Kolejne data center pod Warszawą. Mieszkańcy nic nie wiedzieli. Droga miała wejść na ich działki

Jeszcze nie ucichły protesty przeciwko ogromnemu centrum danych w Piasecznie, a okazuje się, że w tej samej gminie szykowano kolejną podobną inwestycję. Tym razem w Bobrowcu. Część mieszkańców, która poznała plany, była przerażona. Jednak większość naszych rozmówców wcześniej w ogóle o tych planach nie słyszała.

Niedawno mieszkańcy Piaseczna wyszli na ulicę protestować przeciwko budowie potężnego centrum danych przy ul. Energetycznej. Boją się przede wszystkim hałasu, ogromnego zapotrzebowania na prąd i wodę. To nie jest zresztą jedyny projekt tego typu w mieście. Kolejne data center planowane jest przy ul. Okulickiego.

Teraz okazuje się, że podobna inwestycja miała pojawić się również w Bobrowcu, wsi położonej w północnej części gminy Piaseczno.

Co miało powstać w Bobrowcu?

Spółka LF1 wystąpiła o zgodę na budowę centrum przetwarzania danych wraz z całą potrzebną infrastrukturą na kilku działkach w Bobrowcu. Procedury trwały od 2023 roku, a w lipcu 2025 roku inwestor otrzymał decyzję środowiskową.

Tyle że o planowanej inwestycji wiedziała tylko niewielka część mieszkańców. „Super Express” rozmawiał z wieloma osobami mieszkającymi w Bobrowcu i większość naszych rozmówców o centrum danych dowiedziała się dopiero od nas. Niektórzy nie wiedzieli też, czym właściwie jest data center i z czym może wiązać się jego powstanie.

Przecież to tylko elektronika. Ona chyba nie robi hałasu i nie przeszkadza, prawda? – zastanawiał się jeden z sąsiadów planowanej inwestycji.

Szkoda przyrody

Inni mieszkańcy boją się nie tylko tego, jak inwestycja wpłynęłaby na ich życie. Hubert (30 l.) prowadzi w Bobrowcu Klub Jeździecki Erren, gdzie dzieci i dorośli uczą się jazdy konnej. Prowadzone są tam również zajęcia hipoterapeutyczne dla dzieci.

Konie leczą duszę – mówi 30-latek.

Jak podkreśla, Bobrowiec i jego okolice to również miejsce pełne dzikich zwierząt.

Wystarczy rano wyjść i zobaczyć sarny albo zająca. Widuję tu sokoły, w nocy słychać sowy. Szkoda by było, gdyby zniszczyli przyrodę w tym miejscu – mówi Hubert.

Sąsiedztwo dużego centrum danych mogłoby jego zdaniem mocno utrudnić funkcjonowanie klubu i prowadzonych tam zajęć. Hubert obawia się przede wszystkim stałego hałasu. Byłby on uciążliwy nie tylko dla ludzi, ale przede wszystkim dla koni.

Adam (43 l.) wiedział o planowanej inwestycji. Kiedy jednak zajrzał do dokumentów, zobaczył coś, co zaniepokoiło go jeszcze bardziej niż sama serwerownia.

Droga przez prywatne działkiŻeby inwestor mógł otrzymać warunki zabudowy, teren musiał mieć dostęp do drogi publicznej. Jak opowiada Adam, na dokumentach pojawiła się więc droga prowadząca od ul. Żwirowej. Problem w tym, że miała przebiegać przez prywatne działki.

Gmina narysowała dostęp do drogi publicznej przez naszą działkę. Nie ma tam żadnej drogi – mówi Adam.

Według niego planowany dojazd nie dotyczył wyłącznie jego nieruchomości.

Droga była od ulicy Żwirowej i szła w stronę ronda. Naruszała kilka prywatnych działek. Wyglądało to dziwnie – dodaje 43-latek.

Adam wraz z innymi zainteresowanymi złożył odwołanie, które przygotował prawnik. Okazało się skuteczne. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło wydaną wcześniej przez gminę decyzję o warunkach zabudowy dla przedsięwzięcia.

Sprzeciw złożył również sąsiad Adama. Jak nam przekazał, o tym, że planowana droga ma przebiegać przez fragment jego gruntu, dowiedział się właściwie przypadkiem. Nikt wcześniej nie miał go o tym poinformować. Nie było rozmów o wykupie działki ani przejęciu jej fragmentu.

Adam nie kryje emocji. Jego zdaniem sposób wyznaczenia dojazdu naruszał prawa właścicieli nieruchomości.

Albo to rażąca niekompetencja po stronie gminy, albo działanie ewidentnie na szkodę mieszkańców – mówi.

To jego ocena. Faktem jest, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło wydaną wcześniej decyzję o warunkach zabudowy. To niejedyny problem inwestora. Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Piasecznie nie wydało również technicznych warunków przyłączenia inwestycji do miejskiej sieci wodociągowej.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, inwestor ma mieć również problemy dotyczące własności części gruntów potrzebnych pod samą inwestycję. W efekcie centrum danych w tym miejscu obecnie nie może powstać.

Burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz potwierdza, że na dziś sprawa jest zablokowana.

Obecnie nie ma więc formalnych możliwości realizacji przedsięwzięcia – napisał w mediach społecznościowych.

Mieszkańcy wygrali? Na razie

Dla Adama sprawa jednak się nie skończyła. Gmina przygotowuje Plan Ogólny, który zdecyduje o przyszłym przeznaczeniu terenów. Właśnie tutaj mieszkaniec widzi kolejne zagrożenie.

Naturalne byłoby, żeby przy domach była jakaś spokojna strefa. A gmina chce tutaj wcisnąć obszar przemysłowy – mówi.

Urząd nie ukrywa, że nie zamierza z góry wykluczać kolejnych centrów danych. Jak tłumaczy burmistrz, tereny aktywności gospodarczej w gminie od lat skupiają się m.in. w rejonie trasy S7 i na dawnych terenach poprzemysłowych.

Nie można wykluczyć, że takie wnioski będą się pojawiały – przyznaje Daniel Putkiewicz.

Sama lokalizacja działalności usługowej czy przemysłowej przy trasie ekspresowej może wydawać się logiczna. Dla ludzi, którzy mają obok swoje domy, sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej.

Adam obawia się przede wszystkim hałasu.

Nie chciałbym mieć takiego centrum obok siebie. To może być uciążliwe. Wszystko zależy od tego, jakie to będzie centrum, ale na pewno będzie generować hałas – mówi.

Do tego dochodzi problem wody. To właśnie jej zużycie przez wielkie serwerownie było jednym z powodów protestu przeciwko inwestycji przy ul. Energetycznej. Temat jest szczególnie drażliwy, bo w czasie suszy władze Piaseczna i miejscowe wodociągi apelowały już do mieszkańców, by ograniczali zużycie wody. Prosili, żeby nie podlewać ogrodów, nie napełniać basenów i nie używać wody do innych niż niezbędne celów. Tymczasem w gminie pojawiają się kolejne projekty ogromnych centrów danych.

W przypadku Bobrowca inwestor warunków przyłączenia do miejskiej sieci wodociągowej ostatecznie nie dostał.

Na razie mieszkańcy Bobrowca mogą mówić o sukcesie. Ta konkretna inwestycja jest zablokowana. Nie oznacza to jednak, że podobny pomysł nie wróci.

Energetyczna, Okulickiego, Bobrowiec. Lista planowanych centrów danych w okolicach Piaseczna robi się coraz dłuższa. A urząd sam przyznaje, że kolejnych takich wniosków w przyszłości nie można wykluczyć. Czy gmina pod Warszawą stanie się zagłębiem serwerowni?

Wyrok dla zabójcy księdza Dymka z Kłobucka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI