Dino w warszawskim Wilanowie wciąż zamknięte. Co mieszkańcy myślą o tym miejscu?

2026-07-14 7:12

Budowa marketu Dino w zamożnej części Warszawy od początku budziła ogromne emocje. Minął rok od wybuchu internetowej dyskusji, a placówka nadal stoi zamknięta na kłódkę. Sprawdzamy, dlaczego pierwszy punkt tej popularnej sieci w stolicy wciąż zwleka z przyjęciem klientów oraz jak na przedłużającą się inwestycję reagują sąsiedzi.

Afera wokół sklepu Dino w warszawskim Wilanowie

Dokładnie rok temu lokalizacja nowego marketu sieci Dino w prestiżowej części stolicy wywołała ogromne poruszenie. Wielu krytyków uważało, że szyld znanej marki zupełnie nie pasuje do luksusowego charakteru wilanowskich osiedli.

W anonimowych wypowiedziach niektórzy lokalsi twierdzili wręcz, że budynek „Wygląda jak kurnik". Internet błyskawicznie zareagował falą żartów i memów, wyśmiewając rzekomą niechęć Warszawiaków do marki kojarzącej się głównie z prowincją. Warto przypomnieć, że biznesowa potęga tej firmy wyrosła właśnie w mniejszych miejscowościach. Strategia ta przyniosła jednak gigantyczny sukces - magazyn Forbes wycenia obecnie majątek założyciela sieci na prawie 19 miliardów złotych, co daje Tomaszowi Biernackiemu drugą pozycję wśród najzamożniejszych Polaków.

Po miesiącach medialnej burzy emocje opadły, a gmach dyskontu ostatecznie stanął na wilanowskich Zawadach. Placówka wciąż jednak nie przyjmuje kupujących i czeka na oficjalną inaugurację. Pierwotne plany zakładały uruchomienie sprzedaży jeszcze w okresie zimowym, ale minęło pół roku, a termin otwarcia nadal pozostaje ogromną niewiadomą.

Dlaczego Dino na Zawadach jest zamknięte?

Co ciekawe, wilanowska inwestycja straciła już miano pierwszego warszawskiego punktu tej marki, ponieważ w międzyczasie otwarto inny sklep na Pradze. Tymczasem budynek na Zawadach nieustannie stoi pusty. Wokół tak ogromnego opóźnienia zdążyło narosnąć mnóstwo różnych hipotez.

Jedna z plotek głosi, że brakuje rąk do pracy. Inni obwiniają pobliskie placówki edukacyjne. W odległości zaledwie 60 metrów od budynku znajduje się przedszkole, co może blokować uzyskanie koncesji na sprzedaż alkoholu. Kolejna popularna teoria wskazuje na skomplikowaną infrastrukturę energetyczną, ponieważ nad dachem marketu przebiega potężna linia zasilająca, a tuż obok stoi słup wysokiego napięcia.

Z prośbą o wyjaśnienie tej zagadki zwróciliśmy się do biura prasowego Dino Polska, jednak firma tradycyjnie unika konkretnych deklaracji. Biuro albo całkowicie ignoruje wiadomości, albo zasłania się polityką niekomentowania niezakończonych projektów. Równie bezskuteczne okazały się próby skontaktowania z lokalnym ratuszem. Dzielnica ta nie posiada bowiem własnego rzecznika prasowego, co znacznie utrudnia komunikację.

Co Warszawiacy z Wilanowa mówią o nowym sklepie Dino?

Postanowiliśmy osobiście odwiedzić plac budowy, aby zweryfikować te doniesienia. Na miejscu zaobserwowaliśmy bardzo symboliczną scenę, gdyż na dachu budynku montowano akurat gigantyczne logo firmy. Wewnątrz trwało niespieszne skręcanie metalowych regałów i planowanie układu produktów. Sami pracownicy przyznali wprost, że roboty toczą się powoli, a patrząc na obecny etap wykończenia, szybkie otwarcie jest po prostu niemożliwe. Nie znali również żadnej konkretnej daty.

Choć spodziewaliśmy się fali narzekań ze strony przechodniów, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Entuzjazm lokalnej społeczności wyraźnie kontrastuje z negatywnym obrazem kreowanym wcześniej w sieci.

„Te wszystkie złośliwe uwagi były pewnie zmyślone, ja jestem na tak, ten sklep się na pewno przyda w tej okolicy, brakowało go” – uważa 73-letnia pani Lidia.

„Ta architektura w ogóle mi nie przeszkadza. To nawiązanie do dawnej, wiejskiej architektury Zawad” – dodaje w biegu inna mieszkanka, wsiadając do nadjeżdżającego autobusu.

Wtóruje im kolejny przechodzień, 54-letni Maciej Wołowicz: „Mi ten sklep w ogóle nie przeszkadza, znam go i wiem, że ceny są tam przystępne”.

Ogromną radość z nowej inwestycji wyraża także 82-letnia pani Teresa Kozłowska, którą spotkaliśmy tuż obok zamkniętego marketu „Znam sklep Dino i wiem, że jest świetnie zaopatrzony - są tam warzywa, wędliny w dobrej jakości. W moim odczuciu Dino to doskonały sklep i uważam, że powinien być, jak najszybciej otwarty!”.

Podobne zdanie wyraziła kolejna zapytana kobieta. Sąsiadka bardzo docenia niewielką odległość od domu, co przy jej słabszym zdrowiu stanowi gigantyczną zaletę codziennych sprawunków.

Pojawił się jednak także głos potwierdzający delikatny opór części bogatszych mieszkańców. Jeden z rozmówców zauważył, że niektórzy faktycznie narzekali na powstanie tu „wiejskiego” sklepu. Szybko jednak podsumował to jako zwykłą hipokryzję: „To ci sami ludzie, którzy kupują w Biedronce, ale oficjalnie twierdzą, że robią zakupy nie dla siebie, ale dla innej osoby”.

Tu powstaje Dino w Wilanowie. Na osiedlu raczej nie wieje luksusem

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki