„Dzięki nim żyję i mogę rapować”. Raper apeluje o ratunek dla szpitala

2026-03-30 22:41

Szpital w Sokołowie Podlaskim upada, a kilku oddziałom, w tym wydziałowi noworodków, grozi likwidacja. Pacjenci, którym lekarze oddziału noworodków i patologii ciąży uratowali życie, apelują o dofinansowanie placówki, by mogła dalej służyć ciężko chorym noworodkom. - Uratowali mi życie i dzięki temu mogę rapować - mówi reporterowi "Super Expressu" znany raper Paweł Przewoźny.

Nad kilkoma oddziałami szpitala w Sokołowie Podlaskim zawisły czarne chmury. Dyrektor placówki, powołując się na fatalną sytuację finansową, przedstawił zarządowi powiatu propozycję ich zamknięcia. Największe kontrowersje i sprzeciw budzi plan likwidacji oddziału noworodków. Chociaż władze powiatu chciałyby utrzymać oddziały, przyznają, że ekonomia bywa bezwzględna. W obronie placówki stanęli jednak pracownicy i pacjenci, którzy nie wyobrażają sobie regionu bez tego miejsca.

Znany raper zawdzięcza im życie

Jedną z osób, dla których oddział noworodków w Sokołowie ma wyjątkowe znaczenie, jest raper Paweł Przewoźny. Artysta opowiedział nam swoją poruszającą historię, która pokazuje, jak kluczowe jest istnienie tej placówki.

- Ja żyje dzięki temu, że w 1991 roku lekarze porodówki uratowali mnie. Zaraz po otwarciu oddziału noworodków byłem pierwszym pacjentem z zatrzymaniem oddechu i krążenia. Dzięki fachowości lekarzy przeżyłem i teraz mogę rapować

- powiedział reporterowi "Super Expressu" Paweł Przewoźny. 

Raper w swoim apelu przywołuje także tragiczną historię rodzinną, która rozegrała się, zanim oddział powstał.

- Niestety mój starszy brat, który urodził się rok wcześniej nie miał tyle szczęście. Zmarł po porodzie, bo nie było jeszcze wydziału noworodków w Sokołowie Podlaskim. Apeluję do władz powiatowych, zróbcie wszystko żeby matki miały gdzie rodzić, a ciężko chore noworodki znajdowały ratunek w sokołowskim szpitalu

- mówi. 

Pielęgniarka pamięta dramatyczną akcję

Tamte dramatyczne chwile doskonale pamięta personel, który do dziś pracuje w szpitalu. Pielęgniarka oddziałowa, pani Renata Sowa, z uśmiechem wspomina akcję ratunkową sprzed lat.

- Pamiętam pana Pawła, ratowałam go gdy trafił do nas w ciężkim stanie 

- uśmiecha się pani Renata Sowa (56l) pielęgniarka oddziałowa.

Głos matek: "To wybitni specjaliści"

O tym, że oddział wciąż jest niezastąpiony, świadczą historie obecnych pacjentów. Pani Agnieszka Kowalczyk, mama małego Kazia, podkreśla niezwykły profesjonalizm personelu, który uratował jej synka.

- To są wybitni specjaliści, do Sokołowa trafiłam z Kaziem z innej jednostki, która nie poradziła sobie z zapaleniem układu moczowego synka

- tuli malucha na ręku. 

Co na to dyrekcja szpitala?

Próby uzyskania komentarza od władz szpitala w sprawie planowanej likwidacji zakończyły się niepowodzeniem. Dyrektor placówki przebywa na zwolnieniu lekarskim, a jego zastępca odmówił oficjalnej wypowiedzi.

- Nie wyrażam zgodny na wizerunek, ani na publikację tego, co powiedziałem w rozmowie z reporterem SE

- kwituje krótko.

Tymczasem obaw o przyszłość nie kryje kierowniczka oddziału, która boi się o los swoich przyszłych pacjentek i ich dzieci.

- Nie wyobrażam sobie, co się stanie gdy matki nie będą miały gdzie rodzić, a chore noworodki zostaną bez opieki

- mówi pani Ewa Ługowska-Pilip, kierowniczka oddziału noworodków.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki