Katarzyna G.? Pierwsze słyszę. Po śmierci 16-letniej Mai z Mławy, sąsiedzi udają, że nie znają matki Bartosza

Najpierw śmierć 16-letniej Mai z Mławy, później oskarżenia i zatrzymanie podejrzanego Bartosza G., a teraz aresztowanie również jego matki, Katarzyny G., która nękała rodzinę zamordowanej. Dziś sąsiedzi oraz mieszkańcy osiedla, pytani o kobietę, odwracają wzrok. Część udaje, że jej nie zna. - Boją się - czytamy wśród najnowszych doniesień prasy. Prokuratura bierze pod lupę zachowanie 47-latki. Poznajcie szczegóły.

Do brutalnego zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy doszło pod koniec kwietnia 2025 roku. Dziewczyna miała tylko na chwilę wyjść z domu, ale nigdy już nie wróciła do rodziny. Kilka dni później jej ciało zostało odnalezione w zaroślach. Podejrzanym stał się Bartosz G., rok starszy od swojej ofiary, który w momencie zatrzymania przebywał w Grecji na wymianie uczniowskiej. Bardzo szybko okazało się, że śledczy mają dowody na jego winę, a z czasem materiałów przemawiających za tym, że to on dopuścił się zbrodni, było coraz więcej, włącznie z nagraniem wideo przedstawiającym moment zabójstwa. - To najgorsze, co w życiu widziałem - mówił wówczas mecenas Wojciech Kasprzyk, pełnomocnik rodziny zamordowanej Mai. Finalnie Bartosz G. został zatrzymany, sprowadzony do Polski i aresztowany. Usłyszał też poważne zarzuty. Jego matka, Katarzyna G., od samego początku broniła syna. W mediach społecznościowych publikowała szokujące wpisy, w których nie tylko przekonywała o niewinności chłopaka, ale atakowała i nękała też rodzinę poszkodowanej. 

Czytaj także: Nowa obrończyni Bartosza G. zabrała głos. „Sprzeciwiam się przypisywaniu mu wypowiedzi i zachowań jego matki”

- Maja już nikogo nie skrzywdzi! (...) Moje życie się skończyło, a jak syn targnie się na swoje życie, to ofiar będzie więcej. Bardzo żałuję, że nie wyjechałam z synem z tej toksycznej społeczności. Może wówczas uchroniłabym syna przed cierpieniem, z którym musiał się zmierzyć i zaznalibyśmy spokoju. Starałam się, jak potrafiłam najlepiej, być kochającą i wspierającą matką. I w tej kwestii interesuje mnie tylko zdanie mojego syna - to jeden z wpisów, które w sieci zamieściła Katarzyna G., kryjąc się pod pseudonimem. Takich alter-ego w social mediach, tworzonych w celu zachowania pozornej anonimowości, miała więcej. Ale w końcu wydało się, że to ona.

Rodzina zabitej Mai od początku obawiała się kobiety. Katarzyna G. potrafiła nawet posunąć się do przepychanek, gdy bliscy chcieli zapalić znicze blisko miejsca jej zamieszkania, ponieważ Maja miała zostać zabita w ich warsztacie. W wyniku pozwu i postępowania sądowego, 47-latka dostała w końcu zakaz wypowiadania się na temat ofiary oraz jej rodziny. Komentarze zniknęły, lecz pojawiły się nagrania z groźbami pod adresem mecenasa oraz ojca 16-latki. Wśród nich była nawet mowa o pozbawieniu życia osób, które chcą zniszczyć jej syna.

Prokuratura umorzyła sprawę, ale zainterweniował minister sprawiedliwości. Katarzyna G. rzuciła się na policjantów podczas zatrzymania

Początkowo prokuratura umorzyła postępowanie, ale po interwencji Wojciecha Kasprzyka oraz ojca Mai sprawą zainteresował się minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek. Wówczas sprawa została ponownie otwarta. Katarzyna G. została aresztowana, bo podczas przeszukania i zabezpieczenia nośników danych w jej mieszkaniu w Mławie, rzuciła się na policjantów. Najpierw zabarykadowała się, a potem - jak podają nieoficjalnie media - miała ugryźć jednego z funkcjonariuszy. Usłyszała zarzut naruszenia nietykalności cielesnej mundurowego.

Zobacz również: Mecenas dostał ochronę, ojciec Mai z Mławy nie? "Pan Jarosław dalej się boi"

"Fakt" podaje, że Katarzyna G. wyszła już na wolność, ale nie wróciła do tego samego miejsca. Sąsiedzi mówią, że jej nie ma, więc mogą odetchnąć z ulgą. Wiele osób się jej boi, nie chce mieć z nią nic wspólnego. - Zdarza się, że udają, że jej nie znaną - mówią mieszkańcy w rozmowie z "Faktem". - To bardzo problematyczna i konfliktowa osoba. Na zebraniach wspólnoty mieszkaniowej zawsze ma inne zdanie niż reszta, jeśli chodzi o sprawy remontów czy utrzymania porządku. Tak dla zasady chyba - dodaje inny mieszkaniec, który ze względu na własne bezpieczeństwo chce pozostać anonimowy.

Lokalna społeczność jest zgodna w ocenie Katarzyny G: "dziwna, konfliktowa". Prowadziła zakład z parkietami wraz z ojcem, ale po zabójstwie Mai z Mławy miała stracić klientów. Biznes upadł. Kobieta stała się częścią tragicznych wydarzeń, na własne życzenie. Proces w sprawie jej syna, Bartosza G., ma ruszyć w sądzie w Płocku dokładnie 7 października 2026 roku. Najpierw postępowanie przygotowawcze, na którym poznamy kolejne terminy rozpraw. Prokuratura prowadzi równolegle dochodzenie w sprawie Katarzyny G. i podejrzeń o podżeganie do zabójstwa.

Galeria zdjęć: Katarzyna G.? Pierwsze słyszę. Po śmierci 16-letniej Mai z Mławy, sąsiedzi udają, że znają matki Bartosza

Sonda
Śledzisz sprawę zabójstwa Mai z Mławy?
Pokój zbrodni - zbrodnia w Zwierzyńcu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI