Chaos i kłamstwa po zamachu w Berlinie, w którym zginęła Polka. Są nowe informacje o ofiarach

Po sobotnim zamachu podczas Parady Równości w Berlinie internet zalała fala nieprawdziwych informacji. W mediach społecznościowych pojawiały się zmyślone doniesienia o liczbie ofiar, przebiegu ataku, a nawet tożsamości sprawcy. Niemiecka policja musiała wielokrotnie dementować krążące w sieci plotki i apelowała, by nie powielać niesprawdzonych informacji.

  • Po zamachu w Berlinie w sieci pojawiło się wiele fake newsów.
  • Fałszywe informacje dotyczyły liczby ofiar, przebiegu ataku i sprawcy.
  • Policja apeluje o korzystanie wyłącznie ze sprawdzonych źródeł.
Planował zamach, studiował na KUL

Fala dezinformacji po zamachu w Berlinie

Tuż po ataku w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się sensacyjne informacje, które nie miały potwierdzenia w faktach. Na platformach X, Telegram i TikTok publikowano wpisy sugerujące, że w Berlinie doszło do skoordynowanego ataku z udziałem wielu pojazdów. Policja szybko zdementowała te doniesienia, podkreślając, że napastnik działał sam i użył jednej furgonetki.

Równie szybko zaczęły krążyć zawyżone informacje o liczbie ofiar. W niektórych wpisach pojawiały się twierdzenia o ponad stu zabitych i rannych. Były one całkowicie nieprawdziwe.

Stare zdjęcia i filmy przedstawiano jako nowe

Internauci publikowali również fotografie i nagrania niemające nic wspólnego z sobotnim zamachem. W sieci pojawiły się materiały z wcześniejszych ataków terrorystycznych oraz wypadków drogowych, przedstawiane jako rzekome nagrania z Berlina.

Wykorzystywano nawet zdjęcia z zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie z 2016 roku oraz fotografie aktywistów LGBTQ+ z innych państw, sugerując, że byli ofiarami sobotniej tragedii.

Fałszywe informacje o sprawcy

Dezinformacja dotknęła także samego napastnika. W internecie publikowano zmyślone dane osobowe i twierdzono, że sprawca był uchodźcą, który niedawno nielegalnie przedostał się do Niemiec. Z kolei w innych wpisach próbowano bez żadnych dowodów przypisać atak środowiskom neonazistowskim.

Według ustaleń niemieckich służb zamachowcem był 21-letni Abdul Ballout, obywatel Niemiec o libańskich korzeniach. Policja ustaliła, że sympatyzował z tzw. Państwem Islamskim (IS). W maju opuścił areszt i został objęty programem deradykalizacyjnym.

Krótko po ataku pojawiły się także plotki o zatrzymaniu sprawcy. W rzeczywistości policja prowadziła obławę, a list gończy za 21-latkiem opublikowano dopiero w niedzielę rano. Mężczyzna został zastrzelony dzień później podczas policyjnej operacji, gdy zaatakował funkcjonariuszy bronią białą. Niemiecka policja uruchomiła specjalny portal, na którym świadkowie mogą przesyłać zdjęcia i nagrania z miejsca ataku, jednocześnie apelując o niepowielanie niesprawdzonych informacji.

Stan rannych się poprawia

W poniedziałek pojawiły się również dobre wiadomości ze szpitala Charité. Jak poinformowała agencja dpa, żadna z 29 osób rannych nie znajduje się już w stanie zagrożenia życia. Jedna osoba nadal przebywa na oddziale intensywnej terapii, jednak jej stan również się poprawia.

Przypomnijmy, że w zamachu zginęła 65-letnia Polka z Warszawy, a wśród rannych znalazła się także jej córka. W poniedziałek pod Bramą Brandenburską odbyła się uroczystość upamiętniająca ofiarę, w której uczestniczyli przedstawiciele polskiej ambasady oraz niemieckich władz.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki