Jednorazowy bilet za 13 złotych!? Trzaskowski w Dniu bez Samochodu zapowiada podwyżki opłat w komunikacji miejskiej!

2021-09-22 14:03
Rafał Trzaskowski
Autor: Marcin Wziontek Rafał Trzaskowski

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyjechał dziś do pracy metrem. Tak uczcił Dzień bez Samochodu. Później na konferencji poświęconej konsekwencjom Polskiego Ładu zapowiedział, że ratusz analizuje wprowadzenie podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej. O ile? Padła jedna, konkretna kwota. Dla wielu warszawiaków będzie ona szokująca. Jednorazowy bilet autobusowy (dziś po 4,4 zł) mógłby kosztować nawet 13 zł!

Jednorazowy bilet komunikacji miejskiej za 13 zł?! Szok! - 13 złotych musiałby kosztować, gdyby cała komunikacja miejska była finansowana z wpływów z biletów. My dziś dokładamy do wpływów biletów ponad miliard złotych, by utrzymać kursy autobusów, tramwajów i metra na dobrym poziomie. Jeśli obecne założenia Polskiego Ładu wejdą w życie, Warszawa rocznie straci 1,7 mld zł. Te pieniądze z podatków zabierze budżet państwa. A to będzie oznaczać ograniczenia praktycznie w każdej dziedzinie, także w komunikacji - zapowiedział prezydent Warszawy. Oczywiście przyznał, że nie będzie to aż taki skok z 4,4 zł na 13 zł. Ale o ile konkretnie podrożałyby podróże, na razie nie mówi.

A zaledwie dwa tygodnie temu pisaliśmy o tym, że podwyżki w komunikacji będą nieuniknione. Sugerowała to Izabela Kraj w felietonie z cyklu "Kraj o Warszawie":

A tak Rafał Trzaskowski jechał do pracy. Dlaczego w metrze powiało grozą?

Albo cięcia  w komunikacji albo podwyżki opłat!

- Będziemy mieli do wyboru, albo ograniczać kursy autobusów i tramwajów, albo podnieść ceny biletów. Analizujemy w tej chwili sytuację. Wiemy wstępnie, że o ok. 150 mln zł spadły wpływy z biletów w związku z pandemią. Z kolei o ok. 150 mln zł wzrosły opłaty za paliwo i prąd w spółkach komunikacyjnych. Więc nawet gdyby miasto dopłaciło w przyszłym roku tyle, ile do tej pory, i tak brakuje już kilkuset milionów - wylicza Rafał Trzaskowski.

Takie złe wieści dla warszawiaków prezydent ogłosił chwilę po tym, jak wysiadł z metra, którym z Kabat na Ursynowie rano przyjechał do pracy. - Nie tylko dlatego, że dziś Dzień bez Samochodu. Ja często jeżdżę metrem, zwłaszcza w weekendy. Ze służbowego auta korzystam, gdy muszę szybko przemieścić się w kilka miejsc w ciągu dnia - stwierdził Trzaskowski.

Zagrożone metro!

Podwyżki opłat za jazdę autobusem i tramwajem, to niejedyne konsekwencje, jakie wkrótce mieliby odczuć warszawiacy po wprowadzeniu nowego sposobu dzielenia pieniędzy proponowanego przez rząd. Cięcia mogą dotknąć wydatków na edukację, znikną darmowe zajęcia dla seniorów, darmowe szczepienia czy dopłaty do in vitro. Rozbudowa metra staje pod znakiem zapytania. Podobnie jak miejskie inwestycje, których koszt okaże się wyższy niż zaplanowany w budżecie. Tak może być np. z remontem Sali Kongresowej, która ma zdrożeć o 100 mln zł.

ZOBACZ TEŻ: Restauracje tylko dla zaszczepionych? Pierwsza powstanie w Warszawie

- Jeśli rząd nie przeznaczy pieniędzy z Unii Europejskiej, to miasto z własnych pieniędzy metra nie rozbuduje. Nie ma szans na III linię metra - snuje czarny scenariusz Rafał Trzaskowski.

Mieszkańcy wściekli na Trzaskowskiego. Będzie ścisk w autobusach
Sonda
Co powinien zrobić Rafał Trzaskowski gdy zabraknie pieniędzy na komunikację?

Z węgorzem do ministerstwa

Samorządy się buntują. Nie tylko prezydent Warszawy wieszczy katastrofę. - I tu nawet nie chodzi o same pieniądze, ale o łamanie samorządności w Polsce. O to, że z demokracji zmienimy się w ustrój zbliżony do białoruskiego, sowieckiego i chińskiego - grzmi prezydent Sopotu Jacek Karnowski. - O przyznaniu pieniądzach na remonty dróg będzie decydował minister. Ja lubię Warszawę i lubię tu przyjeżdżać, ale najchętniej do Zachęty, czy do teatru a nie po to, żeby w ministerstwie walczyć o pieniądze. Na szczęście minęły te czasy, że się do decydenta z węgorzem jechało… - ironizuje prezydent Sopotu.

Rządząca podwarszawskim Izabelinem Dorota Zmarzlak zwraca uwagę, że dziś dzięki dopłatom samorządowym nauczyciele w szkołach w jej gminie mają dodatek motywacyjny na poziomie tysiąca złotych. - Jeśli rząd zabierze pieniądze, nauczyciele będą zarabiać mniej - podaje konkretny przykład Dorota Zmarzlak.

Trzaskowski wtóruje. - Warszawa już dziś dopłaca do edukacji najwięcej w całym kraju. A rząd nie zwraca nawet pieniędzy związanych z pensjami nauczycieli. Ogłasza podwyżki a koszty ponoszą samorządy - zwraca uwagę.

Ratusz szykuje się do kampanii informacyjnej, by uświadomić warszawiakom, na co przeznaczane są pieniądze pochodzące z ich podatków. Czy aby jednak nie za późno na taką kampanię?

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE