Oszustwo na 583 tysiące złotych. Zamiast w szpitalu... był za granicą!
Podczas środowej konferencji prok. Piotr Antoni Skiba ujawnił, jak wyglądał mechanizm, za pomocą którego Dawid K. miał wyłudzić z budżetu placówki gigantyczne kwoty.
– Wydane zostało postanowienie o przedstawieniu zarzutów, które wczoraj przedstawione je Dawidowi K. Jeden z nich dotyczy popełnienia oszustwa w mieniu znacznej wielkości w kwocie 583 500 złotych poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur – przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba.
Do wyłudzenia miało dojść na przestrzeni kilkunastu miesięcy, a Dawid K. miał wystawić kilkadziesiąt fałszywych faktur. Młodemu lekarzowi już za ten zarzut grozić może kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Śledczy weszli w posiadanie ogromnego materiału dowodowego. W trwającym cztery miesiące dochodzeniu prokuratura przy współpracy z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym (CBA) przeanalizowała dokumentację z kilku szpitali, rad dzielnicy Ursus, a także zabezpieczyła nagrania telewizyjne rozmów z lekarzem. Prawdziwym przełomem okazały się jednak dane telekomunikacyjne i informatyczne, czyli:
- logowania lekarza do szpitalnych systemów i bramek parkingowych;
- dane od operatorów sieci komórkowych;
- dane z linii lotniczych!
– Informacje, które wynikają z analizy CBA wykazują, że w wielu przypadkach lekarz Dawid K. nie przebywał na terenie Szpitala Południowego. W skrajnych przypadkach mamy potwierdzenie, że przebywał albo poza Warszawą, albo nawet poza granicami państwa polskiego – wyjaśnił rzecznik prokuratury.
Wpłacono 200 tys. zł kaucji. Dawid K. wyszedł z celi
Wczorajsze przesłuchanie trwało wiele godzin. W czynnościach oprócz podejrzanego brało udział aż trzech prawników – dwóch obrońców Dawida K. oraz pełnomocnik pokrzywdzonego szpitala. Jak przekazała prokuratura Dawid K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył jednak bardzo obszerne wyjaśnienia i zapowiedział, że po wglądzie w pełne akta i analizę CBA odniesie się do sprawy ponownie.
Prokurator zastosował wobec lekarza wolnościowe środki zapobiegawcze, innymi słowy chodzi o:
- dozór policji;
- poręczenia majątkowego w kwocie 200 tys. zł;
- zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.
Poręczenie zostało złożone niemal natychmiast. Śledczy dodają, że Dawid K. może być wezwany na kolejne przesłuchania w tej sprawie oraz innych, prowadzonych postępowaniach.
Będą przesłuchania gwiazd i polityków! "Skrócona ścieżka" na SOR-ze
To jednak nie koniec. Prokuratura prowadzi równolegle drugie, jeszcze szersze śledztwo, w którym przesłuchano już 168 osób. Śledczy badają m.in. odpowiedzialność władz Szpitala Południowego oraz Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy w zakresie nadzoru nad placówką, a także wątek ewentualnych błędów w sztuce lekarskiej i prawidłowości robienia stażu oraz specjalizacji przez Dawida K.
Co z głośnym wątkiem traktowania VIP-ów? Z ustaleń prokuratury wynika, że sam "salonik VIP" nie był fizycznie wykorzystywany do przyjmowania elit, ale świadkowie z rejestracji i SOR-u potwierdzili istnienie skróconej ścieżki dla wybranych pacjentów. Telefon miały dostać od Dawida K. w „specjalnym trybie”.
– Pojawiła się kwestia skróconej ścieżki udzielania porad medycznych osobom, które dzwoniły na rejestrację (...) powołując się na to, że telefon dostały od doktora Dawida K. W tym zakresie wytypowaliśmy kilkanaście osób – zarówno polityków, jak i ludzi show-biznesu. Osoby te będą przesłuchiwane w ciągu najbliższych tygodni przez prokuraturę oraz CBA – zapowiedział prokurator Skiba.
Przesłuchano dr Emila Jędrzejewskiego. „Zeznania głównie ze słyszenia”
Prokuratura odniosła się również do głośnego wywiadu doktora Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero, który zapoczątkował medialną lawinę wokół Szpitala Południowego. Jak zdradził rzecznik prokuratury, po szczegółowym przesłuchaniu świadka i weryfikacji jego słów z udziałem 168 innych osób, jego zeznania procesowe okazały się „mniej kategoryczne” niż przed kamerami.
– Są to zeznania świadka głównie ze słyszenia, a nie świadka naocznego. Stopień ich kategoryczności jest bardzo ograniczony – zaznaczył rzecznik prokuratury.
Śledztwo ma charakter rozwojowy, a prokuratura i CBA nie wykluczają kolejnych zatrzymań i nowych zarzutów w najbliższych miesiącach.