Mruczek wpadł do starej studni. Rozpaczliwym miauczeniem wołał pomocy

2026-04-13 11:55

Gdyby nie szybka akcja druhów z OSP w Dąbrówce Ług (woj. mazowieckie) i strażaków PSP w Siedlcach mały kotek, który wpadł do starej wyschniętej studni, zdechłby z wycieńczenia. Właścicielka trzy dni poszukiwała swojego pupila. Gdy już pogodziła się z dotkliwą strata, usłyszała rozpaczliwe miauczenie dobiegające ze studni znajdującej na sąsiedniej posesji. Natychmiast wezwała pomoc.

Kot w tarapatach

W sobotę, 11 kwietnia, przed godz.16 strażacy z Ochotniczej Strażacy Pożarnej w Dąbrówce Ług (woj. mazowieckie) otrzymali zgłoszenie o kocie, który wpadł do starej wyschniętej studni na opuszczonej posesji. Zwierzę znajdowało się na głębokości około 12 metrów, było bardzo wycieńczone i przeraźliwie miauczało.

Jego właścicielka rozpaczliwie poszukiwała go od trzech dni. Przemierzyła dziesiątki kilometrów w poszukiwania swojego czarnego Mruczka. Gdy pogodziła się z okrutnym losem, że już nigdy nie zobaczy swojego kocura, usłyszała nagle miauczenie dobiegające z sąsiedniej posesji. Po sprawdzeniu miejsca okazało się, że zaginione zwierzę znajduje się w nieużytkowanej od lat studni. Na miejsce wezwano zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej w Dąbrówce Ług oraz jeden zastęp Państwowej Straży Pożarnej z Siedlec.

Strażacy uratowali kotka

Strażacy początkowo próbowali wydostać kota, opuszczając na dno studni wiadro. Zwierzę nie chciało jednak do niego wejść. W związku z tym druhowie postanowili użyć specjalistycznego sprzętu wysokościowego. Jeden z ratowników został opuszczony na linie na dno studni, dzięki czemu zwierzę zostało bezpiecznie wydobyte na powierzchnię i wróciło do właścicielki.

Kotka pracownikiem stajni
Sonda
Traktujesz swojego psa/kota jak członka rodziny?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki