- Stan maszynisty „Koziołka” poprawił się.
- Dwie osoby zostały już wypisane ze szpitala.
- Po katastrofie pod Przysuchą jedna pasażerka zginęła.
Katastrofa kolejowa na Mazowszu. Maszynista „Koziołka” czuje się lepiej
Tuż po wypadku do największego szpitala w Radomiu i okolicach, położonego ok. 30 km od miejsca wypadku, przewieziono 3 osoby. Wśród nich była kobieta w ciąży, która po badaniach została odwieziona do domu. Podobnie stało się z inną kobietę, która opuściła w piątek. 11 września został tam jeden pacjent.
- Mężczyzna trafił do naszego szpitala tuż po zdarzeniu, jego stan jest stabilny - dowiedzieliśmy się w piątek po południu od Anety Kuśty, kierowniczki biura zarządu i pełnomocniczki ds. praw pacjenta.
Wiadomo, że to właśnie maszynista składu - szpital informował o tym tuż po zdarzeniu. Jego stan określany był wtedy jako ciężki. Dzięki wysiłkom lekarzy na trzecią dobę po wypadku jego zdrowie się poprawia.
Tragiczny bilans katastrofy pod Przysuchą
Do tragedii doszło w środę, 9 września ok. 11.25 na przejściu kolejowym w Sokolnikach Suchych w powiecie przysuskim, na zachód od Radomia. Według najnowszych ustaleń kierujący ciężarówką zbagatelizował sygnalizację świetlną i wjechał wprost pod pociąg Intercity. Lokomotywa uległa zniszczeniu, a wagony wykoleiły się. W pociągu jechało ponad 110 osób, rannych zostało kilkanaście.
Kierowca ciężarówki nadal w ciężkim stanie
Oprócz wspomnianej trójki do szpitala trafił kierowca samochodu, jego stan jest ciężki. Niestety, w wypadku zginęła 39-letnia pasażerka, mieszkanka Lublina. Jechała w pierwszym wagonie za lokomotywą: wprawdzie reanimacja prowadzona na miejscu się udała, jednak po przewiezieniu do drugiego z radomskich szpitali, Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, tzw. szpitala miejskiego, gdzie lekarzom nie udało się uratować jej życia. Druga z osób, które tam trafiły miały więcej szczęścia, doznała urazu nogi i jest już w domu.
Poszkodowani trafili też do szpitali w Opocznie, Kielcach i Końskich.