„Jestem dumna z synka”. Mama i brat pożegnali 23-letniego Kacpra. Po tych słowach trudno powstrzymać łzy

2026-06-11 15:25

Setki osób, policyjne mundury, motocykliści i łzy, których nie dało się powstrzymać. W czwartek (11 czerwca) pożegnano 23-letniego Kacpra Mierzejewskiego, młodego policjanta, który zginął pod koniec maja w tragicznym wypadku motocyklowym. W całej ceremonii najbardziej poruszające były słowa jego najbliższych. Brat i mama wspominali nie funkcjonariusza w mundurze, lecz człowieka, który całe swoje życie poświęcał innym.

Kościół i okoliczne ulice wypełniły się żałobnikami. Na ostatnie pożegnanie przyjechali bliscy, przyjaciele, funkcjonariusze policji z różnych jednostek, przedstawiciele kierownictwa formacji oraz motocykliści. Jak wspominała rodzina, pojawili się ludzie z całej Polski. Wszyscy przyszli oddać hołd Kacprowi, który zginął po tym, jak jego motocykl uderzył w samochód, którego kierowca nagle zmienił pas ruchu.

Wzruszające pożegnanie 23-letniego policjanta

Jednym z najbardziej wzruszających momentów uroczystości było wystąpienie starszego brata Kacpra. − Nie był noblistą, olimpijczykiem, prezydentem ani papieżem. Był po prostu zwykłym człowiekiem, takim jak większość z nas. Ale z tej swojej zwyczajności wydobył coś zdecydowanie ponadprzeciętnego − mówił ze łzami w oczach.

Podkreślał, że dowodem na dobroć jego brata są tłumy zgromadzone na pogrzebie. − Niektórzy przyjechali setki kilometrów, żeby towarzyszyć mu w ostatniej drodze. Nie wszyscy go znali, a mimo to przyszli tutaj z szacunku do naszej rodziny − dziękował.

Wspominał również, jak bardzo Kacper marzył o służbie w policji. − Bardzo długo starał się dostać do policji. Kiedy w końcu się udało, był ogromnie szczęśliwy. Jednocześnie strasznie nie lubił mówić o sobie i swoich sukcesach. Czasami nawet nie wiedziałem, że wydarzyło się u niego coś dobrego, bo po prostu nie chciał o tym opowiadać − mówił brat.

Pomoc innym i miłość do zwierząt

Z jego słów wyłaniał się obraz człowieka, który zawsze był gotowy pomagać. Nieważne, czy chodziło o rodzinę, przyjaciół, czy zupełnie obcych ludzi. − To Kacper częściej pomagał mnie niż ja jemu. Gdy trzeba było coś naprawić przy samochodzie, zawieźć kogoś do lekarza czy odebrać znajomego ze środka nocy zawsze był do dyspozycji. Odmawiał tylko wtedy, gdy pomagał już komuś innemu − wspominał.

Mówił także o działalności Kacpra na rzecz zwierząt. Jak się okazało, młody policjant współpracował z fundacją pomagającą psom i potrafił przejechać pół Polski, by przewieźć zwierzę do nowego domu.

Na zakończenie zwrócił się do wszystkich obecnych. − Kacper bardzo wysoko ustawił nam poprzeczkę. Niech to krótkie, ale pełne sensu życie będzie dla nas przykładem. Chciałbym, żebyśmy zapamiętali go jako człowieka dobrego i zawsze uśmiechniętego − mówił.

Przypomniał również dwa zdania, które często słyszał od brata. − Kiedy coś szło nie po myśli, mówił: „Takie jest życie”. A kiedy wydawało się, że czegoś nie da się zrobić, odpowiadał: „Nie ma, że się nie da” − podsumował.

Jeszcze więcej emocji wywołało wystąpienie mamy Kacpra. − Kacper dla każdego z nas był kimś innym. Był Kacperusiem, Kapsem, Bąbelkiem. Dla innych był sąsiadem, przyjacielem, policjantem. Każdy miał swojego Kacpra − mówiła.

Nie kryła dumy z syna. − Jestem dumna ze swojego synka. Jestem dumna z tego, jak go wychowaliśmy, i z tego, że na pierwszym miejscu zawsze stawiał innych oraz potrzebę pomagania – zarówno ludziom, jak i zwierzętom − podkreślała.

Patrząc na tłum ludzi zgromadzonych wokół kościoła i cmentarza, dodała: − Sądząc po liczbie osób, które przyszły go pożegnać, myślę, że Kacper byłby zadowolony. Ja również jestem dumna, że po tej tragedii usłyszałam od tylu osób tak wiele ciepłych słów o moim synu.

Na koniec zwróciła się do wszystkich z ważnym przesłaniem. − Pielęgnujcie relacje, które macie między sobą. To jest naprawdę nieocenione bogactwo − powiedziała.

Pośmiertne wyróżnienie zmarłego policjanta

Podczas uroczystości ogłoszono również, że Kacper Mierzejewski został pośmiertnie awansowany na wyższy stopień policyjny. Otrzymał także Medal 30-lecia Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów Komendy Stołecznej Policji.

Choć miał zaledwie 23 lata, pozostawił po sobie coś, czego nie da się zmierzyć żadnymi odznaczeniami. Jak mówili jego bliscy, był człowiekiem, który zawsze znajdował czas dla innych. I właśnie takiego − uśmiechniętego, pomocnego i pełnego dobra − zapamiętają go ci, którzy przyszli odprowadzić go w jego ostatnią drogę.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki