Jacek K. uciekł policjantom ze szpitala, dostał kilka kulek. 51-latek nie żyje

2026-10-30 10:22

Wracamy do sprawy 51-letniego Jacka K. Mężczyzna został zatrzymany na podstawie listu gończego i przewieziony do szpitala na badania. Gdy próbował uciec z placówki, policjant ruszył za nim w pościg i oddał strzały. Życia 51-latka nie udało się uratować. Pół roku później funkcjonariusze - Sylwester A. i Paweł J. - usłyszeli zarzuty. Nie przyznają się do winy.

Pistolet w kaburze i kajdanki przy pasku munduru policjanta. O zarzutach dla funkcjonariuszy przeczytasz na SE.
Autor: Fotodax/ Shutterstock

Mieli go pilnować, zdołał im uciec. Później padły strzały

Wracamy do sprawy z kwietnia 2026 r. Dramat rozegrał się w Niedzielę Wielkanocną w Ostrowi Mazowieckiej. Dwa dni wcześniej (3 kwietnia 2026 r.) funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Ostrowi Mazowieckiej zatrzymali 51-letniego Jacka K. Mężczyzna był poszukiwany listem gończym wydanym przez Sąd Rejonowy w Ostrowi Mazowieckiej, aby odbyć karę pozbawienia wolności.

Z uwagi na konieczność wykonania badań, 51-latka przetransportowano do Szpitala Powiatowego w Ostrowi Mazowieckiej. Tam, na podstawie decyzji lekarza, przyjęto go na oddział w celu szczegółowej diagnostyki. Przez cały okres hospitalizacji zatrzymany znajdował się pod nadzorem policjantów.

Niespodziewanie około godz. 11 Jacek K., podczas przeprowadzania z badań RTG na salę chorych, uciekł ze szpitala! Według ustaleń śledczych nadzór nad nim sprawował wówczas jeden policjant, ponieważ drugi funkcjonariusz w tym czasie gdzieś się oddalił.

51-latek wybiegł poza teren szpitala, a policjant sprawujący nad nim nadzór ruszył za nim w pościg. Mężczyzna miał nie zastosować się do wydawanych przez policjanta poleceń, w związku z czym ten użył broni służbowej i oddał strzały w kierunku 51-latka. Kule trafiły mężczyznę. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia ratunkowego, którą przewieziono rannego Jacka K. do pobliskiego szpitala. Niestety reanimacja nie powiodła się i mężczyzna zmarł.

Zmarł od strzałów?

Ciało 51-latka trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej w Białymstoku, w którym 8 kwietnia wykonano sekcję zwłok.

- Podczas badania stwierdzono rany postrzałowe obu podudzi oraz ranę postrzałową w okolicy prawej łopatki, bez rany wylotowej. Zdeformowany pocisk znaleziono w prawym mięśniu naramiennym. Rany podudzi nie spowodowały istotnych uszkodzeń kości ani naczyń krwionośnych - przekazała prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz, Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.

Jednak według opinii biegłego obrażenia postrzałowe nie były bezpośrednią przyczyną nagłego zgonu mężczyzny.

- Jako przyczynę śmierci wskazano niewydolność krążeniowo-oddechową - podała prok. Łukasiewicz.

Policjanci z zarzutami. Nie przyznają się do winy

Jak w czwartek, 29 października, przekazała Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce, zgromadzony w śledztwie materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zarzutów dwóm funkcjonariuszom Komisariatu Policji w Małkini, którzy feralnego 5 kwietnia sprawowali nadzór nad Jackiem K. podczas jego pobytu w szpitalu.

Sylwester A. usłyszał dwa zarzuty.

- Pierwszy dotyczy niedopełnienia obowiązków związanych z nadzorowaniem Jacka K. podczas przeprowadzania go z badań lekarskich. Według zarzutu policjant nie zastosował wobec mężczyzny kajdanek, co miało zapobiec jego ucieczce ze szpitala. W konsekwencji Jacek K. opuścił teren placówki medycznej. Drugi zarzut dotyczy przekroczenia uprawnień poprzez oddanie trzech strzałów z broni służbowej w kierunku Jacka K., mimo braku podstaw prawnych do jej użycia. W wyniku strzałów mężczyzna doznał obrażeń powodujących rozstrój zdrowia trwający ponad 7 dni. Zarzut obejmuje również nieudzielenie mu pomocy medycznej, w szczególności nieopatrzenie rany postrzałowej prawego podudzia oraz niepodjęcie masażu serca - przekazała prok. Łukasiewicz.

Drugi policjant, Paweł J., usłyszał tylko jeden zarzut, dotyczący niedopełnienia obowiązków służbowych.

- Zarzut obejmuje brak wymaganego wyposażenia w postaci kajdanek oraz niezastosowanie ich wobec Jacka K. w celu zapobieżenia jego ucieczce i oddaleniu się przez policjanta z miejsca, do którego doprowadzony był Jacek K. - uściśliła prokurator.

Policjanci nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Obaj odmówili też składania wyjaśnień.

Wobec podejrzanych funkcjonariuszy zastosowane zostały środki zapobiegawcze w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych oraz poręczenia majątkowego.

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI