Odwiedziliśmy grób Andrzeja Bargiełowskiego ps. "Stańczyk", żołnierza Powstania Warszawskiego

2010-10-31 16:00

Strzały, huk wybuchających pocisków, świst kul i przeraźliwy ryk spadających bomb - tak Andrzej Bargiełowski, pseudonim "Stańczyk", powstaniec warszawski ze Śródmieścia, wielokrotnie opowiadał nam o swoich przeżyciach wojennych. Był też fotoreporterem batalionu "Golski". Pan Andrzej zmarł kilka dni po 66. rocznicy wybuchu powstania - 6 sierpnia tego roku.

Słuchałem wojennych opowieści "Stańczyka" z zapartym tchem. Gdy spotykałem się z nim na werandzie jego domu w Radości, czułem się, jakbym był w 1944 roku, i oczami wyobraźni widziałem wszystkie straszne wydarzenia, które pan Andrzej przeżył.

Patrz też: Oto kaci stolicy! Zbrodniarze, którzy tłumili Powstanie Warszawskie (ZDJĘCIA!)

Powstanie Warszawskie zaczął od... jazdy na rowerze. - 1 sierpnia dowódca powiedział nam na Powiślu: "Dziś wybuchnie powstanie. Potrzeba nam kogoś, kto ma rower!". Ja miałem, więc zostałem wyznaczony do zawiezienia meldunku na ul. Korytnicką - opowiadał "Stańczyk".

Następnego dnia został saperem w batalionie "Golski". Jego zadaniem było przebijanie ścian kamienic, by tworzyć korytarze dla powstańców. - Dzięki temu akowcy mogli swobodnie poruszać się bez narażania życia na ulicy, gdzie grasowali hitlerowcy - mówił Bargiełowski, a jego oczy błyszczały z emocji.

Bargiełowski służył w swoim batalionie także jako fotoreporter. Mnóstwo zdjęć jego autorstwa można obejrzeć w Muzeum Powstania Warszawskiego przy Grzybowskiej 79.

Niestety, nie porozmawiam z nim już o powstaniu. 6 sierpnia przestało bić bohaterskie serce Andrzeja Bargiełowskiego, który spoczął na cmentarzu Powązkowskim w kwaterze 89 - 2 - 23.

Przeczytaj koniecznie: Powstaniec Stanisław "Nałęcz" Komornicki zginął w Smoleńsku

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE