Pani Ela nie śpi, bo dziki rów podmywa jej dom. Urzędnicy rozkładają ręce nad dramatem seniorki!

Dramat emerytki z Warszawy, właścicielki posesji w miejscowości Starawieś (woj. mazowieckie). Jej działkę podzielił rów z wodą, do którego nikt się nie przyznaje. Podczas opadów rwąca woda dzikiego potoku podmywa nasyp, na którym stoi dom. Seniorka boi się, by kamienica nie osunęła się do rowu. - Nikt się tym nie interesuje - mówi z łzami w oczach.

  • Dziki rów z wodą przeciął posesję emerytki na dwie części.
  • Podczas opadów woda podmywa skarpę, na której stoi jej dom.
  • Nikt nie wie, kto odpowiada za koryto. „Sprawa jest zaniedbana od lat” - przyznaje były urzędnik.
Małżeństwo bezdomnych zamordowało seniorkę o złotym sercu

Rów przeciął działkę na pół. Woda podmywa ziemię pod domem

Działka z murowanym domem we wsi Starawieś pod Węgrowem (woj. mazowieckie), to oczko w głowie pani Elżbiety Sztybór (80 l.) z Warszawy. Seniorka będąca na emeryturze, spędza tu dużo czasu, odpoczywając od codziennego gwaru stolicy. Pomimo spokoju, który oferuje jej wiejska posiadłość, pani Ela nie śpi spokojnie. Sen z powiek spędza jej rów, którym ciągle płynie woda, dzielący jej działkę na dwie części. Na dodatek podczas solidnych opadów lub roztopów, woda wypełnia rów po brzegi, wymywając ziemię ze wzniesienia, na którym stoi kamienica. Każdego roku jest coraz gorzej, bo ze wzniesienia wymywa się coraz więcej ziemi.

„Nikt nie wie, do kogo należy ten dziki strumień”

- Kiedyś niedaleko mojego domu był staw, w którym hodowano karpie. Po pewnym czasie woda z tego stawu zaczęła spływać na moją posesję. Utworzył się dziki rów, który dziś nie należy do nikogo - opowiada pani Elżbieta. - Odpływ wody nie jest regulowany, co powoduje, że koryto skręca w moim kierunku, przepełnia się i wymywa ziemię spod mojego domu. Nieraz pracownicy Spółek Wodnych w Węgrowie wycinają krzewy z rowu i tyle. Nikt nie wie do kogo należy ten dziki strumień. Moja działka straciła na wartości, bo kto kupi posesję podzieloną niczyim rowem, którego woda podmywa podwaliny budynku? - pokazuje reporterowi se.pl wymywany przez wodę wzgórek, na którym stoi dom.

Sprawa jest zaniedbana od lat

Urzędnicy Regionalnego Związku Spółek Wodnych w Węgrowie nie wiedzą do kogo należy działka z wodą. - My wykonujemy prace związane z udrażnianiem przepływu wody na zlecenie innych instytucji - informuje Sławomir Salach, szef spółek wodnych.

- Sprawa jest zaniedbana od lat przez wszystkich. Nikogo nie obchodził dziki rów, bo były sprawy ważniejsze - mówi emerytowany pracownik węgrowskiego magistratu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki