Nowe fakty po katastrofie kolejowej. Śledczy nadal nie przesłuchali obu kierujących
Do tej głośnej katastrofy doszło w środę około godz. 11.30 na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych, niedaleko drogi krajowej nr 12. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierowca ciężarówki wjechał na tory mimo czerwonego światła. Doszło do zderzenia z pociągiem InterCity jadącym z Lublina do Szczecina.
Po uderzeniu wykoleiła się lokomotywa oraz dwa pierwsze wagony. Składem podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi.
Osiem osób wymagało pilnej pomocy medycznej i zostało przewiezionych do szpitali w Radomiu i Kielcach. Jedna z pasażerek zmarła w szpitalu. Cztery osoby pozostają w ciężkim stanie. W ciężkim stanie są także maszynista i kierowca ciężarówki.
Prokuratorom nadal nie udało się przesłuchać maszynisty ani kierowcy betoniarki. Wciąż nie ustalono, czy obaj byli trzeźwi
To właśnie dlatego prokuratorzy nadal nie mogli ich przesłuchać. Śledczy mają również ustalić, czy obaj w chwili katastrofy byli trzeźwi.
Prokuratorzy zakończyli już czynności na miejscu tragedii. Zabezpieczono m.in. rejestrator z kabiny maszynisty. Według prokuratury znajdujący się tam monitoring może pozwolić na jednoznaczne ustalenie wielu ważnych okoliczności wypadku.
Miejsce katastrofy dokładnie udokumentowano. Policja wykorzystała drona oraz specjalne urządzenie, które wykonało skan terenu w technologii 3D. Dane zostaną teraz przeanalizowane przez biegłych.
Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Dotyczy ono nieumyślnego sprowadzenia katastrofy, której następstwem była śmierć człowieka. Za taki czyn grozi do 8 lat więzienia.