- To co się tam dzieje, nadaje się do prokuratury! – uważa radny miasta z PiS Jacek Ozdoba. - Zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury na działania urzędników praskiego ZGN.
Rodzina mieszkająca w kamienicy komunalnej przy ul. Mińskiej 13 błaga, by wreszcie ktoś zainteresował się ich losem. Mieszka w lokalu, w którym ściany są czarne od grzyba, sprzęty rdzewieją od wilgoci a ubrania śmierdzą stęchlizną. Po interwencji Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów eksperci zrobili tam badania mykologiczne. - Normy są przekroczone ośmiokrotnie! A my tu tak żyjemy! - denerwuje się Krystyna Ryszkowska (61 l.).
Jej siostra trafiła ostatnio do szpitala. - Lekarze odciągnęli jej płyn z płuc. Mówią, że to od tego grzyba. My tu powoli umieramy – żali się Ryszard Kowalski. Natychmiastowe odgrzybianie i remont zalecił też nadzór budowlany. Wyznaczył termin – do końca marca. Jednak wiadomo, że zwalczenie takiej pleśni w miesiąc jest niewykonalne. - Lokatorzy nie wpuścili ekipy remontowej do mieszkania mimo obietnicy wykonywania remontu stopniowo, pokój po pokoju – odbija piłeczkę rzecznik urzędu dzielnicy Praga-Południe Andrzej Opala.
A mieszkańcy odpowiadają: - Bo na te ściany jest potrzebna bardzo silna chemia. I my tu mamy wtedy być?!
Losem państwa Ryszkowskich zainteresował się radny miasta Jacek Ozdoba. - Prace z silną chemią z ludźmi w mieszkaniu to narażenie ich na utratę życia lub zdrowia. Mieszkańcy powinni zostać przeniesieni do innego lokalu przynajmniej na czas remontu Zawiadomię prokuraturę o tych działaniach urzędników – zapowiada Jacek Ozdoba.
A urzędnicy już sami uznali swój błąd. - Wpłynął wniosek od ZGN o przyznanie rodzinie tymczasowo lokalu zastępczego – potwierdza Andrzej Opala.