako piwniczną.

Ja sam bym tam nie schodził w sytuacji zagrożenia. Uciekałbym raczej do metra, ale nie na ONZ, tylko na Centrum.

Schronienie tylko „na papierze”?

W każdym z odwiedzonych miejsc powtarzał się podobny schemat: obiekt był obecny w systemach informacyjnych jako potencjalne miejsce schronienia, natomiast realny dostęp do niego zależał od lokalnych procedur, obecności osób zarządzających lub decyzji administracyjnych.

Z pytaniami o ten model zwróciliśmy się do instytucji odpowiedzialnych za ewidencję takich obiektów. Jak wynika z wyjaśnień Państwowej Straży Pożarnej, system opiera się na szerokiej definicji punktów schronienia, obejmujących różne typy obiektów przeznaczonych do czasowej ochrony ludności.

Jednocześnie PSP wskazuje, że nie istnieje jeden jednolity katalog wymagań technicznych, który musiałby spełniać każdy z takich obiektów.

Ustawodawca nie wskazał konkretnych norm, które musi spełniać każdy obiekt − wyjaśnia „Super Expressowi” st. kpt. Wojciec Gralec, który pełni funkcję rzecznika prasowego w Komendzie Głównej Państwowej Straży Pożarnej.

To oznacza, że w systemie mogą znaleźć się zarówno klasyczne budowle ochronne, jak i obiekty, które nigdy nie były projektowane jako schrony. Straż pożarna podkreśla, że obiekty są inwentaryzowane i oceniane.

Na etapie inwentaryzacji dokonano oceny dostępności obiektów − słyszymy w odpowiedzi PSP.

Ale jednocześnie kluczowy element pozostaje poza pełną kontrolą użytkownika systemu: dostępność w momencie kryzysu. − W razie alarmu właściciel lub zarządca udostępnia obiekt w miarę możliwości − wskazuje PSP. I właśnie to sformułowanie − „w miarę możliwości” − wraca jak refren w całym systemie. Bo nawet jeśli punkt istnieje, nawet jeśli został oznaczony i wpisany do ewidencji, nie oznacza to, że w chwili zagrożenia będzie fizycznie otwarty. PSP wyjaśnia również, dlaczego w aplikacji nie ma pełnych ostrzeżeń o ograniczeniach dostępu.

Dane mają charakter ewidencyjno-informacyjny. System ma wskazywać lokalizację, a nie gwarantować wejście − podkreśla st. kpt. Gralec.

W praktyce oznacza to, że mapa nie jest instrukcją „gdzie wejdziesz”, tylko „gdzie potencjalnie coś takiego istnieje”.

Piwnice i garaże jako schrony. Co na to PSP?

W trakcie naszej kontroli pojawił się też wątek piwnic i garaży podziemnych, które w wielu przypadkach figurują jako miejsca schronienia. PSP nie wyklucza ich funkcji ochronnej. − Piwnice, ze względu na położenie poniżej poziomu terenu, mogą spełniać funkcję ochronną przed odłamkami i niebezpiecznymi zjawiskami − wyjaśnia st. kpt. Gralec. Jednocześnie straż pożarna przyznaje, że nie są to obiekty projektowane jako klasyczne schrony.

W odpowiedziach służb pojawia się również scenariusz sytuacji nagłej. Jeśli najbliższy punkt jest zamknięty, mieszkańcy mają... szukać alternatywy. − Należy korzystać z innych lokalizacji albo udać się do najbliższego miejsca osłoniętego, najlepiej poniżej poziomu gruntu − wskazuje PSP.

To oznacza, że w kryzysie system przerzuca część odpowiedzialności na obywatela, który musi sam ocenić, gdzie znajduje się „najbliższe bezpieczne miejsce”.

Z naszych ustaleń i wizyt w terenie wyłania się obraz systemu, który w odwiedzonych lokalizacjach opiera się przede wszystkim na ewidencji i informacyjnych wskazaniach punktów. W praktyce dostęp do nich może być uzależniony od lokalnych procedur i organizacji budynków, co w sytuacji nagłej może wpływać na ich faktyczną użyteczność.

W jednym z punktów, które odwiedziliśmy, usłyszeliśmy zdanie, które w pewnym sensie zamyka całą tę historię. − Jakby coś się działo, to każdy i tak ucieka gdzie może − powiedział jeden z rozmówców.

I właśnie ten rozdźwięk między systemem „na papierze” a zachowaniem w realnym zagrożeniu wydaje się dziś największym wyzwaniem całego modelu ochrony ludności.

Największy schron kolejowy na świecie
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna zacząć budować i remontować schrony?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki