W Warszawie uśmiercono stado dzików. W sieci burza. Ratusz tłumaczy: "Innego wyjścia nie było"

Na Bemowie uśpiono stado dzików, które weszły na teren zabudowany. Nie dało się ich bezpiecznie przegonić. Miasto podjęło decyzję o uśmierceniu lochy i sześciu warchlaków. Ich ciała załadowano do pojemników przypominających te na odpady. Internet aż zahuczał, a ratusz się tłumaczy.

Dziki

i

Autor: Facebook / Łukasz Litewka; Piotr Kamionka/ Reporter
Super Express Google News
  • Na Bemowie uśpiono stado dzików. Zdjęcia wywołały burzę w internecie i sprzeciw części mieszkańców.
  • Ratusz tłumaczy decyzję rosnącym zagrożeniem ze strony dzików i restrykcjami związanymi z ASF, które uniemożliwiają ich relokację.
  • Sprawdź, dlaczego władze miasta twierdzą, że "innego wyjścia nie było"

Na Bemowie uśmiercono stado dzików

To miał być zwykły dzień na osiedlu na warszawskim Bemowie. Nagle pojawiło się stado dzików buszujących w tulipanach - locha i sześć warchlaków, relacjonowali świadkowie. Zwierzęta weszły na ogrodzony teren, ktoś poinformował służby. Kilka godzin później wszystkie zwierzęta zostały uśpione.

Internet eksplodował. „Plac zabaw zamienił się w śmiertelną pułapkę” - piszą internauci.  Sprawa odbiła się szerokim echem także wśród polityków. Poseł Lewicy Łukasz Litewka nie krył oburzenia. „Wszystkie po kilkunastu minutach zostały odstrzelone na oczach mieszkańców (w tym dzieci) i wrzucone do kubłów na śmieci. (…) Te obrazki zostaną dłużej niż te tulipany” - napisał. Dodał też: „Nie ma idealnego rozwiązania, ale czy tak powinno to wyglądać? Nie”.

Policjanci odprowadzili dzika do lasu

W sieci burza

W sieci zawrzało. Jedni nie kryją emocji: „Potworny widok”, „To jest bestialstwo”, „Plac zabaw już nigdy nie będzie taki sam”. Inni studzą nastroje: „Dzik to nie świnka morska, locha z młodymi może być bardzo niebezpieczna”, „W takich sytuacjach najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi”. Pojawiają się też głosy, że problem leży w działalności człowieka: „Dziki przychodzą, bo ludzie je dokarmiają albo mają dostęp do śmieci”.

W marcu doszło do podobnej sytuacji przy ulicy Wolfkego. Uśpiono wtedy cztery lochy i 12 warchlaków. Pod ogrodzeniem pojawiły się kwiaty i kartki przypominające nekrologi. Jedna z mieszkanek zostawiła je „ku pamięci dziczych ofiar”.

Nie brakuje pytań, czy zwierzęta można było po prostu wywieźć do lasu. Tu pojawia się kluczowy problem: ASF. Ze względu na afrykański pomór świń obowiązują restrykcje, które uniemożliwiają relokację dzików. W praktyce oznacza to, że jeśli zwierzęta znajdą się w terenie zabudowanym i mogą stanowić zagrożenie, jedynym rozwiązaniem jest ich uśpienie.

Ratusz: Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami

Ratusz tłumaczy, że nie było innego wyjścia.Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Zagrożenie ze strony dzików z roku na rok wzrasta. Kiedyś w ogólne nie było przypadków pogryzień przez dziki. Dziś dochodzi do nich coraz częściej. Do 2023 roku nie odnotowaliśmy żadnego zgłoszenia o atakach dzików na ludzi. W ubiegłym roku otrzymaliśmy 121 zgłoszeń o ataku dzików na ludzi, część z nich kończyła się w szpitalu. W tym roku już 2 osoby zostały przez dziki pogryzione. W tym przypadku to nie tylko rana, ale też narażenie na zakażenie wścieklizną - chorobą śmiertelną dla człowieka - tłumaczy Magdalena Młochowska, Dyrektor Koordynator ds. zielonej Warszawy.

Internet obiegło zdjęcie z wrzucanym do pojemnika martwym dzikiem.

- To nie jest pojemnik na śmieci. Uśpiony dzik musi być transportowany w szczelnych warunkach. By włożyć 50-kilogramowe zwierzę do worka, potrzeba kilka osób, a transport w pojemniku na kółkach jest najwygodniejszy - słyszymy w urzędzie miasta.

Rośnie liczba incydentów

Jak wynika z danych stołecznego urzędu, problem dzików w Warszawie narasta z roku na rok. W 2025 r. odnotowano aż 121 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi oraz 29 przypadków ataków na psy. Dla porównania –-w 2024 r. było to odpowiednio 59 i 13 zdarzeń, co oznacza niemal podwojenie liczby niebezpiecznych incydentów wobec ludzi i ponad dwukrotny wzrost w przypadku zwierząt.

Wśród najpoważniejszych sytuacji wymieniane są m.in. atak lochy na kobietę na Gocławku, zakończony hospitalizacją, czy zdarzenia w Wawrze i na Białołęce, gdzie dziki atakowały przechodniów i psy. Również w 2026 r. doszło już do kolejnych incydentów: ataku na kobietę na terenie osiedla Arbuzowa, gdzie kobieta została ugryziona w nogę oraz ataku na kobietę na terenie Muzeum w Wilanowie, po którym poszkodowana trafiła na SOR.

Jednocześnie lawinowo rośnie liczba zgłoszeń samej obecności dzików: w 2025 r. było ich 8804, podczas gdy jeszcze w 2020 r. zaledwie 432. Urzędnicy wskazują, że skala zjawiska rośnie bardzo szybko, co bezpośrednio przekłada się na zwiększone ryzyko dla mieszkańców.

Sonda
Czy Warszawa dobrze radzi sobie z plagą dzików?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki