- Ojciec zamachowca rozmawiał z nim na kilka godzin przed atakiem.
- Twierdzi, że syn został „poddany praniu mózgu”.
- 21-latek był wcześniej skazany za przygotowywanie zamachu terrorystycznego.
Ostatnia rozmowa przed tragedią
„Der Spiegel” ustalił, że Abdul Ballout zadzwonił do swojego ojca w sobotę, zaledwie kilka godzin przed zamachem.
- Rozmawialiśmy normalnie, jak każdego dnia. Powiedział, że za mną tęskni i chciałby być teraz z nami w Libanie - relacjonował. Ojciec przebywał w tym czasie w Libanie, gdzie regularnie odwiedza rodzinę. Jak przyznał, nic nie wskazywało na to, że jego syn planuje coś tak tragicznego. Po informacji o zamachu próbował się z nim wielokrotnie kontaktować.
- Wysłałem mu setki wiadomości. Ostatnią odebrał o 21.53. Potem już nie było żadnego kontaktu - powiedział.
Według śledczych niedługo później Abdul Ballout miał wynajętą furgonetką wjechać w tłum uczestników Parady Równości w berlińskim Tiergarten.
Ojciec opisał 21-latka jako człowieka spokojnego, wrażliwego i rodzinnego. Jednocześnie przyznał, że od pewnego czasu zauważał u syna niepokojące zmiany. Między nimi dochodziło do kłótni m.in. o wygląd. - Nie pozwalałem mu nosić długiej brody - powiedział, tłumacząc, że uważał ją za oznakę radykalizacji. Na pytanie, jak mogło dojść do takiej tragedii, odpowiedział krótko: - Został poddany praniu mózgu.
Rodzina odcina się od Państwa Islamskiego
Ojciec mężczyzny stanowczo zaprzeczył, by jego rodzina sympatyzowała z tzw. Państwem Islamskim. Jak podkreślił, są szyitami i nigdy nie wspierali organizacji terrorystycznej. Przyznał jednak, że jego syn z czasem zaczął fascynować się sunnitami, mimo że to właśnie sunnickie Państwo Islamskie od lat prześladuje szyitów.
Był znany policji od lat
Jak przypomina Deutsche Welle, problemy Abdula Ballouta zaczęły się znacznie wcześniej. Już jako nastolatek miał konflikty z prawem. W 2022 roku sąd dla nieletnich zastosował wobec niego środki wychowawcze po wcześniejszym pobiciu jednego chłopca i rozboju na innym. Później śledczy ustalili, że próbował przedostać się do tzw. Państwa Islamskiego. Najpierw bezskutecznie próbował wyjechać przez Turcję do Mauretanii, a następnie przez Liban do Syrii. W Libanie został zatrzymany i spędził trzy miesiące w areszcie. Po powrocie do Niemiec usłyszał zarzuty przygotowywania poważnego aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa.
Sąd dał mu szansę
12 maja 2026 roku berliński sąd dla nieletnich skazał Abdula Ballouta na 22 miesiące pozbawienia wolności za przygotowywanie aktu terrorystycznego, jednak wykonanie kary odroczono i ostatecznie pozostawiono go na wolności. Zastosowano wobec niego prawo dla nieletnich, uznając, że jest niedojrzały emocjonalnie i społecznie. Jednym z warunków miało być uczestnictwo w programie deradykalizacji. Jak informują niemieckie media, odbył jedynie dwie wstępne rozmowy z organizacją zajmującą się pomocą osobom podatnym na radykalizację. Program nie został wdrożony, ponieważ według specjalistów nie wykazywał gotowości do współpracy.
Coraz więcej pytań o błędy służb
Po zamachu w Niemczech trwa dyskusja, czy tragedii można było zapobiec. Jak podkreśla Deutsche Welle, media porównują sprawę do zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie z 2016 roku, kiedy również wskazywano na zaniedbania służb. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przyznał, że oparcie się wyłącznie na programie deradykalizacji było „naiwne”, a osoby uznawane za zagrożenie powinny pozostawać pod stałą kontrolą. Coraz więcej polityków domaga się także zaostrzenia przepisów wobec osób podejrzewanych o islamski ekstremizm.
Źródło: Deutsche Welle, Der Spiegel
Polecany artykuł: