Urzędnicy zapomnieli o drodze i jej mieszkańcach
Nierówności, koleiny, luźne kamienie i ogromne kałuże. To nie opis zapomnianej drogi gdzieś na końcu Polski, lecz codzienność mieszkańców ul. Skłodowskiej w podwarszawskich Markach. Kierowcy obawiają się o zawieszenie swoich samochodów, a piesi muszą urządzać slalom między dziurami. Gdy pada deszcz, ulica tonie w błocie. W suche dni nad domami unoszą się tumany kurzu.
– Kiedy pada deszcz, jest po prostu paskudnie. Tworzą się głębokie kałuże. Tędy jeżdżą również duże samochody oraz ciężarówki obsługujące pobliskie firmy. Rozchlapują wodę i błoto, więc robi się prawdziwy armagedon. Brudne mamy nie tylko auta, ale i elewacje domów – opowiada w rozmowie z „Super Expressem” Magdalena Zacharek, zmartwiona mieszkanka ul. Skłodowskiej.
Problemy mają nie tylko kierowcy. Pokonanie ulicy pieszo, szczególnie z dziecięcym wózkiem, również stanowi nie lada wyzwanie.
– Na co dzień korzystam z komunikacji miejskiej, ale żeby dojść do przystanku, muszę pokonywać te doły i dziury. Kiedy wychodzę z wózkiem, urządzam prawdziwy slalom. Nie da się tędy przejść i zachować czystych butów. To tragedia – dodaje mieszkająca w pobliżu Iryna Ilkiv.
Kierowcy boją się o zawieszenia swoich aut
Przy ul. Skłodowskiej znajduje się kilkanaście domów oraz siedziby firm. Liczne nierówności zajmują niemal całą szerokość jezdni. Kierowcy próbują omijać największe wyrwy, ale często nie mają dokąd uciec. Szczególnie trudno jest wtedy, gdy na poboczu stoją zaparkowane samochody.
Część ubytków prowizorycznie wypełniono kruszywem. Mieszkańcy wskazują jednak, że podczas opadów materiał jest stopniowo wypłukiwany, a dziury ponownie się powiększają.
– Jeśli na poboczu stoją inne auta, nie da się przejechać bez wpadnięcia w dziurę lub koleinę. Kiedy wjeżdżamy w ul. Skłodowską albo z niej wyjeżdżamy, ja i moja rodzina czujemy się jak na kolejce górskiej. Samochód też na tym cierpi – mówi Bogusław Dąbrowski, mieszkaniec Marek.
Kierowcy obawiają się, że fatalny stan nawierzchni prędzej czy później doprowadzi do poważnych i kosztownych uszkodzeń ich pojazdów.
– Mieszkam tutaj od marca tego roku, a już kilkukrotnie podczas jazdy słyszałam niepokojące dźwięki dochodzące z zawieszenia. Boję się, że w końcu uszkodzę samochód. Czy miasto zapłaci mi za mechanika? – pyta pani Magdalena.
Przeczytaj także: Były policjant zabił budowlańca! Marcin Z. odciął mu głowę i ręce. Żona sprawcy: "Źle wykonał tynki"
Deszcz oznacza błoto, słońce przynosi kurz
Choć błoto i kałuże są najbardziej widoczne, mieszkańcy w rozmowie z reporterem „Super Expressu” mówią, że lato nie przynosi większej ulgi. Wówczas nieutwardzona nawierzchnia zaczyna intensywnie pylić.
– Deszcz to jeszcze pół biedy. Kiedy jest sucho, pył z drogi unosi się niemiłosiernie. Wszystko osiada na posesjach i samochodach. Oddychamy tym za każdym razem, kiedy coś przejeżdża. Tego lata miałem całą elewację w kurzu i piachu. Od parteru, po dach – relacjonuje inny mieszkaniec, pan Paweł.
Podobne spostrzeżenia ma Bartłomiej, który wprowadził się przy ul. Skłodowskiej w październiku ubiegłego roku. Zimą nierówności częściowo przykrył śnieg i lód. Wraz z nadejściem wiosny stan drogi stał się znacznie bardziej dokuczliwy.
– Już wtedy było widać, że droga jest w złym stanie. Zimą było trochę lepiej, bo śnieg i lód częściowo wyrównały nawierzchnię. Wiosną i latem zaczął się dramat, a jesienne deszcze jeszcze wszystko pogorszyły. Regularne mycie parapetów czy ogrodzenia to tutaj norma – opowiada pan Bartłomiej.
Równiarka pomaga tylko do pierwszego większego deszczu
Z relacji mieszkańców wynika, że na ul. Skłodowskiej sporadycznie pojawiał się ciężki sprzęt służący do profilowania nawierzchni. Maszyna ryje ziemię, zbierając nierówności i rozprowadzając materiał równomiernie na szerokości całej drogi. Następnie walce ubijają mieszankę ziemi i kruszywa. Tak „naprawiona” droga wytrzymuje do czasu mocniejszego deszczu.
– Odkąd tutaj mieszkamy, równiarka przyjechała chyba dwa razy. To daje tylko chwilowy efekt. Wystarczy trochę deszczu i po dwóch tygodniach znowu są dziury oraz kałuże – mówi Bartłomiej. Potwierdzają to inni mieszkańcy.
- Warto dodać, że nie ma tutaj żadnego odpływu, a podwórka są położone nieco wyżej, od poziomu drogi. Podczas ulew cała woda spływa na tę ziemię i tworzy obrzydliwe błoto - dodaje.
Piesi i rowerzyści też mają problem
Stan drogi utrudnia poruszanie się także seniorom i rowerzystom. Szczególnie niebezpiecznie robi się po opadach deszczu, gdy nierówności wypełnia woda i trudno ocenić ich głębokość. W takich warunkach część mieszkańców woli zejść z roweru i dalszą drogę pokonać pieszo.
Deszcz oznacza błoto, słońce przynosi kurz
Choć błoto i kałuże są najbardziej widocznym problemem, mieszkańcy w rozmowie z reporterem „Super Expressu” podkreślają, że lato nie przynosi im większej ulgi. Gdy przez dłuższy czas nie pada, nieutwardzona nawierzchnia zaczyna intensywnie pylić.
– Deszcz to jeszcze pół biedy. Kiedy jest sucho, pył z drogi unosi się niemiłosiernie. Wszystko osiada na posesjach i samochodach. Oddychamy tym za każdym razem, gdy coś przejeżdża. Tego lata miałem całą elewację w kurzu i piachu, od parteru aż po dach – relacjonuje pan Paweł, kolejny mieszkaniec ul. Skłodowskiej.
Podobne spostrzeżenia ma pan Bartłomiej, który wprowadził się przy ul. Skłodowskiej w październiku ubiegłego roku. Zimą nierówności częściowo przykryły śnieg i lód. Wraz z nadejściem wiosny fatalny stan drogi stał się jednak znacznie bardziej dokuczliwy.
– Już wtedy było widać, że droga jest w złym stanie. Zimą było trochę lepiej, bo śnieg i lód częściowo wyrównały nawierzchnię. Wiosną i latem zaczął się dramat, a jesienne deszcze jeszcze wszystko pogorszyły. Regularne mycie parapetów i ogrodzenia to tutaj norma – opowiada pan Bartłomiej.
Równiarka pomaga tylko do pierwszego większego deszczu
Z relacji mieszkańców wynika, że na ul. Skłodowskiej sporadycznie pojawia się ciężki sprzęt służący do wyrównywania nawierzchni. Równiarka niweluje nierówności i rozprowadza materiał na całej szerokości drogi. Następnie nawierzchnia jest ubijana. Zdaniem mieszkańców efekt takich prac utrzymuje się jednak tylko do pierwszych większych opadów.
– Odkąd tutaj mieszkamy, równiarka przyjechała chyba dwa razy. To daje tylko chwilowy efekt. Wystarczy trochę deszczu i po dwóch tygodniach znowu pojawiają się dziury oraz kałuże – mówi pan Bartłomiej. Jego słowa potwierdzają również inni mieszkańcy.
Problem pogłębia brak odpowiedniego odwodnienia ulicy.
– Warto dodać, że nie ma tutaj żadnego odpływu, a podwórka są położone nieco wyżej niż droga. Podczas ulew cała woda spływa na nieutwardzoną nawierzchnię i zamienia ją w błoto – dodaje mieszkaniec.
Mieszkańcy mają dość dziur, błota i kurzu. Oczekują, że ul. Skłodowska wreszcie zostanie porządnie wyremontowana, a nie jedynie doraźnie zasypywana kolejnymi warstwami kruszywa.
Przeczytaj także: 8-latek na hulajnodze potrącony przy szkole. Wjechała w niego Skoda. Kierowca miał jeździć "na aplikację"
Mieszkańcy walczą o prawdziwą drogę. Miasto nie reaguje
Mieszkańcy ul. Skłodowskiej przekonują, że wielokrotnie próbowali nakłonić władze Marek do budowy utwardzonej nawierzchni. Jak dotąd inwestycja nie została jednak zrealizowana. Według ich relacji w miejskim budżecie wciąż brakuje na nią pieniędzy.
Jak twierdzą mieszkańcy, jednym z argumentów przeciwko przebudowie ulicy ma być niewielkie natężenie ruchu oraz stosunkowo mała liczba znajdujących się przy niej posesji. Koszt budowy drogi miałby być niewspółmierny do liczby korzystających z niej osób.
– Usłyszeliśmy, że mieszka tutaj zbyt mało osób, aby opłacało się układać asfalt. Tylko że utwardzono inne, mniej uczęszczane ulice. Tutaj też mieszkają ludzie, którzy każdego dnia muszą dojechać do swoich domów – mówi Bartłomiej Dębowski.
Zdaniem mieszkańca docelowym rozwiązaniem powinno być wykonanie trwałej nawierzchni wraz z odpowiednim odwodnieniem.
– Tutaj trzeba po prostu położyć asfalt. Nie widzę innego trwałego rozwiązania. Można ponownie wysypać żwir i przez jakiś czas będzie lepiej, ale po kolejnych opadach problem wróci – podkreśla Bartłomiej Dębowski.
Mieszkańcy nie chcą już kolejnych doraźnych napraw. Oczekują konkretnej deklaracji, czy i kiedy ul. Skłodowska doczeka się gruntownej przebudowy.
Przeczytaj także: Był w ciężkim stanie po katastrofie kolejowej. Są nowe wieści o maszyniście "Koziołka"
Dotarliśmy również do prywatnej korespondencji jednego z lokatorów z wiceburmistrzem Dariuszem Pietruchą. W dokumencie czytamy, że „ul. M. Skłodowskiej - Curie nie została ujęta w tegorocznym zestawieniu zadań przewidzianych do realizacji w zakresie modernizacji nawierzchni. Do czasu ostatecznych rozstrzygnięć, przedmiotowa ulica objęta jest bieżącąkonserwacją polegającą na mechanicznym profilowaniu dróg gruntowych przynajmniej dwukrotnie w skali roku”. Odpowiedź pochodzi z lipca br.
Dodatkowo na oficjalnej stronie miasta w opublikowanym wykazie licznych zrealizowanych inwestycji drogowych nie figuruje ul. Skłodowskiej.
Mieszkańcom póki co pozostaje czekać, aż w miejskim budżecie urzędnicy zdecydują się w końcu znaleźć pieniądze na rozwiązanie problemu, faktycznie pogorszającego życie.