Dom płonął, obok przejeżdżał sznur aut. Tylko trzy osoby zareagowały

2026-03-27 10:42

W czwartkowy ranek w domu jednorodzinnym w Lajskach wybuchł pożar. I chociaż na trasie obok panował wzmożony ruch samochodowy, niemal nikt nie zainteresował się tym, czy ktoś w płonącym budynku potrzebuje pomocy. Zareagowały jedynie trzy osoby - dwie policjantki zmierzające do pracy oraz ratownik medyczny.

Dom płonął, obok przejeżdżały auta. Tylko trzy osoby zareagowały

i

Autor: KPP w Legionowie/ Materiały prasowe

Łajski. Pożar domu jednorodzinnego

Było tuż po godz. 7 rano w czwartek, 26 marca, kiedy dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Legionowie otrzymał dramatyczne zgłoszenie o pożarze domu jednorodzinnego przy ul. Nowodworskiej w Łajskach. Mimo widocznych płomieni i dymu żaden z mijających posesję kierowców nie zatrzymał się, by sprawdzić, czy ktoś potrzebuje pomocy. Warto zaznaczyć, że o tej porze trasa jest wyjątkowo ruchliwa.

Obojętni na ludzką krzywdę nie pozostały jednak funkcjonariuszki zmierzające do pracy. - Pierwsza na miejsce dotarła nadkom. Monika Wasiak z Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. Policjantka natychmiast wbiegła na posesję i pomogła pierwszym domownikom opuścić zajęty płomieniami budynek. Chwilę później do akcji ratunkowej dołączyła mł. asp. Karolina Walczak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I oraz przejeżdżający tamtędy ratownik medyczny - przekazała podkom. Agata Halicka z legionowskiej policji.

Działali wspólnie. I chociaż wokół panowało silne zadymienie, a ogień wciąż niebezpiecznie się rozprzestrzeniał, otoczyli opieką całą rodzinę. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy straży pożarnej oraz patrole będące w służbie, wszyscy mieszkańcy płonącego domu byli już bezpieczni poza budynkiem.

Nie bądź obojętny!

- Choć w miejscu zdarzenia utworzył się ogromny zator drogowy, tylko te trzy osoby zdecydowały się zareagować. Postawa nadkom. Moniki Wasiak, mł. asp. Karoliny Walczak oraz pracownika ochrony zdrowia jest wzorowym przykładem wypełniania słów policyjnej roty oraz dowodem na to, że chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi nie zna ram czasowych służby - stwierdziła podkom. Halicka.

Dzięki temu, że nie byli obojętni, że zatrzymali się na chwilę, chociaż jak zapewne inni kierowcy śpieszyli się do pracy, nie doszło do tragedii.

Łódzcy policjanci uratowali mężczyznę z pożaru
Sonda
Musiałaś/eś się kiedykowiek ewakuować z powodu pożaru?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki