Mieszko R. nie odpowie za zbrodnię
W piątek, 28 sierpnia podczas niejawnego posiedzenia Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosku prokuratury i umorzył postępowanie wobec Mieszka R. podejrzanego o dokonanie zabójstwa na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego w ubiegłym roku.
W kwietniu br. Prokuratura Okręgowa w Warszawie informowała, że złożyła do sądu wniosek o umorzenie sprawy w obliczu niepoczytalności podejrzanego. To skutek opinii biegłych psychiatrów oraz wielotygodniowych badań i obserwacji, jakim poddawany był Mieszko R. w ośrodku zamkniętym. Według ekspertów podejrzany w chwili popełniania wszystkich czynów był niepoczytalny.
W opinii sądowo-psychiatryczno-psychologicznej z dnia 12 stycznia (po przeprowadzonej obserwacji sądowo-psychiatrycznej) biegli rozpoznali u podejrzanego zaburzenie psychiczne o charakterze psychotycznym. Dodał, że na popełnienie przez Mieszka R. czynów zabronionych złożyło się współdziałanie min. nieprawidłowych cech osobowości oraz rozwiniętej psychozy z zaburzeniami oceny rzeczywistości i poczuciem wyższej konieczności popełnienia takich czynów.
Umorzenie śledztwa wobec Mieszka R. budzi silne emocje społeczne - wielu komentujących nie kryje oburzenia w związku z uniknięciem przez mężczyznę odpowiedzialności sądowej. Niektórzy dopatrują się w opinii o niepoczytalności 23-latka wpływu jego rodziny - ojciec chłopaka jest bowiem na Pomorzu znanym prawnikiem. Inni jednak bronią decyzji wymiaru sprawiedliwości, wskazując, że już sam akt tak bestialskiego ataku na przypadkową osobę dowodzi tego, że Mieszko R. w istocie jest osobą niepoczytalną.
Co dalej z Mieszkiem R.? Czy wyjdzie na wolność?
Decyzja sądu o umorzeniu postępowania budzi zrozumiałe emocje, bo wiele osób obawia się, że teraz Mieszko R. wyjdzie na wolność. Tak się jednak nie stanie. 23-latek będzie teraz objęty środkiem zabezpieczającym w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym.
Czas pobytu w tym ośrodku nie jest z góry ustalony, co wskazuje, że jeśli stan zdrowia psychicznego mężczyzny nie ulegnie trwałej poprawie może on już nigdy nie wyjść na wolność.
To było jak rzeź. Krwawa masakra na kampusie UW
Wydarzenia z 7 maja 2025 roku wstrząsnęły nie tylko Warszawą, ale całym krajem. Wówczas 22-letni student Wydziału Prawa UW Mieszko R. bez żadnego powodu zaatakował siekierą 53-letnią portierkę uczelni. Zamykała ona drzwi do Auditorium Maximum na kampusie uczelni w samym centrum miasta, gdy została zaatakowana. Mieszko wielokrotnie zadawał jej siekierą ciosy w głowę, szyję, tułów i ręce. Kobieta nie przeżyła ataku, zmarła na miejscu.
Na pomoc atakowanej kobiecie ruszył 39-letni pracownik Straży UW, któremu napastnik również zadał rany. Mężczyzna w stanie ciężkim trafił do szpitala.
Świadkami zajścia byli liczni studenci, którzy relacjonowali potem wstrząsające szczegóły. „Ten chłopak spokojnie chodził z siekierą w ręku wokół ciała ofiary” - mówił jeden z nich.
Sprawcę udało się obezwładnić dopiero przy pomocy innych osób, w tym funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, który akurat przebywał na terenie kampusu UW w związku z wizytą ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Zatrzymanie mężczyzny uwieczniono również na brutalnym nagraniu, na którym widać pogrążonego w amoku sprawcę i jego ofiarę.
Ponadto, w dniu zatrzymania, w trakcie zakładania mu kaftana bezpieczeństwa, Mieszko R. ugryzł policjanta w nogę.
Po ataku Mieszko R. usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, znieważenia zwłok i usiłowania zabójstwa innej osoby.
Mieszkanie 22-latka, który zaatakował na kampusie UW: