"Łomiarz" znów wychodzi na wolność. 29 ataków na kobiety, pięć ofiar nie przeżyło. Policja w pełnej gotowości

2026-04-28 9:54

Na początku lat 90. podejrzewano go o 29 brutalnych napaści, z których pięć zakończyło się śmiercią. Po odbyciu kary znów atakował kobiety – i to dwukrotnie. Teraz seryjny sprawca ponownie opuszcza więzienne mury, a specjaliści biją na alarm, ostrzegając przed kolejnymi atakami. Dziś na wolność wychodzi Henryk R., krwawy "Łomiarz".

Super Express Google News
  • Henryk R., noszący pseudonim "Łomiarz", ponownie wychodzi na wolność po odbyciu kary.
  • Mężczyzna ma na swoim koncie brutalne ataki na kobiety, w tym ze skutkiem śmiertelnym, a za podobne czyny skazywano go wielokrotnie.
  • Chociaż specjaliści ostrzegają przed ogromnym ryzykiem powrotu do przestępstwa, sprawca nie został skierowany do zamkniętego ośrodka dla najgroźniejszych bandytów.

Henryk R. znany jako "Łomiarz" opuszcza więzienie. Sąd nie wysłał go do Gostynina

Ostatnią dekadę "Łomiarz" spędził za kratami w związku z brutalnym pobiciem emerytki w Łowiczu. 28 kwietnia 2026 roku opuści więzienne mury. Sąd nałożył na niego szczególne szczególne środki zapobiegawcze – mężczyzna będzie musiał nosić nadajnik elektroniczny oraz poddać się obowiązkowej terapii. Mimo że biegli psychiatrzy nie mają złudzeń co do zagrożenia, jakie stwarza Henryk R., nie podjęto decyzji o izolowaniu go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, zwanym potocznie ośrodkiem dla bestii.

Seryjny zabójca zatrzymany. Mordował kobiety z zimną krwią dla pieniędzy

- Opinia biegłych psychiatrów jest taka, że mimo intensywnych oddziaływań resocjalizacyjnych w dalszym ciągu ujawniają się u pana cechy osobowości dyssocjalnej, przede wszystkim nacechowane agresją. Biegli piszą wręcz, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że po opuszczeniu zakładu karnego może popełnić ponownie podobny czyn zabroniony -

- powiedział Radiu ESKA Grzegorz Gała z Sądu Okręgowego w Łodzi.

Policja czeka na Henryka R. Zaskakująca deklaracja "Łomiarza"

Organy ścigania nie bagatelizują sytuacji i szykują się na moment opuszczenia murów więzienia przez Henryka R.

- Oczywiście policja jest już w stanie podwyższonej gotowości, również w miejscu, z którego Henryk R. wychodzi z więzienia, ma przygotowane środki do tego, aby obserwować osobę, która wychodzi z więzienia -

- przekazała na antenie Radia ESKA Karolina Gałecka, rzeczniczka MSWiA.

Kryminalna przeszłość Henryka R. obejmuje już trzy pobyty w zakładach karnych. Za każdym razem, gdy odzyskiwał wolność, wracał do przestępstwa. W rozmowie z dziennikarzami mężczyzna stwierdził jednak, że mieszkańcy mogą spać spokojnie, ponieważ teraz zamierza znaleźć zatrudnienie i ułożyć sobie życie na nowo.

Terroryzował Warszawę w latach 90. Brutalne ataki na kobiety

Ma początku lat 90. Henryk R. siał grozę w Warszawie. Organy ścigania łączyły go z brutalnymi napaściami na 29 kobiet, z których pięć poniosło śmierć. Do aktów przemocy dochodziło przeważnie w centrum miasta, w okolicach takich ulic jak Marszałkowska, Puławska, Madalińskiego czy na placu Zbawiciela.

Pseudonim "Łomiarz" zawdzięczał policyjnym hipotezom, z których wynikało, że do zadawania ciosów używał sprężyny lub kawałka metalowej rury. Aby ująć sprawcę, powołano specjalną specgrupę o nazwie "Amnezja". Funkcjonariusze tropili go przez półtora roku, a kryptonim operacji nawiązywał do faktu, że ocalałe ofiary zazwyczaj traciły pamięć i nie potrafiły zrelacjonować przebiegu zdarzenia.

Serię napadów zapoczątkował atak z 23 marca 1992 roku, w wyniku którego kobieta doznała poważnych obrażeń ciała. Sprawca wpadł w ręce policji dopiero 6 września 1993 roku. W pierwszej instancji usłyszał wyrok 25 lat za kratami, jednak sąd apelacyjny złagodził ten wymiar kary do 15 lat pozbawienia wolności.

- Mimo że Henryk R, jest zdemoralizowany, był już wcześniej karany, a waga i charakter popełnionego przez niego przestępstwa były znaczne, sąd wziął pod uwagę ograniczoną poczytalność oskarżonego -

takie uzasadnienie złagodzenia wyroku przedstawił orzekający w tej sprawie sędzia Feliks Tarnowski, relacjonował wówczas "Super Express".

Henryk R. przebywał w więzieniu do ostatniego dnia wyroku i wyszedł na wolność w 2008 roku, by zaledwie rok później znów rzucić się na kobietę. 

Podczas przesłuchań w 2009 roku wprost wyznał śledczym, że motywem jego działania jest nienawiść do kobiet. Na swoje ofiary czekał w  bramach, uderzając z zaskoczenia. 

Źródło: Radio Eska, Super Express

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki