Koszmar w mieszkaniu na Bemowie
Do przestępstw dochodziło od 2022 roku do maja 2024 roku w mieszkaniu na warszawskim Bemowie. Jak ustalili śledczy, Tomasz M. doprowadzał troje małoletnich do obcowania płciowego oraz innych czynności seksualnych. W sprawie mowa jest o przemocy, groźbach i podstępie.
Ale przestępstwa seksualne wobec dzieci były tylko częścią długiej listy czynów Tomasza M.
Bez wiedzy swoich ofiar utrwalał również ich nagi lub częściowo nagi wizerunek. W łazience zamontował ukrytą kamerę, która rejestrowała pokrzywdzonych m.in. podczas czynności higienicznych i seksualnych. Nagrywał ich także, gdy spali. W ten sposób utrwalił wizerunek aż 10 osób.
Śledczy ustalili również, że mężczyzna udzielał marihuany zarówno małoletnim, jak i osobom dorosłym. Dzieci rozpijał także, dostarczając im alkohol.
27 przestępstw. Większość w recydywie
– Łącznie oskarżony odpowiadał za 27 czynów zabronionych, przy czym większość z nich została popełniona w warunkach recydywy – przekazała prok. Katarzyna Podlodowska.
Oznacza to, że Tomasz M. był już wcześniej skazany i ponownie wszedł w konflikt z prawem. Nie wiadomo jednak, za co dokładnie odpowiadał wcześniej.
3 sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Tomasza M. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Mężczyzna został skazany na 16 lat więzienia.
To jednak nie wszystko. Sąd dożywotnio zakazał mu wykonywania zawodów i zajmowania stanowisk związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem oraz opieką nad dziećmi. Przez 15 lat nie będzie mógł kontaktować się z trojgiem pokrzywdzonych ani zbliżać się do nich na mniej niż 100 metrów.
Sąd zdecydował również o konfiskacie urządzeń i nośników danych, których Tomasz M. używał do nagrywania swoich ofiar. Pokrzywdzonym przyznał łącznie 130 tys. zł zadośćuczynienia. Mężczyzna ma także wpłacić 8 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Do sprawy wrócimy. Przyjrzymy się bliżej Tomaszowi M., jego przeszłości i wcześniejszym czynom.